| Witaj gość , masz 0 nieprzeczytanaych wiadomości | Dziś Gru-16-2017 | Zakwateruj się, odwiedź swoją komnatę lub opuść ją | POCZTA: zaloguj | Komnata Konstanta |
Ankieta
Czy twoim zdaniem nowelki Warhammera będą wydawane w Polsce?

· Tak, jeszcze w tym roku sprawa sie rozwiąże
· Tak, ale to może potrwać jeszcze z rok dwa
· Być może kiedyś ktoś to wyda
· To koniec Warhammera w Polsce

[ Wyniki | Ankiety ]

Głosów: 48

Drach Tales: Akt XIII, scena V
środa, 09 czerwca 2010 - 22:47

Strona gotowa do druku Wyślij artykuł do znajomych

Akt XIII, scena V

Po niemalże roku przerwy... kolejna scena! Tempo updateów, przyznacie, nie powala. Niemniej jednak, skoro piąty rok chce mi się to pisać, to i tak jest nieźle, prawda? Pozdrowienia dla najwierniejszych DTowiczów.

  Zamek poleca:



Gdy ostatnio zostawiliśmy naszych bohaterów, tj.: brawurową grupę obszarpańców, która ze wszelkich sił usiłuje nie być stereotypowa, byli zamknięci w przez Wilhelma w Sali Spontanicznych Przyzwań i właśnie poradzili sobie ze swoim pierwszym demonem za pomocą akacjowego kostura, na który ów demon ewidentnie alergicznym był. Hrabia Drachenfels nadal nie ma zaś swych mocy magicznych.

[Korytarz przed Salą Spontanicznych Przyzwań. Wilhelm usiłuje nasłuchiwać przez olbrzymie, zamknięte drzwi, co dzieje się w środku. Nagle rozbrzmiewa 'O Fortuna' i na scenę wkracza Hrabia von Drachenfels, tym razem godnie, po szlachecku już odziany, dzierżący laskę z głownią ze smoczej kości.]

[Wilhelm] O, widzę, że się Pan jednak zmusił i ubrał bez pomocy magii?
[Konstant Drachenfels] Nie twój interes gadzie, ale skoro już musisz wiedzieć, to powróciła mi część mocy. Konkretnie... magia prosta.

[Demon wybucha śmiechem. Drachenfels unosi brew.]

[Konstant Drachenfels] [chłodno] Czego wyjesz, matole?
[Wilhelm] [ocierając łzy] Nie nic, tylko... To trochę komiczne, że największy mag świata ma aktualnie w swoim repertuarze czarodziejskim takie hity jak: "światełko w ciemności", czy "zapobieganie chrapaniu".
[Konstant Drachenfels] [pocierając skroń] Taaak. Albo... Albo na przykład "gotowanie wody", nie?
[Wilhelm] [zanosząc się śmiechem] Haha! Tak, to musi być rewelacja! Niech pan rzuci "gotowanie wody"!
[Konstant Drachenfels] [ze złowieszczym uśmiechem] Z przyjemnością.

[Hrabia mamrocze krótką inkantację i wskazuje palcem Wilhelma. Nagle demon przestaje się śmiać.]

[Wilhelm] [z przestrachem] Ej... co się dzieje?

[Wilhelm powoli robi się czerwony na twarzy i zaczyna się mocno pocić. W pewnym momencie z jego nozdrzy zaczyna wydobywać się para.]

[Wilhelm] [biegając bez ładu po korytarzu] Aaa! Płonę od środka! Od środka płonę! Aaa!!!
[Konstant Drachenfels] [w zamyśleniu] Żeby tylko był gdzieś w pobliżu jakiś mag, który by znał jakieś pomocne zaklęcie magii prostej, jak chociażby... nie wiem... "gaszenie ognia".
[Wilhelm] Niech Pan to zgasi! Aaa!
[Konstant Drachenfels] Milcz baranie, bo rzucę na ciebie "obieranie ziemniaków".
[Wilhelm] Aaa!!!
[Konstant Drachenfels] [przewracając oczami] Wilhelm...
[Wilhelm] [biegając dalej bezradnie] Aaa!!!
[Konstant Drachenfels] Wilhelm, debilu.
[Wilhelm] Aaa!!! Co?!
[Konstant Drachenfels] Jesteś demonem, matole. Jakości marnej, ale i tak z tego tytułu masz również dostęp do magii prostej.

[Demon zatrzymuje się w miejscu i po chwili mamrocze magiczną formułę. Na jego obliczu pojawia się wyraz ulgi.]

[Wilhelm] O rany... To bolało.
[Konstant Drachenfels] A głupota ponoć nie boli.
[Wilhelm] [odkasłując resztę pary z płuc] To chyba skleroza.
[Konstant Drachenfels] [mrużąc oczy] Jednak "obieranie ziemniaków", mówisz?

[W tym momencie drzwi do Komnaty Spontanicznych Przyzwań wylatują z hukiem i rozbijają się o przeciwległą ścianę, przygniatając do niej Wilhelma. Oczom Hrabiego Drachenfelsa ukazuje się wnętrze komnaty, gdzie pełno zwłok różnego rodzaju bestii, potworów i demonów piętrzących się nieomalże jak piramida, na której umownym szczycie stoją zdyszani trzej bohaterowie: elf, krasnolud i zakuty w zbroję człowiek.]

[Elront] [do Drachenfelsa] Dasz pan wiarę, że co poniektóre średnie demony reagują paniką na słowo "stokrotka"?

[Drachenfels patrzy przez chwilę na wybite drzwi i obraz masakry wewnątrz komnaty. Następnie lustruje wzrokiem bohaterów.]

[Gottrek] [wyszczerzywszy zęby] Co tam, Panie Heniu? Kopara opada, co?
[Hubert] [do swych towarzyszy] Ile punktów doświadczenia zdobyliśmy?
[Elront] Daj spokój, to nie jest teraz...
[Hubert] Dobra, a czy mogę już awansować na wyższy poziom?
[Elront i Gottrek] ...

[Nagle Hrabia Drachenfels wypowiada cicho zaklęcie i klaszcze w dłonie. Jego klaśnięcie odbija się echem od wszystkich ścian raz, potem następny i następny. Za każdym razem głośniej, aż w końcu zdaje się, jakby setki armat jednocześnie grzmiało w pomieszczeniu. Dźwięk jest tak donośny, że bohaterowie przewracają się na plecy. Wilhelm wygrzebuje się spod drzwi i trzyma się za głowę.]

[Wilhelm] [głośno krzycząc] O kurde, co to? Zaraz mi łeb rozsadzi.
[Konstant Drachenfels] [patrząc na sługę z pogardą] Czar magii prostej, oczywiście. "Zwielokrotnianie dźwięku" aka "Twoja stara klaszcze u Rubika".

[Czarnoksiężnik pstryka palcami, huki natychmiast ustają. Drachenfels kopie Wilhelma od niechcenia w bok.]

[Konstant Drachenfels] [do Wilhelma] Przedstaw mnie. A przekręć tylko moje imię bądź tytuł, to tak cię tą magią prostą przećwiczę, że zatęsknisz za obrywaniem z piorunów.
[Wilhelm] [wstając i otrzepując się] Drodzy goście! [kłaniając się i dłońmi wskazując na Drachenfelsa] Jego Wysokość, Wielki Czarnoksiężnik, Pan włości tutejszych i wielu innych, Hrabia von Drachenfels.
[Gottrek] [unosząc palec ku górze, wciąż leżąc na wznak] Ha! Wiedziałem!
[Elront] [ironicznie do krasnoluda] No co ty? Komnata zawalona demonami i bestiami cię naprowadziła?
[Gottrek] Milcz Wąskodupcu! Nie czas teraz na to. To Drachenfels! Trzeba go zabić!
[Elront] [z wyrzutem] No i masz! "Wąskodupiec". Świetnie ci idzie pokonywanie stereotypów, ekstra po prostu!
[Gottrek] [z lekkim zawstydzeniem] O rany, to z emocji! Czeka nas taka piękna bitwa...
[Elront] No, ale chyba nie musisz tak się do mnie zwracać, prawda?

[Drachenfels ponownie przewracam oczami.]

[Konstant Drachenfels] [do Wilhelma] Czas na obiad. Jak skończą, niech mnie znajdą, to ich zgładzę.

autor: Aradesh




Komantarze
   Zamek Drachenfels
   © 2002-2010 | engine: PN
   support min.: IE5.0 1024x768


realizacja:
orth

:: chemia niemiecka :: nawodnienia ogrodów śląskie :: projektowanie ogrodów śląsk :: zakładanie ogrodów śląsk