[Zamkowa sala muzyczna. Duże pomieszczenie, po środku którego znajduje się podwyższenie dla dyrygenta, na którym z batuta stoi wyprostowany Wilhelm. Orkiestrę tworzą od lewej kolejno: trzy gobliny ze skrzypcami, dwie banshee, trzy strzygi, cztery wilki, a po prawej stronie muskularny zombie przy wielkim dzwonie. Wilhelm patrzy na lewo, nieznacznie kiwa głową, odchrząkuje, patrzy na prawo, ponownie kiwa głową, uderza kilka razy batuta w ustawiony przed sobą stojak, po czym unosi ręce. Następnie wskazuje zombie, który uderza w dzwon, następnie daje znak goblinom, które poczynają z pasją zarzynać skrzypce. Parę chwil później zaczynają zawodzić wilki i strzygi, a na koniec z wysokiego C uderzają banshee. Wilhelm dyryguje z wyraźnie zadowoloną miną, jednak w pewnym momencie słyszy pukanie do drzwi. Poirytowany nakazuje gestem ciszę.]

[Wilhelm] [w kierunku drzwi] Czego?! Próba jest!
[Bardul] [zza drzwi] Herr Wilhelm, jest problem.

[Wilhelm zdenerwowany schodzi z podniesienia i zmierza w kierunku drzwi.]

[Wilhelm] [do siebie] Cholera jasna, jak w takich warunkach artysta ma tworzyć?

[Demon otwiera drzwi. W progu stoi brązowobrody, garbaty krasnolud o nieobecnym spojrzeniu. W lewej dłoni dzierży zmasakrowany zegar, a raczej to, co z niego pozostało.]

[Wilhelm] [z udawanym politowaniem] Co jest Bardul? Znowu zgubiłeś młotek?
[Bardul] Nie Herr Wilhelm.
[Wilhelm] Więc co się stało? Trzęsienie ziemi?
[Bardul] Też nie.
[Wilhelm] No to słuchaj musisz mi powiedzieć, bo powoli kończą mi się pomysły.
[Bardul] Ale co?
[Wilhelm] [uderzając się otwartą dłonią w czoło] Przyszedłeś mi tu powiedzieć coś, dla twojego dobra lepiej żeby tak było, ważnego, czyż nie?
[Bardul] Tak?
[Wilhelm] [z westchnieniem] Słuchaj, nie mam na to czasu, właśnie ćwiczę efekty dźwiękowe na powitanie poszukiwaczy przygód, którzy właśnie…
[Bardul] Właśnie! Poszukiwacze przygód!
[Wilhelm] [z nagłym zaciekawieniem] Co z nimi?
[Bardul] [zamyśliwszy się] No właśnie…
[Wilhelm] Zepsuli coś?
[Bardul] Nie.
[Wilhelm] Uciekli może?
[Bardul] Też nie.
[Wilhelm] Na Wszystkich Mrocznych Bogów Bardul, skup się. Poleźli gdzie nie trzeba?!
[Bardul] Tak!
[Wilhelm] Gdzie?
[Bardul] Co?
[Wilhelm] Ech… Z tobą to jest rozmowa. Gdzie poleźli poszukiwacze przygód?
[Bardul] Kto?
[Wilhelm] [zrezygnowanym głosem] Nie, poczekaj, tak nigdzie nie dojdziemy…

[Demon wyjmuje krasnoludowi z dłoni rozklekotany zegar i uderza go nim silnie w głowę. Krasnolud chwieje się na nogach…]

[Bardul] [jednym tchem] Poszukiwacze przygód, wleźli do wyklętego pokoju Sigmara i zamierzają tam przenocować.

[… i pada nieprzytomny na podłogę.]

[Wilhelm] [zadowolonym głosem] No, trzeba tak było od razu… [otworzywszy szeroko oczy, wysokim głosem] Że jak?! Kto im, kurde, pozwolił?! Chcą mieć bezpieczną noc w zamku, czy jak?! Po moim trupie! [w stronę orkiestry] Koniec próby, muszę się zająć śmiertelnikami. [w kierunku zombie] Zenobi!
[Zenobi] Y?
[Wilhelm] Idziesz ze mną. Ja im pokaże, bezpieczne schronienie…

autor: Aradesh

Przeczytaj informacje na temat wysyłania materiałów

Wynik rzutu:

Najczęściej pobierane materiały

# Plik Rozmiar pliku Pobrania
1 karta postaci 3 MB 4342
2 karta 2ed drachenfels 3 MB 3739
3 altdorf_night 4 MB 3606
4 Zapłata 54 KB 3263
5 BookOfRats 1 MB 3203

Najwyżej oceniane materiały