[Ponownie dziedziniec zamkowy. Słychać głośne uderzanie w bramę. Następnie zalega chwilowa cisza, po czym uderzenia ponawiają się ze zdwojonym impetem. Z zamku wychodzi Wilhelm.]
[Wilhelm][do siebie] Kogo cholera znowu niesie?! [na głos] Idę, kurde, idę… To zamek okrutnego czarnoksiężnika, do diabła, a nie hotel Ritz!
[Demon otwiera bramę i zastaje przed nią śnieżnobiałego jednorożca.]

[Harold] Cześć brzydalu, jest Klara?
[Wilhelm] Bo co?
[Harold] Bo przyszedł jej kucyk, rogata paskudo… [ładując się do środka] Słuchaj no plebejuszu, zechciej mi wskazać królewską stajnię z porządnym zapasem owsa i skocz no po ze dwa jabłka.

[Wilhelm zatrzaskuje bramę i staje z założonymi rękoma.]

[Harold] [wielkopańskim tonem, rozglądając się] Na Augiasza, ależ tu syf. [spogląda na Wilhelma] Ha, no i co się dziwić, skoro obsługa tu taka. Słuchaj, przestań łaskawie podpierać plecami sklepienie niebieskie niczym Atlas i zabierz się do kombinowania tych jabłek… i najlepiej jakiejś miotły [podnosząc kopyta i wnikliwie je obserwując] bo zaraz wdepnę nie przymierzając w jakiegoś martwego osła, czy coś.
[Wilhelm] [oglądając szpony] A to akurat bardzo możliwe…
[Harold] [patrząc na sługę z wysoka] No więc na co czekasz?
[Wilhelm] [spokojnym głosem] Aż powiesz coś ciekawego, bo póki co, dobierasz strasznie lipne kwestie na swoje ostatnie w życiu słowa.
[Harold] Ha! Słowa ran nie czynią.
[Wilhelm] [zamierzając się na jednorożca] Być może, ale moje szpony już tak…
[Harold] [głośno] Klaaaaaaraaaaaa!

[W tym momencie w jednym z okien zamkowych pojawia się sylwetka dziewczynki.]

[Klara] Harold! Jak miło, że jesteś!
[Harold] A ten tu gbur [wskazując demona łbem] to chce mnie zbić!
[Wilhelm] [przez zęby] Zgubiłeś samogłoskę po “z”.
[Harold] O! Widzisz! Powstanie uciśnionych mas!
[Klara] [wesoło] Nie żartuj. Wilhelm nikomu by krzywdy nie zrobił. Prawda, Wilhelmie?
[Wilhelm] [zaskoczony] Nie?
[Klara] No widzisz? Poproś teraz ładnie Wilhelma żeby cię oporządził, a potem się pobawimy.

[Harold niewinnie trąca Wilhelma łbem.]

[Wilhelm] [pod nosem] Ty podstępna kanalio…
[Klara] Wilhelmie?
[Wilhelm] [przymilnie] Panienki życzenie jest dla mnie rozkazem!
[Klara] [wesoło] Znakomicie. Widzimy się po śniadaniu!

[Dziewczynka znika w oknie.]

[Harold] [ponownie wielkopańskim tonem] No pokrako, wio, pokaż mi kwaterę.

[Wilhelm nagle jak gdyby sobie coś przypomniał. Przygarbia się lekko, zaciera ręce, a w jego oczach widać demoniczne iskierki.]

[Wilhelm] [przymilnie] Ależ oczywiście [wskazując kierunek] tędy… Zapraszam [z naciskiem, niższym głosem] do stajni.
[Harold] [podejrzliwie] Hm, ty coś knujesz.
[Wilhelm] Skąd! [głosem Igora z Draculi] Tęęędyyy, tęęęędyyy… doo staaaajni.
[Harold] [idąc niepewnie w kierunku stajni] Nie ufam ci.
[Wilhelm] [zacierając dłonie] Zupełnie niepotrzebnie.

[Jednorożec staje przed wrotami stajni i patrzy nieufnie na demona. Ów tylko życzliwym gestem zaprasza go do środka. Harold kopytem otwiera odrzwia. Ze środka wyłania się zarys czarnego powozu Drachenfelsa.]

[Wilhelm] Ha! Rozjedź chama!
[Harold] O powóz z bezgłowym woźnicą, jak oryginalnie…

[Nagle słychać wielki huk. Powóz rozsypuje się w jednej chwili w drzazgi.]

[Wilhelm] [stając obok Harolda] Co jest do cholery?!
[Harold] [znudzonym głosem] Helooooł? Jednorożec? Wrodzona sfera rozpraszania ożywieńców wokół mnie?

[Demon uderza się otwartą dłonią w czoło.]

[Harold] [pogardliwie] Nieuk. [po chwili] Ty, weź pozamiataj ten półeteryczny syf, bo sobie podkowy pobrudzę, a rano były polerowane.
[Wilhelm] [odwracając się na pięcie, poirytowany] Sam se posprzątaj!
[Harold] [niewinnie] Gdzie idziesz?
[Wilhelm] Na skargę!
[Harold] [do siebie] Hmpf, mazgaj.

[Kurtyna opada. Po jakimś czasie podnosi się ukazując biblioteczkę zamkową. W fotelu siedzi Drachenfels i czyta spokojnie książkę. Obok czarnoksiężnika, na stole, leży sterta tabliczek. W pewnym momencie do pomieszczenia wpada Wilhelm.]

[Wilhelm] Panie!

[Czarnoksiężnik nie reaguje.]

[Wilhelm] Panie, tak dalej być nie może! Musimy coś z tym zrobić! Ja protestuję! [po chwili] Proszę mnie nie ignorować, no!

[Drachenfels wydaje się nagle dostrzec sługę. Spokojnym ruchem zagina róg kartki, odkłada książkę i chwilę wybiera spośród tabliczek leżących na stoliku, po czym pokazuje jedną z nich zaskoczonemu Wilhelmowi]

“Czar <Strefa Ciszy>. Klara za dużo hałasu robi.”

[Wilhelm] Co?! To iście na łatwiznę! Pan mnie zostawia na jej pastwę! [po chwili] Hm… I nic pan nie słyszy?

[Drachenfels nie reaguje.]

[Wilhelm] No to wreszcie mogę panu powiedzieć, co o panu myślę…

[Ale Wielki Czarnoksiężnik ponownie wybiera tabliczkę.]

“Zanim coś powiesz, pamiętaj, że umiem czytać z ruchu warg.”

[Wilhelm] [lekko zbity z tropu] Eee, jest pan… [bez entuzjazmu] wspaniały.

[Drachenfels ponownie chwyta książkę.]

[Wilhelm] Ale co ja mam teraz zrobić?!

[Konstant od niechcenia, już nie patrząc na Wilhelma, pokazuje kolejną tabliczkę.]

“Nie wiem co powiedziałeś, ale rzuć się w odchody nurglinga.”

autor: Aradesh

Przeczytaj informacje na temat wysyłania materiałów

Wynik rzutu:

Najczęściej pobierane materiały

# Plik Rozmiar pliku Pobrania
1 karta postaci 3 MB 4339
2 karta 2ed drachenfels 3 MB 3735
3 altdorf_night 4 MB 3606
4 Zapłata 54 KB 3261
5 BookOfRats 1 MB 3197

Najwyżej oceniane materiały