[Zupełnie pusta scena. W pewnym momencie pojawia się na niej Wilhelm, który zwraca się w kierunku widowni.]

[Wilhelm] [odchrząkując] Dobry wieczór. Jak zapewne państwo pamiętają rezydujemy aktualnie w Altdorfie, gdzie bawimy się znakomicie poznając lokalny folklor cmentarny.

Wszelakoż [do siebie] ale fajne słowo. [z naciskiem] Wszelakoż… Nie przybyliśmy tu sami. I z tej tez przyczyny, zapraszam w tej scenie, na przygody… Bardula w zamku Imperatora! Popatrzmy…

[Kurtyna opada i po jakimś czasie podnosi się. Widowni ukazuje się wnętrze sypialni cesarskiej. Gigantyczne łóżko z baldachimem zajmuje centralne miejsce pod przeciwległą do widowni ścianą. Na samym łożu spoczywa człowiek o bardzo poważnym obliczu, trzymający przy ciele, kurczowo, duży pluszowy młot. W pomieszczeniu znajdują się również szafka nocna, parawan, stolik i skrzynia. Za parawanem zaś stoi Bardul z naciągniętą na oczy, czerwoną czapeczką.]

[Bardul] [do siebie] Yyy… yyy… Co powiedział pan Drachenfels? O czym ja miałem pamiętać? Yyy… yyy…

[W tym momencie rozbrzmiewa <O Fortuna> i w komnacie pojawia się Konstant Drachenfels.]

[Konstant Drachenfels] [szeptem] Ech, powiedziałem… <Pamiętaj no Bardul, załóż czapkę niewidkę, co byś niedostrzeżonym do pałacu się wdarł i co by uszka ci nie zmarzły, a jak już tam będziesz, to ją zdejmij… idioto.>
[Bardul] A, tak.

[Bardul zdejmuje czapeczkę. Drachenfels w pewnym momencie jakby zdał sobie z czegoś sprawę odwraca się. Podchodzi do łóżka imperatora. Zaciska pancerną pięść, kilka razy i przymierza się do uderzenie śpiącego. W ostatniej chwili jednak powstrzymuje dłoń.]

[Konstant Drachenfels] Nie, to by było za proste.

[Drachenfels znika. Bardul zaś zaczyna rozglądać się w celu ustalenia, gdzie on w ogóle jest. Gdy jednak jego starania nie przynoszą rezultatu, krasnolud sięga do kieszeni i wyjmuje z niej zegarek, po czym siada na podłodze i zaczyna szperać w mechanizmach. Po dłuższej chwili zegarek zaczyna cykać, a następnie rozlega się przeraźliwie głośne dzwonienie.]

[Bardul] Hm, zepsuł się… Dzwoni…

[Imperator podskakuje na łożu jak oparzony.]

[Karl Franz] [zaspanym głosem] Co się dzieje?

[Bardul zniechęcony odrzuca zegarek za siebie. Ten zaś, przelatuje nad parawanem i uderza cesarza w głowę, ogłuszając go i rozbijając się na części. Bardul słysząc znajomy dźwięk rozbijanego mechanizmu, wychodzi zza parawanu i podchodzi do szczątków zegarka.]

[Bardul] [podnosząc szczątki mechanizmu] Ej, naprawiłeś! Dzięki.

[Cesarz budzi się. Łapie się za głowę, ale wtem dostrzega Bardula.]

[Karl Franz] Aaaa! [nakrywa się poduszką] Krasnolud! Straż!
[Bardul] Aaaa! Człowiek.

[I krasnolud daje nura pod łóżko. Wchodzi dwóch strażników z halabardami.]

[Helmut] Co się stało panie?!
[Dieter] Jakiś intruz?!
[Karl Franz] Garbaty krasnolud jest pod moim łóżkiem!

[Następuje chwila ciszy.]

[Helmut] [z niedowierzaniem] Krasnolud panie?
[Dieter] Garbaty?

[Nagle ich wzrok pada na pluszowy młot, który jednak Karl Franz momentalnie chowa pod kołdrę.]

[Karl Franz] [niepewnie] Eee, ta… E, miałem zły sen. Możecie odejść.

[Straż wychodzi. Karl Franz chwilę leży na łóżku…]

[Karl Franz] [szeptem] Nie ma żadnego krasnoluda pod moim łóżkiem… Nie ma żadnego krasnoluda…

[Imperator schodzi z łóżka i z niepewną miną nachyla się i zagląda pod łóżko.]

[Bardul] [spod łóżka] Cześć…
[Karl Franz] Aaaa!!! Krasnolud pod moim łóżkiem!!!

[Ponownie wpadają do środka obaj strażnicy.]

[Helmut i Dieter] Panie?!
[Karl Franz] Pod moim łóżkiem jest krasnolud!

[Strażnicy patrzą na siebie porozumiewawczo.]

[Dieter] [spokojnie] Ależ panie, nie ma możliwości, aby krasnolud przeniknął niepostrzeżenie do Waszej komnaty sypialnej.
[Helmut] Tak jest, wyczulibyśmy po zapachu.
[Karl Franz] On tam jest! Sami sprawdźcie!
[Dieter] Panie…
[Karl Franz] To jest rozkaz! Zaraz każę ściąć wam łby!

[Strażnicy niechętnie zaglądają pod łóżko, po czym prostują się.]

[Dieter] Proszę spojrzeć. Nikogo tu nie ma.
[Helmut] To tylko zły sen.

[Imperator zagląda pospiesznie pod łóżko.]

[Karl Franz] Ale on tu był!
[Dieter] Tak, tak, ale sobie poszedł.
[Helmut] Niech Jaśnie Pan raczy iść spać.

[Karl Franz lokuje się powoli i niepewnie na łożu.]

[Karl Franz] [do siebie] Ale on tam przecież był…
[Dieter] [zamykając drzwi] Ech, dobranoc panie.

[Cesarz siedzi na łóżku z szeroko otwartymi oczyma. Po chwili zaś wygrzebuje się spod niego Bardul z czapeczką na głowie.]

[Bardul] Uuuu… Ładne łóżko.
[Karl Franz] [histerycznie] Aaaaaaa!!! Duchy!!!
[Bardul] Aaaaa!!! Gdzie?!
[Karl Franz] Aaaaa!!! Aaaaa!!! Aaaa!!!
[Dieter] [zza drzwi] Dobra, mam tego dosyć.
[Helmut] [również zza drzwi] Nie rób tego.
[Dieter] Mam to gdzieś, nie będę całą noc wysłuchiwał tych wrzasków.

[Strażnik ponownie wkracza do komnaty omijając niewidzialnego krasnoluda.]

[Karl Franz] Duchy!!!
[Dieter] [spokojnie ważąc halabardę w dłoni] Tak, tak…

[Nagle Dieter uderza cesarza z całej siły płazem halabardy, usypiając go. Bardul widząc to kuli się.]

[Helmut] [stojąc w progu] Rano każe cię ściąć…
[Dieter] Coś ty… Nie będzie nic pamiętał, a nawet jeśli, to pomyśli, że to był sen. Mamy spokój przynajmniej…

[Strażnicy wychodzą. Bardul przerażony wybiega za nimi chwilę później trzaskając drzwiami.]

[Helmut] [zza drzwi] Zamykaj porządnie te drzwi, bo przeciąg jest.
[Dieter] Przepraszam.
[Helmut] Ty, a co to za symbol na tej twojej halabardzie?
[Dieter] Yyy, te trzy kółka?
[Helmut] No.
[Dieter] Ten, no… Run ogłuszenia!
[Helmut] A.

autor: Aradesh

Wszelakoż [do siebie] ale fajne słowo. [z naciskiem] Wszelakoż… Nie przybyliśmy tu sami. I z tej tez przyczyny, zapraszam w tej scenie, na przygody… Bardula w zamku Imperatora! Popatrzmy…

[Kurtyna opada i po jakimś czasie podnosi się. Widowni ukazuje się wnętrze sypialni cesarskiej. Gigantyczne łóżko z baldachimem zajmuje centralne miejsce pod przeciwległą do widowni ścianą. Na samym łożu spoczywa człowiek o bardzo poważnym obliczu, trzymający przy ciele, kurczowo, duży pluszowy młot. W pomieszczeniu znajdują się również szafka nocna, parawan, stolik i skrzynia. Za parawanem zaś stoi Bardul z naciągniętą na oczy, czerwoną czapeczką.]

[Bardul] [do siebie] Yyy… yyy… Co powiedział pan Drachenfels? O czym ja miałem pamiętać? Yyy… yyy…

[W tym momencie rozbrzmiewa <O Fortuna> i w komnacie pojawia się Konstant Drachenfels.]

[Konstant Drachenfels] [szeptem] Ech, powiedziałem… <Pamiętaj no Bardul, załóż czapkę niewidkę, co byś niedostrzeżonym do pałacu się wdarł i co by uszka ci nie zmarzły, a jak już tam będziesz, to ją zdejmij… idioto.>
[Bardul] A, tak.

[Bardul zdejmuje czapeczkę. Drachenfels w pewnym momencie jakby zdał sobie z czegoś sprawę odwraca się. Podchodzi do łóżka imperatora. Zaciska pancerną pięść, kilka razy i przymierza się do uderzenie śpiącego. W ostatniej chwili jednak powstrzymuje dłoń.]

[Konstant Drachenfels] Nie, to by było za proste.

[Drachenfels znika. Bardul zaś zaczyna rozglądać się w celu ustalenia, gdzie on w ogóle jest. Gdy jednak jego starania nie przynoszą rezultatu, krasnolud sięga do kieszeni i wyjmuje z niej zegarek, po czym siada na podłodze i zaczyna szperać w mechanizmach. Po dłuższej chwili zegarek zaczyna cykać, a następnie rozlega się przeraźliwie głośne dzwonienie.]

[Bardul] Hm, zepsuł się… Dzwoni…

[Imperator podskakuje na łożu jak oparzony.]

[Karl Franz] [zaspanym głosem] Co się dzieje?

[Bardul zniechęcony odrzuca zegarek za siebie. Ten zaś, przelatuje nad parawanem i uderza cesarza w głowę, ogłuszając go i rozbijając się na części. Bardul słysząc znajomy dźwięk rozbijanego mechanizmu, wychodzi zza parawanu i podchodzi do szczątków zegarka.]

[Bardul] [podnosząc szczątki mechanizmu] Ej, naprawiłeś! Dzięki.

[Cesarz budzi się. Łapie się za głowę, ale wtem dostrzega Bardula.]

[Karl Franz] Aaaa! [nakrywa się poduszką] Krasnolud! Straż!
[Bardul] Aaaa! Człowiek.

[I krasnolud daje nura pod łóżko. Wchodzi dwóch strażników z halabardami.]

[Helmut] Co się stało panie?!
[Dieter] Jakiś intruz?!
[Karl Franz] Garbaty krasnolud jest pod moim łóżkiem!

[Następuje chwila ciszy.]

[Helmut] [z niedowierzaniem] Krasnolud panie?
[Dieter] Garbaty?

[Nagle ich wzrok pada na pluszowy młot, który jednak Karl Franz momentalnie chowa pod kołdrę.]

[Karl Franz] [niepewnie] Eee, ta… E, miałem zły sen. Możecie odejść.

[Straż wychodzi. Karl Franz chwilę leży na łóżku…]

[Karl Franz] [szeptem] Nie ma żadnego krasnoluda pod moim łóżkiem… Nie ma żadnego krasnoluda…

[Imperator schodzi z łóżka i z niepewną miną nachyla się i zagląda pod łóżko.]

[Bardul] [spod łóżka] Cześć…
[Karl Franz] Aaaa!!! Krasnolud pod moim łóżkiem!!!

[Ponownie wpadają do środka obaj strażnicy.]

[Helmut i Dieter] Panie?!
[Karl Franz] Pod moim łóżkiem jest krasnolud!

[Strażnicy patrzą na siebie porozumiewawczo.]

[Dieter] [spokojnie] Ależ panie, nie ma możliwości, aby krasnolud przeniknął niepostrzeżenie do Waszej komnaty sypialnej.
[Helmut] Tak jest, wyczulibyśmy po zapachu.
[Karl Franz] On tam jest! Sami sprawdźcie!
[Dieter] Panie…
[Karl Franz] To jest rozkaz! Zaraz każę ściąć wam łby!

[Strażnicy niechętnie zaglądają pod łóżko, po czym prostują się.]

[Dieter] Proszę spojrzeć. Nikogo tu nie ma.
[Helmut] To tylko zły sen.

[Imperator zagląda pospiesznie pod łóżko.]

[Karl Franz] Ale on tu był!
[Dieter] Tak, tak, ale sobie poszedł.
[Helmut] Niech Jaśnie Pan raczy iść spać.

[Karl Franz lokuje się powoli i niepewnie na łożu.]

[Karl Franz] [do siebie] Ale on tam przecież był…
[Dieter] [zamykając drzwi] Ech, dobranoc panie.

[Cesarz siedzi na łóżku z szeroko otwartymi oczyma. Po chwili zaś wygrzebuje się spod niego Bardul z czapeczką na głowie.]

[Bardul] Uuuu… Ładne łóżko.
[Karl Franz] [histerycznie] Aaaaaaa!!! Duchy!!!
[Bardul] Aaaaa!!! Gdzie?!
[Karl Franz] Aaaaa!!! Aaaaa!!! Aaaa!!!
[Dieter] [zza drzwi] Dobra, mam tego dosyć.
[Helmut] [również zza drzwi] Nie rób tego.
[Dieter] Mam to gdzieś, nie będę całą noc wysłuchiwał tych wrzasków.

[Strażnik ponownie wkracza do komnaty omijając niewidzialnego krasnoluda.]

[Karl Franz] Duchy!!!
[Dieter] [spokojnie ważąc halabardę w dłoni] Tak, tak…

[Nagle Dieter uderza cesarza z całej siły płazem halabardy, usypiając go. Bardul widząc to kuli się.]

[Helmut] [stojąc w progu] Rano każe cię ściąć…
[Dieter] Coś ty… Nie będzie nic pamiętał, a nawet jeśli, to pomyśli, że to był sen. Mamy spokój przynajmniej…

[Strażnicy wychodzą. Bardul przerażony wybiega za nimi chwilę później trzaskając drzwiami.]

[Helmut] [zza drzwi] Zamykaj porządnie te drzwi, bo przeciąg jest.
[Dieter] Przepraszam.
[Helmut] Ty, a co to za symbol na tej twojej halabardzie?
[Dieter] Yyy, te trzy kółka?
[Helmut] No.
[Dieter] Ten, no… Run ogłuszenia!
[Helmut] A.

autor: Aradesh

Przeczytaj informacje na temat wysyłania materiałów

Wynik rzutu:

Najczęściej pobierane materiały

# Plik Rozmiar pliku Pobrania
1 karta postaci 3 MB 4336
2 karta 2ed drachenfels 3 MB 3733
3 altdorf_night 4 MB 3603
4 Zapłata 54 KB 3258
5 BookOfRats 1 MB 3195

Najwyżej oceniane materiały