[Wielki Hol zamkowy aka recepcja. W wystroju nic się nie zmieniło, a za biurkiem recepcjonisty ponownie stoi Bardul raz po raz dłubiący w nosie. W pewnym momencie rozlega się pukanie do głównych drzwi wejściowych. Krasnolud zwraca mętny wzrok w ich kierunku. Pukanie się ponawia. Bardul zaczyna nerwowo rozglądać się dookoła. Po raz trzeci słychać pukanie…]

[Bradul] [drapiąc się po głowie] Um…

[Po raz czwarty słychać pukanie…]

[Bardul] [olśniony] A tak! <Jak rozlegnie się pukanie, użyj dzwonka!>

[Krasnolud radośnie bierze do ręki złoty dzwonek stojący dotychczas na blacie biurka i rzuca nim przez cały korytarz w kierunku drzwi. Dzwoneczek rozbija się o wrota wydając z siebie niepewny, pęknięty dźwięk.]

[Wilhelm] [wychodząc ze ściany] Lezę, lezę…

[Nagle demon spostrzega rozwalony dzwonek, po czym jego wzrok pada na zadowolonego z siebie krasnoluda.]

[Wilhelm] [przez zęby] Idiota… [po raz piąty słychać pukanie] Lezę mówię!

[Demon podchodzi do drzwi, majestatycznie odkopuje zepsuty dzwonek i z wysiłkiem otwiera wrota. W wejściu ukazują się widowni postacie pary ludzi. Mężczyzna jest niesamowicie wysoki i prawie tak samo szeroki, a zamiast płaszcza nosi zdartą z jakiegoś biednego wilka skórę. Kobieta natomiast jest drobną blondynką, niemalże o połowę mniejszą od faceta, którego trzyma pod ramię.]

[Wilhelm] [poprawiając mankiety] Ta?
[Ulrich] Jestem Ulrich von…
[Wilhelm] [przerywając] Ta, widzę.
[Ulrich] [zaskoczony] Słucham?
[Wilhelm] [opierając się leniwie o framugę] Nie, nic, kontynuuje pan.
[Ulrich] No więc jestem Ulrich von Wolfenhausen [demon kryje twarz w dłoniach] graf Wolfenburga!
[Wilhelm] [wciąż ukrywając twarz w dłoniach] Mhm, a samica… tfu! Pani?
[Ulrich] [z dumą] A to moja małżonka…
[Wilhelm] [wchodząc w słowo, odejmując ręce od twarzy] Ulryka!
[Ulrich] Nie…
[Wilhelm] Uau… Hmm… Ulrike?
[Ulrich] Nie…
[Wilhelm] Wolfenia?
[Ulrich] Nie!
[Wilhelm] Cholera, kończą mi się opcje…
[Ulrich] [podenerwowany] Elżbieta!

[Demon robi zaskoczoną minę. Przygląda się kobiecie.]

[Wilhelm] [nagle olśniony] A! Bo pani to pewnie, w ramach przyjaźni między Landami, importowana, za przeproszeniem, z Altdorfu, czy innej cywilizacji, do owego Wolfenburga?
[Elżbieta] [posmutniawszy] Tak…
[Ulrich] Czy to Hotel Drachenfels?
[Wilhelm] [rozglądając się dookoła] Niestety nie… To las Schwarzwald.
[Ulrich] Zaczynasz mnie wkurzać…
[Wilhelm] To taki nasz hotelowy dowcip! [kłaniając się niezbyt nisko] Zapraszam do środka!

[Mężczyzna puszcza żonę przodem, po czym podaje demonowi dwie walizki i sam wchodzi. Wilhelm czeka, aż ludzie przejdą, zamaszystym ruchem wyrzuca walizki na dziedziniec, zamyka drzwi i rusza za nimi w kierunku Bardula. Gdy dochodzą… Bardul tradycyjnie nie zwraca na nich uwagi.]

[Wilhelm] A swoją drogą ekscelencjo…
[Ulrich] Tak?
[Wilhelm] Gdzie wasze stado, tfu… orszak?
[Ulrich] Ha! Podróżujemy incognito.

[Wilhelm wyjmuje zza pazuchy książeczkę i zaczyna ją wertować.]

[Ulrich] Cóż to?
[Wilhelm] [zamyślony] Słownik… Zwątpiłem właśnie w znacznie słowa <incognito>… [po chwili] O, jest…

[Jednak zaraz potem, zdenerwowany odrzuca książeczkę.]

[Wilhelm] Co za szmelc, da pan wiarę, że tam było napisane, że <incognito> to znaczy <bez ujawniania tożsamości>?
[Ulrich] [chichocząc] Co za idiotyzm…
[Wilhelm] [poważnym głosem] No… robiłoby to z pana totalnego kretyna, po tym jak przedstawił mi się pan przy wejściu.
[Ulrich] [pouczającym głosem] <Incognito> oznacza: poruszanie się samemu, bez eskorty, bez zważania na wszelkie niebezpieczeństwa, przez najmroczniejsze zakątki Imperium chociażby narażało to najbliższych na śmiertelne niebezpieczeństwo…
[Wilhelm] [z wielką trudnością dusząc w sobie wybuch śmiechu] Acha…
[Elżbieta] [niepewnie] Em, nie kochanie, to hasło na literkę wcześniej…
[Ulrich] [zamyśliwszy się, po chwili] Czyli?
[Elżbieta] [podpowiadając dobrodusznie] <H> kochanie…
[Ulrich] Nie wiem, o co ci chodzi.
[Wilehlm] [podnosząc rękę do góry] Och, och, ja wiem! Ja wiem!
[Ulrich] Tak?
[Wilhelm] [skwapliwie] Mhm… Hasło brzmi: <Heroiczna głupota>, ale może być też na literkę jeszcze wcześniej [patrząc niepewnie na Ulricha] Literkę <G>… <Głupota Heroiczna>.

[Ulrich nagle przestaje oddychać i nieruchomieje.]

[Wilhelm] [zaniepokojony] Zawiesił się?
[Elżbieta] [z westchnieniem] Nie, myśli… Mąż nie ma podzielności uwagi i nie może jednocześnie myśleć i wykonywać innych czynności…
[Wilhelm] [do siebie] Biedna kobieta…
[Ulrich] [po dłuższej chwili] Nie… Incognito brzmi lepiej.
[Wilhelm] [podpowiadając] Chociażby, dlatego że jest w języku klasycznym?
[Ulrich] Tak właśnie. [do Bardula] Klucze recepcjonisto. Apartament królewski!

[Bardul nie reaguje.]

[Wilhelm] [podchodząc do krasnoluda] Państwo raczą wybaczyć… [uderzając Bardula w łeb] Jak się go nie używa, to potem ma problemy z rozruchem.
[Bardul] Co?
[Wilhelm] Klucze!
[Bardul] [po chwili zastanowienia] Emblemat!
[Wilhelm] [zaskoczony] Co?
[Bardul] <Co> nie jest na <t>.
[Wilhelm] [zastanawiając się chwilę] Co?!
[Bardul] Tak… [chwytając się za głowę] O cholera, podpowiedziałem ci.
[Wilhelm] [robiąc wielkie oczy] Co mi podpowiedziałeś?
[Bardul] Słowo na <t>: <tak>.
[Wilhelm] Po wała mi słowo na <t>?!
[Bardul] Bo <emblemat> kończy się na <t>.
[Wilhelm] I co, kurde…
[Bardul] [przerywając] Nie, <co> nie zaczyna się na <t>, tylko na <c>.
[Wilhelm] [wrzeszcząc] I co, kurde, z tego?!
[Bardul] Bo powiedziałem <emblemat>.
[Wilhem] I?
[Bardul] <Emblemat> kończy się na <t>.
[Wilhelm] I?
[Bardul] Nie, nie na , tylko na <t>.

[Wilhelm stoi przez chwilę z otwartymi ustami.]

[Wilhelm] Zaraz… Tobie się wydaje, że my gramy w <słowa> i trzeba znaleźć słowo, które zaczyna się na tę samą literę, na którą kończy się poprzednie?
[Bardul] Mhm.
[Wilhelm] [otrząsając się, podając Ulrichowi klucz] Proszę, największa komnata zamku, zaraz państwa zaprowadzę, tylko zabiję recepcjonistę, zechcą państwo poczekać na schodach…

[Skołowani ludzie odchodzą, Wilhelm zamierza się natomiast szponami na krasnoluda.]

[Bardul] [nieporuszony] Dałeś im zły klucz.
[Wilhelm] Wcale nie.
[Bardul] To nie był klucz do apartamentu królewskiego!
[Wilhelm] Apartament to największa komnata w zamku, tak?
[Bardul] Hm… No…
[Wilhelm] No to dałem im dobry klucz.

autor: Aradesh

Przeczytaj informacje na temat wysyłania materiałów

Wynik rzutu:

Najczęściej pobierane materiały

# Plik Rozmiar pliku Pobrania
1 karta postaci 3 MB 4337
2 karta 2ed drachenfels 3 MB 3733
3 altdorf_night 4 MB 3603
4 Zapłata 54 KB 3259
5 BookOfRats 1 MB 3195

Najwyżej oceniane materiały