| Witaj gość , masz 0 nieprzeczytanaych wiadomości | Dziś Gru-18-2017 | Zakwateruj się, odwiedź swoją komnatę lub opuść ją | POCZTA: zaloguj | Komnata Konstanta |
Ankieta
Czy twoim zdaniem nowelki Warhammera będą wydawane w Polsce?

· Tak, jeszcze w tym roku sprawa sie rozwiąże
· Tak, ale to może potrwać jeszcze z rok dwa
· Być może kiedyś ktoś to wyda
· To koniec Warhammera w Polsce

[ Wyniki | Ankiety ]

Głosów: 48

Drach Tales: Akt XIII, scena VI
poniedziałek, 14 czerwca 2010 - 00:00

Strona gotowa do druku Wyślij artykuł do znajomych

Akt XIII, scena VI

[Nasi trzej bohaterowie, po krótkich sprzeczkach egzystencjonalnych, w wyniku których "zbiegł" im Herr Drachenfels, ruszywszy za nim w pościg, znajdują się aktualnie przed wejściem do jednej z komnat. Uwagę ich przykuwa wielka złota gwiazda na drzwiach, pod którą znajduje się zdobiony, błyszczący, niezwykle kiczowaty napis "GWIAZDA!" Tuż pod napisem, ledwo widoczny, ewidentnie wielokrotnie zamazywany, rozmazywany i zamalowywany napis "Srazda, hihihi".]

  Zamek poleca:



[Elront] [przypatrując się drzwiom] Myślicie, że to... sala tronowa Hrabiego Drachenfelsa?
[Gottrek] Hmm... No nie wiem, nie wiem.
[Hubert] [nie mrugnąwszy okiem, z kamiennym wyrazem twarzy] To ja wyważam drzwi i go zabijam.
[Elront] Czekaj do cholery! To może być kolejna komnata pełna niebezpieczeństw! Albo gorzej!
[Gottrek] [westchnąwszy] Uszaty, wybacz, ale tym razem to ja chyba posłucham Huberta.
[Elront] Że co?!
[Gottrek] Stary, jesteśmy w Zamku Drachenfels, tak?
[Elront] No.
[Gottrek] Zatem poniekąd słusznie boisz się, że za tymi drzwiami może czaić się niebezpieczeństwo, no nie?
[Elront] No.
[Gottrek] A dlaczego, powiedz, za tymi drzwiami może czaić się niebezpieczeństwo?
[Elront] ...
[Gottrek] [rozkładając ręce] No właśnie! Bo jesteśmy w cholernym Zamku Drachenfels i tak naprawdę, to nie ma znaczenia, czy przejdziemy przez te drzwi, przez następne, czy też pójdziemy w przysłowiową "tamtą stronę", bo i tak zaraz rzucą się na nas potwory, demony, strzygi i twoja stara, prawda?
[Elront] [zbity z tropu] Prawda.
[Gottrek] Więc człek-głupek ma rację, ale pozwolę sobie zmodyfikować nieco jego plan poprzez pociągnięcie za klamkę.

[Krasnolud chyżo targa za klamkę, elf mruży oczy, człowiek dobywa miecza. Ich oczom ukazuje się olbrzymia, bo jakżeby inaczej, komnata. Na ścianach pełno głów wszelakich zdobyczy łowieckich takich jak jelenie, dziki, niedźwiedzie, trolle, demony, manticory, wielogłowe gobliny chaosu oraz ludzie. W odległym, przeciwległym zakątku pomieszczenia osobnik w olbrzymiej czarnej zbroi przy kominku popija kakao. Dostrzegłszy przybyszy Czarny Rycerz przeciąga się i niechętnie podnosi się z miejsca, a następnie gwiżdże. W komnacie materializuje się wielki czarny rumak o wściekle czerwonych oczach i krwistoczerwonych podkowach. Rycerz dosiada rumaka i podjeżdża w kierunku bohaterów.]

[Elront] [przestraszony] O żesz, kurcze! Wchodzimy?
[Gottrek] [mlasnąwszy] Ta. Wygląda jak dużo punktów doświadczenia i potencjalnie jeden artefakt.

[Poszukiwacze przygód wchodzą do pomieszczenia i przybierają pozycję bojową robiąc bardzo, ale to bardzo zacięte miny. Drzwi zatrzaskują się, Czarny Rycerz zatrzymuje się zaś w odległości kilkunastu kroków od nich.]

[Czarny Rycerz] [ochrypłym głosem] Haha! Witajcie straceńcy!
[Gottrek] Haha! Witaj, wczesne stadium raka gardła!
[Czarny Rycerz] [wypinając klatę] A więc odnaleźliście moją komnatę! Zaprawdę, daleką drogę przebyliście, ażeby mnie znaleźć. [dramatyczna pauza] Wszystko jednak tylko po to, aby tutaj sczeznąć!
[Gottrek] Dobra, słuchaj, bo w sumie przyszliśmy do Dracha czy mógłbyś zatem...
[Czarny Rycerz] Milczeć! Nie skończyłem jeszcze mojego monologu! Na czym stanąłem?
[Elront] [pomocnie] Na "sczeznąć", proszę pana.
[Czarny Rycerz] [wchodząc ponownie na dramatyczną nutę] Sczeznąć! Tak jest! Jam jest bowiem Pan ciemności! Wielki Mroczny Pogromca! Nikt nie jest w stanie ze mną się równać! Jestem uosobieniem każdego z Waszych Koszmarów! Mrocznym Żniwiarzem! Katem Pierworodnych!...
[Gottrek] No, no... Sumą Wszystkich Strachów, Piasku Ziarenkiem na Pustyni... [poirytowany] Możemy się już bić?! Bo serio już mnie wkurzasz, a czas leci.
[Czarny Rycerz] Podły, mały karle...
[Gottrek] [wtrącając] Reakcji. Zresztą wcale nie jestem mały. W krasnoludzkich centymetrach mam metr dziewięćdziesiąt.
[Elront] [unosząc brew] W "kransoludzkich centymetrach"?
[Gottrek] [do elfa] Coś nie pasuje? Są "psie lata"?
[Elront] No.
[Gottrek] No właśnie... Więc są też krasnoludzkie centymetry. Metr pięćdziesiąt dla krasnoluda, to jak metr dziewięćdziesiąt dla człowieka. Patrząc na ciebie, w elfich centymetrach to masz jakieś metr sześćdziesiąt w kapeluszu. [dumnie stając na palcach] Ergo - jestem tu w sumie najwyższy.
[Czarny Rycerz] [donośnie] Milczeć! Skoro już przybyliście stawić czoła Najstraszniejszemu z Najstraszniejszych, to który z was będzie Białym Rycerzem, który zmierzy się ze mną w pojedynku i w związku z tym polegnie brocząc we własnej krwi?!
[Elront] E... Nie no, wie pan, my to w sumie myśleliśmy, że my z kolegami, to wie pan... Raczej tak wspólnie. Społecznie, wie pan? W kupie raźniej, te sprawy.
[Czarny Rycerz] [mlasnąwszy] Nie.
[Gottrek] Bo niby czemu?

[Nagle pod sufitem materializuje się postać anioła dzierżącego piękny, srebrny, pokryty runami miecz.]

[Anioł] [ciepłym głosem] Bo trzech na jednego to banda łysego.
[Gottrek] [wybałuszywszy oczy] Osz w dupę kobolda! Harpia albinos!
[Anioł] ...
[Elront] Nie, nie! To na pewno jest ten no... Zwierzoczłek chaosu.
[Anioł] [przewracając oczami] O rany...
[Gottrek] Zwierzoczłek chaosu? Że niby z czym to miało zmutować?
[Elront] [niepewnie] Z łabędziem?
[Anioł] [poirytowany] Jestem aniołem, imbecyle!
[Elront i Gottrek] Aaa!
[Anioł] Bogini światłości przysłała mnie do tego podłego, przeklętego zamczyska, ażebym pobłogosławił jednego z was na potrzeby walki z tym tam [wskazując z obrzydzeniem na Czarnego Rycerza] osobnikiem. Jeden z was będzie Białym Rycerzem Światłości...
[Gottrek] [do siebie] Herbu Vizir.
[Anioł] Któren pokona to zło!

[Bohaterowie odruchowo zwracają się w kierunku Huberta. Nawet sam Hubert pochyla brodę i patrzy sam na siebie.]

[Anioł] [wskazując na elfa] Ty nim będziesz!
[Elront] Ja?! Dlaczego ja?! Człowiek jest rycerz! Jam pastuch! [pokazując na Czarnego Rycerza] On mnie przecież zabije na śmierć! Ma pewnie od diabła jakichś magicznych przedmiotów i czego tam...
[Czarny Rycerz] [poprawiając się w siodle] No nie chwaląc się, ma się to i owo, co nie? Magiczne rękawice plus trzynaście do zgniatania, magiczne buty plus siedem do kopania, artefaktyczny hełm...
[Anioł] [wtrącając się] Plus trzy do gadania... Wiemy, wiemy. Idź, gotuj się do boju, łachudro.

[Czarny Rycerz obrażony odjeżdża na drugi koniec komnaty.]

[Elront] [do Anioła] No więc, czemu ja?!
[Anioł] Od zera do bohatera. Oglądalność jest większa, gdy pozytywny bohater jest najpierw niebywałą pierdołą, a dopiero potem po ciężkim treningu, staje się dla złego godnym przeciwnikiem. Mimo to będziesz przegrywał, ponieważ on będzie posiadał przewagę podłych magicznych artefaktów. [dramatyczna pauza] Ale wtedy na szczęście odkryjesz jego jedyny słaby punkt i zgładzisz go ku chwale światłości!
[Elront] E, trening?
[Anioł] Tak, tak. Ale poczekaj chwilę!

[Anioł wzbija się w powietrze i uderza w dłonie. W tle zaczyna dobiegać muzyka, dziwnie przypominająca 'Eye of the tiger'.]

[Anioł] [do elfa] Możemy zacząć!

[W przeciwległej części sali Czarny Rycerz dobiera groźnie wyglądające korbacze, topory i miecze, ważąc je w dłoniach i wykonując ćwiczebne cięcia, pchnięcia i inne ataki.]

[Elront] [z westchnieniem] To na czym ma polegać ten trening?
[Anioł] Ok, wyobraź sobie, że twój ojciec nie żyje, co nie?
[Elront] No?
[Anioł] I teraz, wyobraź sobie, że zabił go mężczyzna w czarnej zbroi.
[Elront] Dobra.
[Anioł] A potem zgwałcił twojego ulubionego psa.
[Elront] [zamykając oczy] No, no.
[Anioł] I stłukł twój ulubiony kubek.
[Elront] Ok.
[Anioł] No! A teraz otwórz oczy!

[Elf otwiera oczy.]

[Anioł] I zrób trzynaście pompek!

[Elront pada na ziemię i robi pompki.]

[Anioł] [do krasnoluda i człowieka] A teraz wy skaczecie dookoła niego i unosicie ręce ku górze w geście zwycięstwa!

[Krasnolud i człowiek patrzą się na siebie, po czym odrobinę anemicznie i niechętnie, ale wykonują polecenie. Elf wstaje z podłogi.]

[Elront] Uff. Zgrzałem się.
[Anioł] [ocierając łzę spod oka, wręczając elfowi miecz] Jesteś gotów! [zbierając się do odejścia] A! Byłbym zapomniał! Jeszcze tajemnicza wskazówka, jak pokonać wroga! [patrząc przez chwilę w dal z grymasem zastanowienia na twarzy] Pamiętaj!... Powiadają, że Czarny Rycerz chrypie, bo mu zimno w szyję!

[Anioł rozpływa się w powietrzu, milknie muzyka.]

[Elront] [patrząc nieprzytomnie przed siebie, szeptem] Bo mu zimno w szyję...

[Nagle wszyscy trzej spostrzegają, że Czarny Rycerz, który dobył absolutnie największego miecza, jaki kiedykolwiek widzieli, ruszył galopem w kierunku elfa.]

[Czarny Rycerz] [donośnym głosem] GIŃ!!!
[Elront] [przerażony] O rany, o cholera! Ale co to znaczy, że mu zimno w szyję?! O żesz, szlag! A ja nie mam cukierków ziołowych w plecaku!

[Przerażony elf upuszcza miecz i zakrywa twarz dłońmi. Czarny Rycerz zbliża się.]

[Hubert] [nie wiadomo do kogo] No to ja go zabijam.

[Człowiek wybiega przed elfa, wyskakuje w powietrze i zgrabnym cięciem pozbawia zaskoczonego Czarnego Rycerza głowy, która upada nieopodal. Bezgłowe ciało z opuszczonymi rękami pozostaje na rumaku, który zwalnia i przystaje kawałek dalej.]

[Gottrek] [zaskoczony] Ja nie mogę! Hubert zrozumiał wskazówkę?!
[Hubert] [zdziwiony] Jaką wskazówkę?
[Gottrek] No, że Czarny Rycerz nie ma zbroi na szyi.
[Hubert] Nie ma? Hm... Nie wiem, nie widziałem, bo zamknąłem oczy.

[W tym samym momencie w pomieszczeniu materializuje się Wilhelm.]

[Wilhelm] O! Świetnie, tu jesteście. [nagle dostrzega korpus Czarnego Rycerza na rumaku] Ta, zostawić was samych... Już coś zbroili. Słuchajcie, barany! Bezgłowy Jeździec nie jest wart tyle samo, co dobry, nieużywany Czarny Rycerz, więc zapłacicie za szkody. A teraz chodźcie, bo marudzicie, a Herr Drachenfels czeka.

autor: Aradesh




Komantarze
Ladikus
22.01.11, 17:17
Świetne czekam na następne z niecierpliwością :D mam nadzieje że szybko coś napiszesz:D
wawiura
02.07.12, 00:10
czekam i czekam
   Zamek Drachenfels
   © 2002-2010 | engine: PN
   support min.: IE5.0 1024x768


realizacja:
orth

:: chemia niemiecka :: nawodnienia ogrodów śląskie :: projektowanie ogrodów śląsk :: zakładanie ogrodów śląsk