[Scena podzielona jest tym razem na dwie osobne części. Światła po lewej stronie są zgaszone w ten sposób, że światło rozjaśnia tylko prawą stronę sceny, gdzie przy drewnianym biurku zasiada Konstant Drachenfels, a przy drzwiach umieszczonych na przeciw widowni stoi Bardul i dłubie w nosie. Drachenfels poprawia się w fotelu i odchrząkuje.]

[Konstant Drachenfels] Dobra Bardul, ilu kandydatów przyszło?
[Bardul] [bez zastanowienia] Nie wiem!
[Konstant Drachenfels] [pukając palcami o blat biurka] Więc zechciej wyjrzeć na korytarz…

[Krasnolud wygląda na korytarz.]

[Konstant Drachenfels] No i?
[Bardul] Liczę…

[Po dłuższej chwili Bardul zamyka drzwi.]

[Konstant Drachenfels] Policzyłeś?
[Bardul] Tak.
[Konstant Drachenfels] Dobrze, więc zechciej się ze mną podzielić tą niesamowitą wiedzą.
[Bardul] [chwilę patrząc na Drachenfelsa] Co?
[Konstant Drachenfels] [westchnąwszy] Ile osób jest na korytarzu, Bardul?
[Bardul] Zero!
[Konstant Drachenfels] Chcesz mi powiedzieć, że przez ostatnie pięć minut liczyłeś do… zera?
[Bardul] [zamyśliwszy się] Yyy…
[Konstant Drachenfels] Dobra, nie odpowiadaj na to pytanie. Mam wrażenie, że i tak znam odpowiedź, a nie chciałbym, aby w trakcie twoich skomplikowanych procesów myślowych okazało się, że jednak mogę się zestarzeć. [Po chwili] Weź domaluj na ogłoszeniu frazę: <Darmowe piwo i ciasteczko dla każdego kandydata.> Nikt nie oprze się darmowemu kuflowi piwa, a nawet jeśli, to najtwardszych złamie darmowe ciasteczko. [patrząc na stojącego nieruchomo krasnoluda] Na co czekasz Bardul?
[Bardul] Przez jakie <u>?
[Konstant Drachenfels] Co <przez jakie u>?
[Bardul] Przez jakie <u> pisze się <piwo>?

[Zapada chwila ciszy.]

[Konstant Drachenfels] Wiesz Bardul, może lepiej ja to zrobię. Zaczekaj tu.

[Światła po prawej stronie sceny gasną, natomiast rozświetla się lewa strona, która przedstawia ganek jakiegoś domu, przy czym w zasadzie widać tylko drzwi frontowe i dróżkę przed nimi. W pewnym momencie drzwi otwierają się z hukiem i wypada przez nie, lądując na pupie, Wilhelm. Drzwi z podobnym hukiem zatrzaskują się za demonicznym sługą.]

[Wilhelm] [wstając i otrzepując się] Ach tak?! A twoja matka była goblińskim alfonsem z brodą! [udając głos kobiety] <Na Sigmara! On przechodzi przez ściany! Na Sigmara!>. A jak mam kretynko się do ciebie inaczej dostać na czas?! Otwieranie drzwi i wchodzenie po schodach zajmuje eony! [spluwa na ziemię] Poszukam se innego domostwa, gdzie ciemnota nie robi za państwo.

[Światło gaśnie na chwilę, po czym, gdy zapala się, widać bardzo podobny ganek innego domu. Podobnie jak poprzednio, znowu Wilhelm wylatuje z hukiem, ale tym razem trzyma w dłoni coś co wygląda jak sporych rozmiarów zakrwawiony, mielony kotlet.]

[Wilhelm] [wymachując mięchem] No co?! Powiedziałaś <przewiń dziecko>! Skąd ja miałem wiedzieć, że nie miałaś na myśli samego dziecka, tylko kurde, jakąś pieluchę?! [patrząc na obiekt, który trzyma w dłoniach, pod nosem do siebie] Może da się wywrócić je z powrotem na prawą stronę?

[Światła po stronie Wilhelma gasną, a zapalają się po stronie Drachenfelsa. Pokój wygląda jak poprzednio i Wielki Czarnoksiężnik ponownie siedzi za biurkiem, a Bardul stoi przy drzwiach.]

[Konstant Drachenfels] Dobrze Bardul, ilu tym razem zjawił się kandydatów?
[Bardul] [wyglądając na zewnątrz, po chwili] Nie umiem do tylu.
[Konstant Drachenfels] [do siebie] Mam szczerą nadzieję, że to oznacza więcej niż jednego. [do Bardula] Wpuść pierwszego.
[Bardul] [do kogoś na korytarzu] Wlazł…

autor: Aradesh

Przeczytaj informacje na temat wysyłania materiałów

Wynik rzutu:

Najczęściej pobierane materiały

# Plik Rozmiar pliku Pobrania
1 karta postaci 3 MB 4340
2 karta 2ed drachenfels 3 MB 3739
3 altdorf_night 4 MB 3606
4 Zapłata 54 KB 3262
5 BookOfRats 1 MB 3201

Najwyżej oceniane materiały