[Scena dzieli się na połowę. Jedna przedstawia zwyczajny korytarz zamkowy, druga komnatę sypialną Klary. W pomieszczeniu znajduje się sporych rozmiarów łoże i kilka mebli. Klara, ze znudzonym wyrazem twarzy, siedzi na łóżku, natomiast Harold podejrzliwie obwąchuje meble. W pewnym momencie na korytarzu pojawia się Wilhelm, podchodzi do drzwi i puka.]

[Klara] Proszę.
[Wilhelm] [zamykając za sobą drzwi] Dzień… [nagle spostrzega Harolda] Co to tu robi?
[Klara] Harold przyszedł mnie odwiedzić, bo mi się nudziło. [z nadzieją w głosie] No właśnie Wilhelmie, czy to aby nie pora zabaw?
[Wilhelm] [entuzjastycznie] Ależ tak!
[Klara] [radośnie] Znakomicie, a więc pobawisz się ze mną?
[Wilhelm] [równie entuzjastycznie] Ależ nie!
[Klara] [zawiedziona] Ooo, ale dlaczemu?
[Wilhelm] Niech się panienka nie martwi! Zaaranżowałem dla panienki wspaniałą zabawę!
[Klara] [radośnie] Jaką, jaką?!
[Harold] [podejrzliwie] Znając jego, to pewnie cudowna zabawa w “statki”, czyli “pozmywaj statki”. A może coś z rodzinnych klasyków? Jak na przykład: “Kto pierwszy zobaczy swoje odbicie podczas polerowania podłogi”, czy też “Posprzątaj w stajni, nim wróci koń”. Ubaw po pachy.
[Klara] [chichocząc] Nie bądź niemądry Haroldzie.
[Wilhelm] [spode łba] właśnie Haroldzie, nie bądź imbecylem. [do Klary] Zabawa nazywa się “Porwanie”! Czy panienka jest zaznajomioną z zasadami tej ekscytującej gry dworskiej?
[Klara] [niepewnie] Oj, nie wydaje mi się. Wytłumaczysz?
[Wilhelm] Mhm, oczywiście. Panienka wciela się w rolę księżniczki, przebywającej w pięknym pałacu u swojego kochanego wujka.
[Harold] [wtrącając] No, to będzie wymagało sporego nakładu wyobraźni.
[Klara] Ciiii, Haroldzie. Nie przerywaj.
[Wilhelm] Właśnie Haroldzie, udław się owsem. [do Klary] I pewnego dnia, źli bandyci przybywają i… porywają! panienkę.
[Klara] Och.
[Wilhelm] Tak!
[Harold] A co z panienki wiernym rumakiem, hę?
[Wilhelm] A wierny rumak nie przedstawia żadnej wartości dla porywaczy, więc zostaje i czeka aż jego także ktoś porwie [do siebie] Kucharze… I przerobią na rogate parówki.
[Harold] Ej! Ja się tak nie bawię!
[Wilhelm] I dobrze, nikt cię nie prosił, żebyś się bawił, to zabawa tylko i wyłącznie dla panienki.
[Klara] [głaszcząc Harolda po łbie] Przykro mi Haroldzie, skoro takie są zasady, to faktycznie musisz zostać. [do Wilhelma] No dobrze, porywają mnie i co dalej?
[Wilhelm] Dalej panienka stara się nie dać się zabić, tudzież zapobiega byciu sprzedaną na targu niewolników za worek kartofli. Natomiast kochający wujek rusza w pogoń za bandytami i stara się panienkę odbić. Czy wszystko jasne?
[Klara] [radośnie] Tak!
[Wilhelm] Znakomicie, więc pójdę po opryszków. Proszę tu czekać i robić to, co robią księżniczki.
[Klara] [zakłopotana] Czyli?
[Wilhelm] No ten, no… To co robią zawsze księżniczki… Siedzieć na tyłku i przybierać ciała w biodrach, patrzeć na rozwój ewolucyjny grzyba na ścianie i dużo kaprysić.
[Klara] Rozumiem.

[Wilhelm wychodzi na korytarz, po czym przybija na ścianie dużych rozmiarów tabliczkę, z wypisanym jaskrawymi kolorami napisem “Tu szukać księżniczki do porwania!”. Następnie demon lekko się przygarbia, zaciera ręce i odchodzi chichocząc demonicznie. Kilka chwil później na korytarzu pojawia się grupa awanturników-imbecyli.]

[Grisza] Tej, patrzcie! Tablica!
[Misza] Oho… A co jest na niej napisane?
[Grisza] Hm. Tej, umi ktoś czytać?

[Wszyscy wzruszają ramionami.]

[Misza] No trudno, ale skoro jest tablica, to tam musi być coś wartościowego!
[Grisza, Oleg] No!

[Po czym ochoczo ruszają w kierunku drzwi i… pukają]

[Klara] [zza drzwi] Czy to panowie bandyci?

[Awanturnicy patrzą na siebie przez chwilę]

[Misza] Yyy, tak!
[Klara] A, to proszę.

[Wchodzą do komnaty]

[Misza] O! Koń z naroślą na głowie!
[Harold] E?
[Grisza] [do Klary] Dzień dobry, czy panienka ma może jakieś kosztowności? Pytam zupełnie “tak sobie”, nie mam najmniejszego zamiaru panienki okraść.
[Klara] [chichocząc] Nie, ale można mnie porwać.
[Oleg] Panienka raczy wybaczyć, ale wolimy starsze.
[Harold] Dla okupu, idioto!
[Oleg] [przerażony] Na kaca Leszego! Gadający koń z krostem na łbie! Aaa!
[Hakhatar] Bierzmy dziewczynę i uciekajmy!

[Elf chwyta Klarę za rękę i wszyscy wybiegają z pomieszczenia zatrzaskując za sobą drzwi. Nagle rozlega się “O Fortuna”.]

[Oleg] Ej, skąd ta muzyka?

[Na korytarz wkracza Konstant Drachenfels.]

[Konstant Drachenfels] [zauważając poszukiwaczy przygód] Szlag.

[Drachenfels nagle odwraca się w kierunku ściany, na której tradycyjnie wisi jakiś jego portret. Wielki Czarnoksiężnik zaczyna uważnie mu się przyglądać.]

[Konstant Drachenfels] [na głos] O! Jaki ciekawy portret!… Mój! Chyba postoję i pogapię się na niego przez parę minut, kompletnie nie bacząc na to, czy za moimi plecami prześlizgną się jacyś złoczyńcy.
[Hakhatar] [szeptem] To nasza szansa, pryskajmy.
[Misza] Myślisz, że się uda?
[Konstant Drachenfels] [zniecierpliwiony] O, ale ładne ubranie [kieruje palec w kierunku portretu] Zupełnie takie, jak mam dzisiaj na sobie.
[Grisza] Oleg, ogłusz go dla pewności pałką!

[Konstant Drachenfels wybałusza oczy i lekko rozwiera usta. Po czym odchrząkuje i znowu jak gdyby nigdy nic, ogląda portret.]

[Oleg] Dobra!

[Oleg zaczyna się skradać. Staje za plecami Drachenfelsa i wyjmuje zza pasa pałkę. Następnie uderza nią Drachenfelsa w głowę. Na początku nie wywołuje to żadnej reakcji, po czym Konstant pada, jak rażony gromem.]

[Oleg] Chodu!

[Awanturnicy wybiegają ze sceny. Konstant Drachenfels momentalnie podnosi się i otrzepuje kurz z ubrania, ze ściany wychodzi Wilhelm. Drachenfels bez słowa przybija mu “piątkę”.]

[Wilhelm] I po kłopocie…

[Nagle z komnaty wybiega wkurzony Harold]

[Harold] [podchodząc do Drrachenfelsa] Ej!
[Wilhelm] [do siebie] Hm, trochę przedwcześnie to powiedziałem.
[Harold] [do Drachenfelsa] I ty nazywasz siebie najpotężniejszym magiem, jaki kroczy po ziemi?!

[Drachenfels już ma coś powiedzieć, ale Harold mu przerywa.]

[Harold] Stara dupa jesteś, nie czarnoksiężnik! Banda imbecyli ci Klarę sprzed nosa porywa, a ty nic! Może byś tak coś z tym zrobił?! Ty okaleczony przez naturę ćwierćgłówku!

[Wilhelm blednie i robi krok do tyłu.]

[Konstant Drachenfels] [bez emocji] Skończyłeś?
[Harold] Tak!
[Konstant Drachenfels] Dobrze. Mam dla ciebie zagadkę.
[Harold] Jaką zagadkę?!
[Konstant Drachenfels] “Jak nazywa się jednorożec bez rogu?”
[Harold] [zaskoczony] E?
[Konstant Drachenfels] Źle.

[Nagle Czarnoksiężnik uderza Harolda w bok twarzy, otwartą pancerną rękawicą. Róg Harolda odpada i toczy się po podłodze.]

[Konstant Drachenfels] [chłodno] “Zerorożec”, potocznie zwany “osłem”.

[Drachenfels opuszcza korytarz. Wilhelm krztusi się ze śmiechu.]

[Harold] [ze łzami w oczach] Mój róg!
[Wilhelm] [przyjacielsko poklepując Harolda po głowie] Nie być problemu… [wyjmuje zza pazuchy słoiczek z klejem i zanurzonym w nim pędzlem] Ja mieć kropelka!

[Demon stawia słoik na ziemi i demonicznie rechocząc opuszcza korytarz.]

autor: Aradesh

Przeczytaj informacje na temat wysyłania materiałów

Wynik rzutu:

Najczęściej pobierane materiały

# Plik Rozmiar pliku Pobrania
1 karta postaci 3 MB 4380
2 karta 2ed drachenfels 3 MB 3766
3 altdorf_night 4 MB 3623
4 Zapłata 54 KB 3279
5 BookOfRats 1 MB 3231

Najwyżej oceniane materiały