[Jedna z sypialń zamkowych. Duże pomieszczenie, przy którego prawej ścianie, na podwyższeniu znajduje się ciężkie łoże z baldachimem. Dalszą część wyposażenia stanowią: stół otoczony kilkoma wygodnymi fotelami, komoda, dwie szafy i parawan. Zza parawanu widać wychylającą się, przyczajoną i nasłuchującą postać Wilhelma. Na fotelach zasiadają zaś Hogni, Maksymilian i Tilvryniell. Panie Elisan i Ewa rozgościły się na krawędzi łoża. Póki co, porusza się jedynie Wilhelm.]

[Wilhelm] [do publiczności, szeptem kładąc palce na ustach] Ci… jestem tu incognito, pod postacią eteryczną.
[Losowa postać z publiczności] [od strony widowni] To czego chowasz się za parawanem, hę?

[Demon stoi chwilę zaskoczony, patrzy na parawan, na siebie, znowu na parawan.]

[Wilhelm] [w kierunku losowej postaci z publiczności, przedrzeźniając] <To czego chowasz się za parawanem…> cwaniak się znalazł [niechętnie wychodząc zza parawanu i siadając przy tym samym stole, przy którym siedzą panowie, oparłszy łokcie na blacie i robiąc wielkie oczy, świdrujące po kolei każdego członka nieruchomej wciąż jeszcze drużyny] Tak lepiej?! [z naciskiem] No! [po chwili] Akcja, kurde…

[W tym momencie pozostali bohaterowie <ożywają>.]

[Hogni] [wyjmując jakąś kartę i kładąc ją na stole] Dobra drużyna, słuchajcie, oto plany… [po chwili, rozglądając się dookoła] Cholera, mam takie dziwne wrażenie, jakby ktoś nas obserwował.
[Wilhelm] [szeptem do siebie] O ja cię pierniczę, krasnolud z szóstym zmysłem, tego się nie widuje każdego dnia.
[Ewa] Daj spokój Hogni, jesteś przewrażliwiony jak zwykle. Zresztą to atmosfera tego miejsca tak na ciebie działa.
[Tilvryniell] Mogę rzucić jakieś <rozproszenie magii> w pomieszczeniu, jeśli miałoby to pomóc.

[Demon robi zaskoczoną i jednocześnie przestraszoną minę i już ma się chować pod stół, ale…]

[Hogni] Nie, nie trzeba, zresztą sam bym to zrobił, gdybym uważał to za stosowne.
[Tilvryniell] Jak uważasz.
[Wilhelm] [głośniejszym szeptem] Krasnolud władający magią?!
[Elisan] Czy ktoś coś słyszał?
[Wilhelm] Cholera, muszę zobaczyć te plany…

[Niewidzialna ręka demona przesuwa w jego kierunku kartę krasnoluda. Zgromadzeni patrzą na to osłupiali.]

[Wilhelm] [zdając sobie sprawę z popełnienia błędu] Szlag…

[Nagle demon zaczyna imitować odgłosy wiatru i potrząsać kartą.]

[Wilhelm] [przeciągle] Łuuuuuu, łuuuu…
[Ewa] Duchy!
[Wilhelm] [poirytowany] Debilka… [ponawiając próbę] Szzzzzzzzz…. szzzzzzzz…
[Elisan] [jakby odgadywała kalambury] A! To tylko przeciąg.
[Wilhelm] Kolejny brawurowy pokaz wyższości spiczastych uszu nad okrągłymi.

[Demon szepce magiczną formułę i okno otwiera się z hukiem, wpuszczając kilka jesiennych liści do środka. Jeden ląduje Wilhelmowi, który nie jest tego świadom, na głowie.]

[Hogni] Maks, zamknij to cholerne okno.

[Maksymilian czyni jak Hogni nakazuje.]

[Hogni] Dopsz… O czym to my…

[Nagle zaskoczony wzrok krasnoluda pada na Wilhelma. Następnie wszyscy członkowie drużyny zwracają się także w jego kierunku, co wprawia demonicznego sługę w zakłopotanie. Zaczyna obwąchiwać mankiety, ale kiedy to czyni, ów liść, który upadł mu na głowę, opada swobodnie na podłogę.]

[Wilhelm] [do siebie] A, o to szło.
[Hogni] Nie ma to jak liść zagubiony w pętli czasoprzestrzennej o poranku… Mniejsza o to. [obracając papier z powrotem w swoim kierunku] Plan jest następujący…
[Wilhelm] No ej, nie dokończyłem [obracając w swoją stronę] pokaż to.
[Hogni] Co do cholery?! Połóżcie jakiś koc pod tym oknem.

[Gdy Ewa zaczyna szukać koca, który miałby uszczelnić okno, demon zaś zapoznaje się z zapisami krasnoluda robiąc w miarę czytania coraz większe oczy.]

[Hogni] [ponownie obracając kartę i przegniatając ją ciężką pięścią] Wracając, kurde, do meritum.
[Wilhelm] [z nieobecnym wzrokiem] To niemożliwe… To po prostu niemożliwe.
[Hogni] [kontynuując] Jako herszt i nekromanta drużyny…
[Wilhelm] Krasnolud nekromanta… Teraz widziałem już wszystko. Będę musiał poprosić go o zombie z autografem, czy coś. Ale jazda…
[Hogni] Pozwoliłem sobie przygotować plan opanowania tego zamku.
[Tilvryniell] Zaraz, zaraz, od kiedy to jesteś hersztem? Myślałem, że nie ma takiej funkcji w tej ekipie.
[Hogni] Właśnie się stworzyła, gdy osiągnąłem poziom magiczny przewyższający twój własny.
[Tilvryniell] [chłodno] Niby za czyją zgodą?
[Hogni] Masz jakiś problem wąskiebiodra?
[Wilhelm] Huh, no przynajmniej to jedno się nigdy nie zmienia.
[Tilvryniell] Twoja charyzma jest porównywalna z twoim wzrostem, a przy okazji waniasz trupem… i starymi ludźmi.
[Hogni] Słuchaj, chcesz się pojedynkować?
[Tilvryniell] Czemu, nie? Moja mroczna magia wyśle cię w Otchłań.
[Wilhelm] [zaskoczony] Mroczna magia?!

[Demon unosi się z miejsca i staje nad elfem.]

[Wilhelm] O cholera, farbowane włosy… mroczny elf, ale jaja. Co to za drużyna, na wszystkich Mrocznych Bogów?! Krasnolud nekromanta, mroczny elf płci męskiej władający magią.
[Elisan] Chłopaki, dajcie spokój…
[Hogni] Nie wtrącaj się wiedźmo.
[Elisan] [poirytowana] Ile razy mam ci powtarzać, że nie jestem wiedźmą?! To zupełnie inny zawód w naszym społeczeństwie. Ja jestem z profesji zabójcą, a z zamiłowania artystką.

[Demon pada na podłogę i w tej pozycji czeka na kolejne rewelacje.]

[Wilhelm] [do publiczności] Państwo wybaczą, ale to za dużo dla mnie. Takiego pomieszania z popieprzeniem, to jeszcze nie widziałem.
[Maksymilian] Co za różnica. Kwestia jest taka, czy chcemy wąskodupca, czy kogoś wzrostu siedzącego psa na herszta.
[Hogni] No ty jako wybraniec Malala…
[Wilhelm] Za przeproszeniem… o w dupę.
[Hogni] …zdecydowanie odpadasz.
[Maksymilian] A to niby czemu?
[Ewa] Bo kłócisz się misiu z każdym innym bóstwem i każdym innym wyznawcą. Tak na dobrą sprawę, to kłócisz się z każdym.
[Maksymilian] Tak, bo ty jako kapłanka Alluminasa, to jesteś taka ugodowa…

[Wilhelm wydaje się w tej chwili konać w konwulsjach śmiechu.]

[Hogni] No jak widać, tylko moja kandydatura na herszta jest godna rozpatrzenia.
[Tilvryniell] Jak to wydedukowałeś.
[Hogni] [z dużą pewnością siebie] Proste… Tylko ja nie jestem tu kłótliwą mendą.

[W tym momencie cała drużyna zaczyna żywo gestykulować, obrzucać się wyzwiskami i przekrzykiwać. Wilhelm zaś ociera łzy śmiechu wstając z podłogi i podchodzi chwiejnym krokiem bliżej widowni.]

[Wilhelm] [chichocząc] Kilka słów wyjaśnienia dla państwa. Zawitał do nas tzw. Karnawał Chaosu w składzie: krasnolud nekromanta, z ambicjami zostania Fuhrerem, mroczny elf mag, mroczna elfka zabójczyni, przy czym należy dodać, ze w społeczeństwie Druchii, tj. mrocznych elfów, obie te funkcje są zarezerwowane dla płci przeciwnych niż tych, które widać na załączonym obrazku. Dalej mamy wybrańca boga chaosu, renegata, który jest skłócony ze wszystkim i wszystkimi, a zwłaszcza z samym Chaosem. I na sam koniec kapłanka religii, której nikt nie rozumie i nikt nie wie, z czym ją się tak naprawdę, że się tak wyrażę, je. [po chwili] Mili państwo, takiego cyrku tu jeszcze nie mieliśmy… Ciekawe swoją drogą, kto zostanie przywódcą tej menażerii.

autor: Aradesh

Przeczytaj informacje na temat wysyłania materiałów

Wynik rzutu:

Najczęściej pobierane materiały

# Plik Rozmiar pliku Pobrania
1 karta postaci 3 MB 4342
2 karta 2ed drachenfels 3 MB 3740
3 altdorf_night 4 MB 3606
4 Zapłata 54 KB 3264
5 BookOfRats 1 MB 3203

Najwyżej oceniane materiały