[Dużych rozmiarów pomieszczenie zamkowe. Na tyłach widać orkiestrę z przeróżnymi instrumentami. Skład stanowią: dwa duchy, strzyga i zombie grający na czymś, co przypomina perkusję, którego obecność stawia kapelę w kategoriach grup doom metalowych, gdyż jak przysłowie głosi, pomiędzy jednym, a drugim uderzeniem w bęben perkusisty można skoczyć przystrzyc trawnik.

Strzyga rzecz jasna na wokalu, a duchy robią pStrzyga rzecz jasna na wokalu, a duchy robią podkład na lutniach. Nad orkiestrą, na ścianie, krwią artystycznie wymalowany napis: <Doroczny bal demonicznych służących.> I jako głosi napis, tak na sali mamy zbiór wszelkiej maści klonów Wilhelma. Jedni więksi, drudzy mniejsi, różnią się ubraniem i czasem liczbą głów, ale wszyscy są stuprocentowo demoniczni.]

[Wilhelm] [trzymając poncz, do stojącego obok sługi] Ta no widzisz, lubię te bale tylko ze względu na jeden moment, a moment ten zbliża się właśnie dużymi krokami.
[Feliks] Och? A jakiż to moment?
[Wilhelm] [z lekką nonszalancją w głosie] Ach tam, wręczanie nagród w trzech głównych kategoriach.
[Feliks] Na najgłupszego pana, na najpotężniejszego pana i dla najlepszego sługi?
[Wilhelm] [popijając poncz] Ta jest.
[Feliks] Czyżbyś spodziewał się którejś z tych nagród?

[Wilhelm patrzy z politowaniem na swojego rozmówcę, po czym przyjaźnie obejmuje go ramieniem.]

[Wilhelm] [pewnym siebie głosem z nutką wyższości] Heh, widać Felciu żeś nowy w biznesie. Otóż co roku, każdego roku, odkąd organizowane są te bale, różne demony wygrywają z różną częstotliwością pierwszą i trzecią z wymienionych nagród… [popija poncz] Natomiast druga jest zarezerwowana [pokazując siebie kciukiem] dla mnie.
[Feliks] Och, takiego twardziela masz za pana?
[Wilhelm] Stary… To najtwardszy skurczybyk po dowolnej stronie Otchłani. Od eonów dostaję tę nagrodę i nawet nie wymienia się pozostałych konkurentów. Dostawałem ten puchar [wskazując jedno z trzech stojących na stole przy ścianie trofeów] od eonów. Gdybym zebrał je wszystkie i przetopił, miałbym garnek, który mógłby wykarmić siedem halflińskich wiosek po klęsce suszy.
[Feliks] Rozumiem. To chyba żadna frajda tak co roku wygrywać, co?
[Wilhelm] [zaciskając zęby] To [z naciskiem i obłędem w oczach] jedyna pozytywna rzecz jaka mnie spotyka w związku ze służbą w Zamku Drachenfels… Nie waż się odbierać mi tej jedynej przyjemnej chwili w roku!
[Feliks] [lekko wystraszony] Ok, ok, spokojnie. [pokazując na miejsce przy stole z trofeami] Patrz, zaraz będą odczytywać wyniki!

[Wilhelm prostuje się i poprawia mankiety, po czym przedziera się nieco do przodu, aby mieć lepszą pozycję startową do odbierania swojej nagrody. Przez wielką tubę z końcówką wyrzeźbioną na kształt paszczy smoka zaczyna przemawiać trochę wychudzony, wysoki demon.]

[Roman] Proszę o ciszę! Pora na przyznanie dorocznych nagród.

[Aplauz sali.]

[Roman] [odczytując z wyjętej kartki] Tegoroczną nagrodę w kategorii najgłupszy pan, za lata brawurowych popisów całkowitego partaczenia sztuki nekromanckiej, w tym przyzwanie neandertalczyka z zaświatów, tylko po to, aby dowiedzieć się <która godzina?> otrzymuje… [werble] Jan! Sługa Hansa, kramarza ze Smoczego Krocza Mniejszego w Nordlandzie!

[Oklaski. Puchar odbiera ostro zawstydzony, lekko przygarbiony demon, ku powszechnemu rozbawieniu wszystkich.]

[Roman] Gratulujemy i życzymy krótkiego życia właściciela.
[Jan] [niepewnym głosem] Dziękuję… Eee chciałbym przy tej okazji pozdrowić mamę.
[Roman] [w kierunku sali] Lepiej nie pozdrawiaj, bo biednej kobiecie jeszcze większego wstydu narobisz.

[Jan odchodzi.]

[Roman] [ujmując drugi puchar] Czas na drugą nagrodę. Kategoria: Najpotężniejszy pan.
[Wilhelm] [do demona stojącego obok, szturchając go łokciem] Ciekawe, dla kogo ta nagroda, hę?

[Demon nie reaguje.]

[Wilhelm] [w ogóle niezniechęcony] Według mnie, to w sumie najważniejsza z kategorii, nie uważasz?

[Ponownie rozbił się o barierę ignorancji rozmówcy, ale wcale się tym nie przejął i dumnie przygotowywał się do odbioru pucharu.]

[Roman] Jak wszyscy doskonale wiemy, ta kategoria jest dosyć specyficzna. W sumie mówiąc wprost, jak do tej pory, tylko jedna osoba w niej triumfowała, w związku z tym, że jej, a właściwie jego, gdyż to dżentelmen, pan należy niekwestionowanie do gatunku najwredniejszych i najzłośliwszych patologicznych sadystów, jakiego widziały w zasadzie wszystkie krainy w poszczególnych wymiarach.

[Wzrok zebranych pada na Wilhelma, który z satysfakcją kłania się lekko i dumnie prezentuje uniesiony podbródek.]

[Roman] Taaaaak… Tym milej jest mi oświadczyć…

[Wilhelm robi krok do przodu.]

[Roman] Iż w tym roku…

[Wilhelm czyni kolejny krok]

[Roman] Jednogłośnym i bezapelacyjnym zwycięzcą w tej kategorii zostaje…

[Wilhelm już stoi z otwartymi rękoma przy stole.]

[Roman] Feliks! Świeżo upieczony sługa Grogroba, szamana jednego z migrujących ogrzych plemion!

[Wilhelm blednie, po czym zaczyna ruszać ustami nie wypowiadając jednak żadnych słów i bezmyślnie patrząc w pustkę.]

[Feliks] [zaskoczony] Wygrałem?! [podchodzi do stołu i odbiera puchar] Wygrałem!!! Ha!!!
[Roman] W ten sposób rookie detronizuje niepokonanego do tej pory obrońcę tytułu Wilhelma, którego Konstant Drachenfels uplasował się na drugim miejscu.

[Stwierdzenie <Konstant Drachenfels na drugim miejscu> nagle otrzeźwia Wilhelma, który purpurowieje na twarzy.]

[Wilhelm] [histerycznie] Oszustwo!!! Skandal!!!
[Roman] Oj, chyba ktoś tu nie umie przegrywać. [podchodzi do Wilhelma i poklepuje go po ramieniu] Nie martw się, może w przyszłym roku komisja doceni bardziej twojego pana.
[Wilhelm] Nie dotykaj mnie! To jedna wielka ustawka! Zostałem wydymany z należytej nagrody!
[Feliks] [kurczowo trzymając puchar] Po prostu zazdrościsz mi gorszego pana!
[Wilhelm] On nie jest gorszy! Nie może być!
[Feliks] A jest!
[Wilhelm] A nie!
[Feliks] A tak!

[Wilhelm pod wpływem złości, chwyta za trzeci nieprzyznany jeszcze puchar i rozbija go Feliksowi na głowie.]

[Wilhelm] Ten też weź sobie!… Oszuście!

[Następnie demoniczny sługa, otwiera za sobą portal.]

[Wilhelm] [przekraczając portal] Spieprzam stąd! Zabieram zabawki i idę do domu! O wszystkim powiem Drachenfelsowi!

[Portal zamyka się za Wilhelmem. Na sali zalega cisza. Chwilę później portal ponownie się otwiera.]

[Wilhelm] [wracając] Co ja odpieprzam?! Przecież jestem u siebie! [do zgromadzonych] Wynocha hołoto! Won do domu! Koniec imprezy!

[Po czym zabiera się za ręczne wykopywanie zdegustowanej gawiedzi.]

[Wilhelm] [do siebie przez zęby] Czekajcie… niech no ja tylko panu powiem… on wam pokaże.

autor: Aradesh

odkład na lutniach. Nad orkiestrą, na ścianie, krwią artystycznie wymalowany napis: <Doroczny bal demonicznych służących.> I jako głosi napis, tak na sali mamy zbiór wszelkiej maści klonów Wilhelma. Jedni więksi, drudzy mniejsi, różnią się ubraniem i czasem liczbą głów, ale wszyscy są stuprocentowo demoniczni.]

[Wilhelm] [trzymając poncz, do stojącego obok sługi] Ta no widzisz, lubię te bale tylko ze względu na jeden moment, a moment ten zbliża się właśnie dużymi krokami.
[Feliks] Och? A jakiż to moment?
[Wilhelm] [z lekką nonszalancją w głosie] Ach tam, wręczanie nagród w trzech głównych kategoriach.
[Feliks] Na najgłupszego pana, na najpotężniejszego pana i dla najlepszego sługi?
[Wilhelm] [popijając poncz] Ta jest.
[Feliks] Czyżbyś spodziewał się którejś z tych nagród?

[Wilhelm patrzy z politowaniem na swojego rozmówcę, po czym przyjaźnie obejmuje go ramieniem.]

[Wilhelm] [pewnym siebie głosem z nutką wyższości] Heh, widać Felciu żeś nowy w biznesie. Otóż co roku, każdego roku, odkąd organizowane są te bale, różne demony wygrywają z różną częstotliwością pierwszą i trzecią z wymienionych nagród… [popija poncz] Natomiast druga jest zarezerwowana [pokazując siebie kciukiem] dla mnie.
[Feliks] Och, takiego twardziela masz za pana?
[Wilhelm] Stary… To najtwardszy skurczybyk po dowolnej stronie Otchłani. Od eonów dostaję tę nagrodę i nawet nie wymienia się pozostałych konkurentów. Dostawałem ten puchar [wskazując jedno z trzech stojących na stole przy ścianie trofeów] od eonów. Gdybym zebrał je wszystkie i przetopił, miałbym garnek, który mógłby wykarmić siedem halflińskich wiosek po klęsce suszy.
[Feliks] Rozumiem. To chyba żadna frajda tak co roku wygrywać, co?
[Wilhelm] [zaciskając zęby] To [z naciskiem i obłędem w oczach] jedyna pozytywna rzecz jaka mnie spotyka w związku ze służbą w Zamku Drachenfels… Nie waż się odbierać mi tej jedynej przyjemnej chwili w roku!
[Feliks] [lekko wystraszony] Ok, ok, spokojnie. [pokazując na miejsce przy stole z trofeami] Patrz, zaraz będą odczytywać wyniki!

[Wilhelm prostuje się i poprawia mankiety, po czym przedziera się nieco do przodu, aby mieć lepszą pozycję startową do odbierania swojej nagrody. Przez wielką tubę z końcówką wyrzeźbioną na kształt paszczy smoka zaczyna przemawiać trochę wychudzony, wysoki demon.]

[Roman] Proszę o ciszę! Pora na przyznanie dorocznych nagród.

[Aplauz sali.]

[Roman] [odczytując z wyjętej kartki] Tegoroczną nagrodę w kategorii najgłupszy pan, za lata brawurowych popisów całkowitego partaczenia sztuki nekromanckiej, w tym przyzwanie neandertalczyka z zaświatów, tylko po to, aby dowiedzieć się <która godzina?> otrzymuje… [werble] Jan! Sługa Hansa, kramarza ze Smoczego Krocza Mniejszego w Nordlandzie!

[Oklaski. Puchar odbiera ostro zawstydzony, lekko przygarbiony demon, ku powszechnemu rozbawieniu wszystkich.]

[Roman] Gratulujemy i życzymy krótkiego życia właściciela.
[Jan] [niepewnym głosem] Dziękuję… Eee chciałbym przy tej okazji pozdrowić mamę.
[Roman] [w kierunku sali] Lepiej nie pozdrawiaj, bo biednej kobiecie jeszcze większego wstydu narobisz.

[Jan odchodzi.]

[Roman] [ujmując drugi puchar] Czas na drugą nagrodę. Kategoria: Najpotężniejszy pan.
[Wilhelm] [do demona stojącego obok, szturchając go łokciem] Ciekawe, dla kogo ta nagroda, hę?

[Demon nie reaguje.]

[Wilhelm] [w ogóle niezniechęcony] Według mnie, to w sumie najważniejsza z kategorii, nie uważasz?

[Ponownie rozbił się o barierę ignorancji rozmówcy, ale wcale się tym nie przejął i dumnie przygotowywał się do odbioru pucharu.]

[Roman] Jak wszyscy doskonale wiemy, ta kategoria jest dosyć specyficzna. W sumie mówiąc wprost, jak do tej pory, tylko jedna osoba w niej triumfowała, w związku z tym, że jej, a właściwie jego, gdyż to dżentelmen, pan należy niekwestionowanie do gatunku najwredniejszych i najzłośliwszych patologicznych sadystów, jakiego widziały w zasadzie wszystkie krainy w poszczególnych wymiarach.

[Wzrok zebranych pada na Wilhelma, który z satysfakcją kłania się lekko i dumnie prezentuje uniesiony podbródek.]

[Roman] Taaaaak… Tym milej jest mi oświadczyć…

[Wilhelm robi krok do przodu.]

[Roman] Iż w tym roku…

[Wilhelm czyni kolejny krok]

[Roman] Jednogłośnym i bezapelacyjnym zwycięzcą w tej kategorii zostaje…

[Wilhelm już stoi z otwartymi rękoma przy stole.]

[Roman] Feliks! Świeżo upieczony sługa Grogroba, szamana jednego z migrujących ogrzych plemion!

[Wilhelm blednie, po czym zaczyna ruszać ustami nie wypowiadając jednak żadnych słów i bezmyślnie patrząc w pustkę.]

[Feliks] [zaskoczony] Wygrałem?! [podchodzi do stołu i odbiera puchar] Wygrałem!!! Ha!!!
[Roman] W ten sposób rookie detronizuje niepokonanego do tej pory obrońcę tytułu Wilhelma, którego Konstant Drachenfels uplasował się na drugim miejscu.

[Stwierdzenie <Konstant Drachenfels na drugim miejscu> nagle otrzeźwia Wilhelma, który purpurowieje na twarzy.]

[Wilhelm] [histerycznie] Oszustwo!!! Skandal!!!
[Roman] Oj, chyba ktoś tu nie umie przegrywać. [podchodzi do Wilhelma i poklepuje go po ramieniu] Nie martw się, może w przyszłym roku komisja doceni bardziej twojego pana.
[Wilhelm] Nie dotykaj mnie! To jedna wielka ustawka! Zostałem wydymany z należytej nagrody!
[Feliks] [kurczowo trzymając puchar] Po prostu zazdrościsz mi gorszego pana!
[Wilhelm] On nie jest gorszy! Nie może być!
[Feliks] A jest!
[Wilhelm] A nie!
[Feliks] A tak!

[Wilhelm pod wpływem złości, chwyta za trzeci nieprzyznany jeszcze puchar i rozbija go Feliksowi na głowie.]

[Wilhelm] Ten też weź sobie!… Oszuście!

[Następnie demoniczny sługa, otwiera za sobą portal.]

[Wilhelm] [przekraczając portal] Spieprzam stąd! Zabieram zabawki i idę do domu! O wszystkim powiem Drachenfelsowi!

[Portal zamyka się za Wilhelmem. Na sali zalega cisza. Chwilę później portal ponownie się otwiera.]

[Wilhelm] [wracając] Co ja odpieprzam?! Przecież jestem u siebie! [do zgromadzonych] Wynocha hołoto! Won do domu! Koniec imprezy!

[Po czym zabiera się za ręczne wykopywanie zdegustowanej gawiedzi.]

[Wilhelm] [do siebie przez zęby] Czekajcie… niech no ja tylko panu powiem… on wam pokaże.

autor: Aradesh

Przeczytaj informacje na temat wysyłania materiałów

Wynik rzutu:

Najczęściej pobierane materiały

# Plik Rozmiar pliku Pobrania
1 karta postaci 3 MB 4343
2 karta 2ed drachenfels 3 MB 3740
3 altdorf_night 4 MB 3606
4 Zapłata 54 KB 3264
5 BookOfRats 1 MB 3203

Najwyżej oceniane materiały