[Ta sama komnata, co poprzednio. Wiele się nie zmieniło, oprócz faktu, iż bohaterowie siedzą znudzeni na krzesłach z delikatnymi objawami kaca wymalowanymi na twarzy (Hogni, jednak, z nie tak delikatnymi objawami i głową ukrytą w dłoniach). Vlad natomiast stoi dalej, jak stał w trumnie i żywo gestykuluje ewidentnie próbując rzucić jakiś czar.]

[Vlad] [machając rękoma, z wysiłkiem] Hmmmpf… Hyng… Hrrrrr…
[Agorath] [wrzeszcząc] Do ciężkiej cholery, czy ty rzucasz czar, czy defekujesz?!
[Hogni] Nie drzyj się! [po czym ponownie chowa głowę w dłoniach i zaczyna się kołysać]
[Vlad] Nic z tego nie rozumiem. Wymawiam wszystkie formuły poprawnie, gestykulacja w porządku…
[Agorath] [przez zęby] Cholerny, nieudaczny, imigrant.
[Vlad] [wyniośle] Uważaj co mówisz elfie!
[Agorath] [ze zrezygnowaniem] Bo co? Zastękasz mnie na śmierć?
[Vlad] [rozpaczliwie] Tu musi być jakaś strefa antymagiczna!

[Agorath patrzy przez chwilę zaskoczony. Drapie się po głowie. Wstaje i zwraca się w kierunku krasnoluda]

[Agorath] [wskazując Hogniego palcem] Hashtarag ter zamarat!

[Krasnolud, a właściwie jego głowa, nagle staje w płomieniach.]

[Hogni] [zerwawszy się na równe nogi, wrzeszcząc jak poparzony] Aaaaaa! Krasnolud się pali!
[Agorath] [beznamiętnie, w kierunku Vlada] No nie, jednak to ty jesteś do dupy.

[Hogni bierze rozpaczliwie jedną z butelek do ręki.]

[Ewa] Nie, idioto!

[Ale przerażony krasnolud wylewa zawartość butelki sobie na głowie. Powoduje to powstanie istnego słupa ognia, który sięga aż pod sufit.]

[Elisan] [chłodno] O, skarłowaciała świeczka.
[Ewa] [do Agoratha] Zgaś go natychmiast!
[Agorath] [ziewając] E tam, jak mu się wypalą włosy, to samo zgaśnie.
[Maksymilian] [patrząc zaspanym wzrokiem, nucąc] <The roof, the roof, the roof is on fire…>

[Ewa ze zrezygnowaniem mamrocze magiczną formułę i krasnolud gaśnie, po czym momentalnie pada nieprzytomny z bólu.]

[Ewa] Chyba umawialiśmy się odnośnie…
[Agorath] [przerywając, przez zęby] Chyba to nie ma znaczenia, skoro jesteśmy tu zamknięci z wampirem imbecylem, nie sądzisz?
[Vlad] Wypraszam sobie!

[W oczach Agoratha pojawiają się oznaki furii. Elf chwyta butelkę, odrywa kawałek szaty Hogniego, wpycha go do butelki i magicznym zaklęciem podpala, po czym tak przygotowaną butelkę rzuca w wampira. Butelka rozbija się i Vlad staje w płomieniach. Przerażony wampir zaczyna biegać po całym pomieszczeniu. Przy okazji zajmuje się od niego atłas, którym wyłożone są ściany.]

[Maksymilian] No świetnie, teraz się tu udusimy. Co ty cholera, inkwizytor jesteś, że co widzisz, to palisz?!

[Vlad pada martwy na ziemię, ale wciąż się tli.]

[Elisan] Hm, płonący wampir natchnął mnie do myślenia… [odchrząkując] Wilhelm!

[Demon wychodzi spomiędzy płonącego atłasu.]

[Wilhelm] [rozglądając się po pomieszczeniu] O nie, ja tego nie gaszę… Znajdźcie se słonia z katarem.
[Ewa] Co to słoń?
[Wilhelm] [myśląc chwilę nad odpowiedzią] Przeciwieństwo myszy psze pani.
[Elisan] [wyniośle] Wilhelmie, chcemy stąd wyjść.
[Wilhelm] Gratuluję pomysłu.
[Elisan] Mam nadzieję, że nam w tym pomożesz.
[Wilhelm] Nadziei również gratuluję. Nadzieja matką mądrych jak mawiają.
[Maksymilian] [zdezorientowany] Tam nie było <nadzieja matką głupich>?
[Wilhelm] [udając zaskoczenie] Och, fakt, gafa…
[Elisan] Miałeś nam usługiwać błaźnie.
[Wilhelm] [oglądając się za siebie] Gdzie on jest?
[Elisan] Kto?!
[Wilhelm] [beztrosko] Błazen psze pani.
[Elisan] Zabiję.

[Agorath jednak powstrzymuje ją gestem dłoni.]

[Agorath] Chyba nagle coś sobie uświadomiłem.
[Elisan] Mianowicie?
[Agorath] Tak… To demon. Tylko demony mają tę ciekawą zdolność pojawiania się gdziekolwiek chcą i wykonywania poleceń, rozkazów itp. w sposób nazbyt dosłowny.
[Wilhelm] [bijąc brawo] Gratuluję wiedzy demonologicznej.
[Agorath] Co nie zmienia faktu, że wedle polecenia, jesteś naszym sługą. [w kierunku drużyny] Wystarczy uważać, co się mówi i formułować polecenia, wyraźnie, jednoznacznie i konkretnie.
[Wilhelm] [zakładając ręce] No, dajesz.
[Maksymilian] [wyrywając się] Zgaś ten pokój!
[Agorath] Nie…
[Wilhelm] Wedle życzenia.

[Demon klaszcze w ręce, w komnacie zalega totalna ciemność.]

[Agorath] Brawo… Którego ze słów: wyraźnie, jednoznacznie i konkretnie, nie rozumiesz Maks?
[Ewa] Wilhelmie, mam dla ciebie polecenie…
[Wilhelm] Tak pani?
[Agorath] Tylko się zastanów porządnie kobieto.
[Ewa] Chcę, abyś magicznie przeteleportował nas wszystkich i siebie samego również, nienaruszonych, do pomieszczenia, w którym Konstant Drachenfels ukrył pierwszą z trzynastu Ksiąg Pieczęci.
[Agorath] Hm, brzmi dobrze.
[Wilhelm] Wedle rozkazu.

[Kurtyna opada i po paru chwilach unosi się. Ukazuje się wnętrze komnaty, o bardzo nieregularnie uformowanych ścianach. Znajduje się tu jedynie olbrzymi skórzany fotel i stół, na którym leży olbrzymich rozmiarów księga. Obok stołu pojawia się Wilhelm. Chwile później pod sufitem pojawiają się również bohaterowie, którzy zaraz potem upadają ciężko na podłogę.]

[Agorath] Ech, powiedziałaś, że do pomieszczenia, ale nie, że na podłogę.
[Wilhelm] [niewinnie] Drobne szczegóły, a jakże pocieszne.
[Ewa] [zrywając się pierwsza na nogi] Księga!
[Agorath] [wstając zaraz za nią] Dobrze, zawieszenie broni zakończone… Lejemy się!

[W tym jednak momencie słychać <O Fortunę> i pojawia się Konstant Drachenfels.]

[Agorath] [patrząc na Czarnoksiężnika] Doooobra… Najpierw lejemy jego!

[Ale Konstant wydaje się zupełnie nieporuszony zaistniałą sytuacją. Siada spokojnie w fotelu, odsuwając po drodze Ewę ruchem dłoni i zaczyna masować palcami skronie.]

[Konstant Drachenfels] Wilhelm.
[Wilhelm] Panie?
[Konstant Drachenfels] Herbata z miodem.
[Wilhelm] Tak jest panie, ale ile filiżanek podać?
[Konstant Drachenfels] A ilu mnie tu widzisz?
[Wilhelm] Tak panie, ale ma pan gości.
[Konstant Drachenfels] Tak?

[W tym momencie drużyna bohaterów zaczyna chrząkać.]

[Konstant Drachenfels] Wilhelm.
[Wilhelm] Panie?
[Konstant Drachenfels] [beznamiętnie] Co tu robią śmiertelnicy?
[Wilhelm] [spokojnie] Przyszli zaszabrować Księgę Przyzwania i zapewne przy okazji pana zgładzić.
[Konstant Drachenfels] A. To ładnie. To skocz po tę herbatę… Jedna filiżanka.

autor: Aradesh

Przeczytaj informacje na temat wysyłania materiałów

Wynik rzutu:

Najczęściej pobierane materiały

# Plik Rozmiar pliku Pobrania
1 karta postaci 3 MB 4339
2 karta 2ed drachenfels 3 MB 3736
3 altdorf_night 4 MB 3606
4 Zapłata 54 KB 3261
5 BookOfRats 1 MB 3199

Najwyżej oceniane materiały