[Ten sam salonik. Drachenfels i Ribbentrop wciąż siedzą w fotelach… znaczy w fotelu i krześle, odpowiednio.]

[Ribbentrop] A tak w ogóle, to ładny tu macie zamek mości hrabio.
[Konstant Drachenfels] Dziękuję.

[Ribbentrop] Bardzo ładny, z dziada pradziada w rodzinie?
[Konstant Drachenfels] Nie do końca, jestem póki co pierwszym właścicielem.
[Ribbentrop] [zdziwiony] Yyy, nie rozumiem.
[Konstant Drachenfels] [chłodno] Wiem.

[Nagle do pomieszczenia wpada Wilhelm, od stóp do głów najeżony strzałami i jednym bełtem w czole.]

[Wilhelm] [histerycznie] Panie!
[Konstant Drachenfels] No nie gadaj, mamy gości?
[Ribbentrop] [przerażony] Na Sigmara, ten człowiek jest ranny!
[Konstant Drachenfels] Co?
[Wilhelm] [przerażony] Cholera! Gdzie?! [nagle zwraca uwagę na strzały, po czym niepewnie wyjmuje jedną] O to badziewie idzie? To, e… ślepaki!
[Ribbentrop] Ślepaki?!
[Wilhelm] Ta… [do Drachenfelsa] Panie, oni nawet nie chcą słyszeć o kapitulacji!
[Ribbentrop] [gniewnie] Próbowałeś skapitulować?!
[Konstant Drachenfels] Spokojnie, on tak ma. Gdy tylko widzi przeważające siły wroga od razu kapituluje. Taki odruch…
[Ribbentrop] [do Wilhelma] Jak liczne są siły wroga?
[Wilhelm] Jest ich… [liczy na palcach] Co najmniej za dużo! Jak w ostatniej bitwie “Władcy Pierściennic”!
[Ribbentrop] Jakiego władcy?
[Konstant Drachenfels] To taka sztuka o robalach, nieistotne.
[Ribbentrop] [podrywając się z miejsca, z fanatyzmem w głosie] Trzeba więc przygotować obronę zamku…
[Konstant Drachenfels] Herr…
[Ribbentrop] Zmobilizować wojsko!
[Konstant Drachenfels] Herr…
[Ribbentrop] Wydać rozkazy…
[Konstant Drachenfels] [tracąc cierpliwość] Ribbentrop siad!

[Zaskoczony generał wraca na swoje miejsce.]

[Konstant Drachenfels] Ekhm. Pan pozwoli generale, że w moim zamku, będziemy robić po mojemu. [do Wilhelma] Jest już ten nowy kucharz?
[Wilhelm] Tak, Panie.
[Konstant Drachenfels] Niech poda obiad.
[Ribbentrop] Obiad?! Ależ…
[Konstant Drachenfels] [uciszając generała położeniem palca na ustach] Zjemy obiad. Leśne cioty póki co i tak muszą zająć się przebyciem naszej bezdennej fosy.
[Ribbentrop] [zdziwiony] Macie tu taką?
[Wilhelm] [równie zdziwiony] Mamy tu taką?

[Drachenfels pstryka palcami. Na zewnątrz słychać dziesiątki krzyków, które z każda sekundą cichną, aż staja się ledwie słyszalne, po czym zupełnie milkną.]

[Wilhelm] A, mamy. Ale jeśli Pan pozwoli, to co zrobimy z Herr Godfellowem i jego bagażem magicznych niespodzianek?
[Konstant Drachenfels] A myślisz, że kto szuka teraz małej, głąbie?
[Wilhelm] Ach, racja. To ja idę popędzić kucharza.

[Wilhelm wychodzi.]

[Ribbentrop] No tak, ale w końcu przedostaną się przez fosę, prawda? Należy zmobilizować siły.
[Konstant Drachenfels] Ech, pan by tylko mobilizował i mobilizował. Mostów przecież nie zbudują nad fosą. Leśne cioty dostają zapaści na samą myśl o złamaniu gałązki, a co dopiero o karczowaniu pobliskiego lasu w poszukiwaniu budulca.
[Ribbentrop] Ha, a tu się Hrabia myli. Tu powiedzą, że sie samo złamało, tam burza przewróciła, a to i tak było chore.
[Konstant Drachenfels] Hm. Słusznie. Wilhelm!!!

[Wilhelm pojawia się przed drzwiami.]

[Wilhelm] Pan raczył się wydrzeć?
[Konstant Drachenfes] Idź na mury i zastosuj tortury na tych dendrofilach.
[Wilhelm] [radośnie] Tak jest!

[Wilhelm ponownie odchodzi.]

[Ribbentrop] Tortury?! Na całej armii?!
[Konstant Drachenfels] Mhm, grunt to wiedzieć, gdzie wróg ma słaby punkt.

[Z zewnątrz dochodzą odgłosy dartych kartek, a zaraz po każdym takim słychać przeraźliwy skowyt i krzyki.]

[Wilhelm] [z zewnątrz] Ha! I jak wam się to podoba, gwałciciele paprotek?!
[Elfy] [również z zewnątrz] Na miłość Pani Jeziora przest… [odgłos darcia kartek] Aaaa!
[Ribbentrop] [do Drachenfelsa] Ich wyczulony słuch jest tak wrażliwy na darcie kartek?
[Konstant Drachenfels] Nie tam. Wilhelm drze zupełnie niezapisane kartki papieru.
[Ribbentrop] No i?
[Konstant Drachenfels] [głosem prezentera z Discovery Channel] Marnuje papier. Każdego roku pierdyliony hektarów imperialnych lasów, są wycinane. Za kilka tysięcy lat Las Loren, będzie już tylko Ogródkiem Loren.
[Ribbentrop] A co ich obchodzi, co będzie za kilka tysięcy lat?
[Konstant Drachnfels] No dla pana jako nihilisty i śmiertelnika, tysiące lat to abstrakcja, ale nieśmiertelne elfy mają zapewne już plany wakacyjne na przyszłe milenium.
[Ribbentrop] Acha, rozumiem.
[Konstant Drachenfels] [patrząc na niego podejrzliwie] Wcale nie. Ale nie będziemy tego tematu rozwijać. [po chwili] Wilhelm, co do cholery z tym jedzeniem?!
[Wilhelm] [stając po chwili ponownie w progu, z plikiem kartek] To za przeproszeniem mam wykańczać nerwowo szyszkomanikaków, czy batożyć kucharza?
[Konstant Drachenfels] Połóż na stoliku te kartki i won do kuchni.

[Demon spełnia rozkaz i wychodzi.]

[Konstant Drachenfels] [po chwili, do Ribbentropa] No, na co pan czeka, generale?
[Ribbentrop] Proszę?
[Konstant Drachenfels] Nareszcie przyda się pański geniusz wojenny, zdolności taktyczne i wiedza wojskowa.
[Ribbentrop] [podekscytowany] Co mam robić?
[Konstant Drachenfels] [podając mu lekceważąco kartkę] Papierowe samoloty.
[Ribbentrop] [zaskoczony] Samoloty?!
[Konstant Drachenfels] Mhm, zbombardujemy ich naszą pogardą dla środowiska naturalnego.
[Ribbentrop] Ale Hrabio… Cóż to takiego “samoloty”?
[Konstant Drachenfels] [ze zrezygnowaniem] Luftwaffe imbecylu!… [zabierając mu kartkę] Daj, pokażę ci.

autor: Aradesh

Przeczytaj informacje na temat wysyłania materiałów

Wynik rzutu:

Najczęściej pobierane materiały

# Plik Rozmiar pliku Pobrania
1 karta postaci 3 MB 4340
2 karta 2ed drachenfels 3 MB 3739
3 altdorf_night 4 MB 3606
4 Zapłata 54 KB 3262
5 BookOfRats 1 MB 3201

Najwyżej oceniane materiały