[Postać halflinga w dzisiejszej scenie sponsoruje osoba niziołka o imieniu Malagard Roninstone, którego biografię podesłał mi swego czasu Lewy. Co prawda, nie za bardzo odwzoruję tu jego osobowość i raczej posłużę się tylko imieniem, no ale…]

[Pokój karczemny Konstanta Drachenfelsa[Pokój karczemny Konstanta Drachenfelsa. Wielkie łoże z baldachimem, na którym śpi Wielki Czarnoksiężnik. Za łożem… Otchłań. Przed łożem kufer, a dalej pod ścianą skromna komódka, na której leży pancerna rękawica, w której Drachenfels nie śpi, jak czynią to ze swoim ciężkim sprzętem co poniektórzy poszukiwacze przygód. W pewnym momencie rozlega się dosyć spory hałas, po czym okno otwiera się. Zaskoczony Drachenfels otwiera oczy i obraca głowę w kierunku źródła zakłócających spokój dźwięków.]

[Malagard] [gramoląc się na prapet] Uf, szlag… [chwilę później przerzucając jedną nogę do wewnątrz] Hopsa! [kilka stęknięć] Hmpf, no dalej… daaaleeeej…

[Niziołek z łoskotem rozbija się o podłogę i ciężko sapie. Drachenfels nie bardzo wiedząc, co się dzieje, udaje, że śpi. W międzyczasie halfling podnosi się, ociera pot z czoła i nagle, jak gdyby coś sobie przypomniał, wyciąga pospiesznie sztylet, którego używa zamiast miecza i obraca się w kierunku łóżka Czarnoksiężnika. Następnie podchodzi i nachyla się nad jego głową.]

[Malagard] [odsuwając się, szeptem] No, masz szczęście, że śpisz, bo bym cię… [i tu wykonuje kilka cięć sztylecikiem w powietrzu]

[W pewnym momencie wzrok niziołka przykuwa… Otchłań.]

[Malagard] [z wybałuszonymi oczyma] Tej… Fajowy obrazek. Szkoda, że za duży, żeby go wynieść. Dobra, zobaczmy, co tu masz śpiąca królewno.

[Halfling zaczyna ropracowywać zamek przy kufrze. Konstant zaś wspiera się na łokciach i obserwuje przez chwilę jego poczynania.]

[Malagard] [głośno] Szlag! [zreflektowawszy się, szeptem] Ups…

[I wychyla się zza kufra, aby zobaczyć, czy nie obudził właściciela, ale w tym momencie Drachenfels ponownie udaje, że twardo śpi.]

[Malagard] Uf. Dobra, jeszcze raz.

[I ponownie wraca do swoich czynności. Drachenfels zaś ponownie unosi się na łokciach, po czym drapie się chwilę po głowie i bezszelestnie wstaje z łóżka, a następnie staje za halflingiem i wciąż przygląda się z niedowierzaniem swojemu gościowi.]

[Malagard] [szeptem, przez zaciśnięte z wysiłku zęby] No kurczę, czemu nie chcesz się otworzyć?
[Konstant Drachenfels] [konspiracyjnym szeptem, lekko nachylając się] Pewnie jest magicznie zamknięta…
[Malagard] Ach! No tak, było tak od razu…

[Nagle niziołek jakby coś sobie uświadomił. Powoli obraca się za siebie.]

[Malagard] [histerycznie] Aaa!!! Człowiek!
[Konstant Drachenfels] Ta, a co ja mam powiedzieć?
[Malagard] Aaa!!!

[Halfling zaczyna biegać po całym pomieszczeniu. Chowa się pod lóżkiem, za komodą, nawet wpada na chwilę w obręb Otchłani, ale z jeszcze większym przerażeniem stamtąd ucieka. Wszystkiemu przygląda się Drachenfels z oczyma Garfielda. W pewnym momencie niziołek staje w miejscu, wodzi wzrokiem po pokoju i chwyta magiczną rękawicę Czarnoksiężnika, po czym, dosłownie, wypada przez okno.]

[Malagard] [lecąc, zaklina szpetnie] O pęknięty garnek!

[Na zewnątrz słychać uderzenie o bruk.]

[Konstant Drachenfels] [z pełnią spokoju] Wilhelm!

[Demoniczny sługa wchodzi do pomieszczenia przenikając przez drzwi. Ma na sobie szlafmycę i koszulę nocną.]

[Wilhelm] [zaspanym głosem] Panie?
[Konstant Drachenfels] [jednostajnym, chłodnym głosem] Przed chwilą, do mojego pokoju wkradł się halfling, sterroryzował mnie scyzorykiem, zaszabrował moją rękawicę, a teraz leży nieprzytomny na bruku przed karczmą… Idź przynieś moją rękawicę z dołu.

[Wilhelm dłuższą chwilę patrzy na Drachenfelsa morderczym wzrokiem.]

[Konstant Drachenfels] Czegoś nie zrozumiałeś?
[Wilhelm] [przez zęby] Bardzo kurde śmieszne. Jak pan nie może spać i bierze pana na dowcipy, to niech pan spali jakieś miasto, albo co, a nie zrywa w środku nocy biednego sługę, dobranoc. [wychodząc przenikając przez drzwi, do siebie] Idiota…

[Wielki Czarnoksiężnik stoi przez chwilę i z niedowierzaniem patrzy na drzwi. Następnie z kamienną miną zakasuje rękawy. Wymawia zaklęcie, po czym magiczna siła wybija drzwi na zewnątrz, a Drachenfels wychodzi przy akompaniamencie bębnów wojennych.
Chwilę później…]

[Wilhelm] [z pokoju obok, rozpaczliwie] Ała! Za co?! Ała!

autor: Aradesh

. Wielkie łoże z baldachimem, na którym śpi Wielki Czarnoksiężnik. Za łożem… Otchłań. Przed łożem kufer, a dalej pod ścianą skromna komódka, na której leży pancerna rękawica, w której Drachenfels nie śpi, jak czynią to ze swoim ciężkim sprzętem co poniektórzy poszukiwacze przygód. W pewnym momencie rozlega się dosyć spory hałas, po czym okno otwiera się. Zaskoczony Drachenfels otwiera oczy i obraca głowę w kierunku źródła zakłócających spokój dźwięków.]

[Malagard] [gramoląc się na prapet] Uf, szlag… [chwilę później przerzucając jedną nogę do wewnątrz] Hopsa! [kilka stęknięć] Hmpf, no dalej… daaaleeeej…

[Niziołek z łoskotem rozbija się o podłogę i ciężko sapie. Drachenfels nie bardzo wiedząc, co się dzieje, udaje, że śpi. W międzyczasie halfling podnosi się, ociera pot z czoła i nagle, jak gdyby coś sobie przypomniał, wyciąga pospiesznie sztylet, którego używa zamiast miecza i obraca się w kierunku łóżka Czarnoksiężnika. Następnie podchodzi i nachyla się nad jego głową.]

[Malagard] [odsuwając się, szeptem] No, masz szczęście, że śpisz, bo bym cię… [i tu wykonuje kilka cięć sztylecikiem w powietrzu]

[W pewnym momencie wzrok niziołka przykuwa… Otchłań.]

[Malagard] [z wybałuszonymi oczyma] Tej… Fajowy obrazek. Szkoda, że za duży, żeby go wynieść. Dobra, zobaczmy, co tu masz śpiąca królewno.

[Halfling zaczyna ropracowywać zamek przy kufrze. Konstant zaś wspiera się na łokciach i obserwuje przez chwilę jego poczynania.]

[Malagard] [głośno] Szlag! [zreflektowawszy się, szeptem] Ups…

[I wychyla się zza kufra, aby zobaczyć, czy nie obudził właściciela, ale w tym momencie Drachenfels ponownie udaje, że twardo śpi.]

[Malagard] Uf. Dobra, jeszcze raz.

[I ponownie wraca do swoich czynności. Drachenfels zaś ponownie unosi się na łokciach, po czym drapie się chwilę po głowie i bezszelestnie wstaje z łóżka, a następnie staje za halflingiem i wciąż przygląda się z niedowierzaniem swojemu gościowi.]

[Malagard] [szeptem, przez zaciśnięte z wysiłku zęby] No kurczę, czemu nie chcesz się otworzyć?
[Konstant Drachenfels] [konspiracyjnym szeptem, lekko nachylając się] Pewnie jest magicznie zamknięta…
[Malagard] Ach! No tak, było tak od razu…

[Nagle niziołek jakby coś sobie uświadomił. Powoli obraca się za siebie.]

[Malagard] [histerycznie] Aaa!!! Człowiek!
[Konstant Drachenfels] Ta, a co ja mam powiedzieć?
[Malagard] Aaa!!!

[Halfling zaczyna biegać po całym pomieszczeniu. Chowa się pod lóżkiem, za komodą, nawet wpada na chwilę w obręb Otchłani, ale z jeszcze większym przerażeniem stamtąd ucieka. Wszystkiemu przygląda się Drachenfels z oczyma Garfielda. W pewnym momencie niziołek staje w miejscu, wodzi wzrokiem po pokoju i chwyta magiczną rękawicę Czarnoksiężnika, po czym, dosłownie, wypada przez okno.]

[Malagard] [lecąc, zaklina szpetnie] O pęknięty garnek!

[Na zewnątrz słychać uderzenie o bruk.]

[Konstant Drachenfels] [z pełnią spokoju] Wilhelm!

[Demoniczny sługa wchodzi do pomieszczenia przenikając przez drzwi. Ma na sobie szlafmycę i koszulę nocną.]

[Wilhelm] [zaspanym głosem] Panie?
[Konstant Drachenfels] [jednostajnym, chłodnym głosem] Przed chwilą, do mojego pokoju wkradł się halfling, sterroryzował mnie scyzorykiem, zaszabrował moją rękawicę, a teraz leży nieprzytomny na bruku przed karczmą… Idź przynieś moją rękawicę z dołu.

[Wilhelm dłuższą chwilę patrzy na Drachenfelsa morderczym wzrokiem.]

[Konstant Drachenfels] Czegoś nie zrozumiałeś?
[Wilhelm] [przez zęby] Bardzo kurde śmieszne. Jak pan nie może spać i bierze pana na dowcipy, to niech pan spali jakieś miasto, albo co, a nie zrywa w środku nocy biednego sługę, dobranoc. [wychodząc przenikając przez drzwi, do siebie] Idiota…

[Wielki Czarnoksiężnik stoi przez chwilę i z niedowierzaniem patrzy na drzwi. Następnie z kamienną miną zakasuje rękawy. Wymawia zaklęcie, po czym magiczna siła wybija drzwi na zewnątrz, a Drachenfels wychodzi przy akompaniamencie bębnów wojennych.
Chwilę później…]

[Wilhelm] [z pokoju obok, rozpaczliwie] Ała! Za co?! Ała!

autor: Aradesh

Przeczytaj informacje na temat wysyłania materiałów

Wynik rzutu:

Najczęściej pobierane materiały

# Plik Rozmiar pliku Pobrania
1 karta postaci 3 MB 4343
2 karta 2ed drachenfels 3 MB 3740
3 altdorf_night 4 MB 3606
4 Zapłata 54 KB 3264
5 BookOfRats 1 MB 3203

Najwyżej oceniane materiały