[Karczma. Kilka stołów, szynk, gruby karczmarz i całkiem sporo motłochu. W pewnym momencie wchodzi Wilhelm ze spuszczoną głową, podkrążonymi oczyma i wyrazem zrezygnowania na twarzy. Demon siada przy ladzie.]

[Wilhelm] Ech. Kawy, Hans.
[Hans] [zaskoczony] Skąd wiesz jak mam na imię? My się znamy?
[Wilhelm] Każdy imperialny karczmarz to tłusta świnia o imieniu Hans. E, bez obrazy… [po chwili] Tak więc kawy, Hans.
[Hans] Co to kawa?

[Wilhelm patrzy chwilę nieprzytomnie na karczmarza i wsłuchuję się w echo jego słów. Następnie potrząsa głową, wstaje, robi dwa kroki do tyłu, po czym wraca i ponownie siada na swoim miejscu.]

[Wilhelm] Ech. Kawy, Hans… [pospiesznie dodając] Eee, proszę.
[Hans] Ale co to jest kawa?!

[Demon uderza czołem o blat i cicho pochlipuje. W tym momencie na siedzeniu obok, w momencie, kiedy nikt, absolutnie nikt nie patrzy, pojawia się postać w czarnym płaszczu z kapturem. Jest to kobieta o lekko jaszczurczych oczach i bladym obliczu emanującym złem. U jej stóp cicho pełza wąż.]

[Szatan] [przenikliwym głosem. do ucha Wilhelma] Czemu łkasz przyjacielu?
[Wilhelm] [nie podnosząc głowy] Wszyscy są przeciwko mnie!
[Szatan] [dobrotliwie] Och, ależ to nieprawda.
[Wilhelm] [rozpaczliwie] Prawda!
[Szatan] [kładąc dłoń na ramieniu demona, z naciskiem] Ja nie jestem przeciw tobie.

[Wilhelm podnosi głowę i przygląda się kobiecie.]

[Wilhelm] A ty, co za jedna?
[Szatan] [spokojnie] Przyjaciel, przyjaciel… I mogę ci pomóc. Mogę rozwiązać wszystkie twoje problemy.
[Wilhelm] Ha, akurat…
[Szatan] Nie wierzysz? Sam się przekonaj. Poproś, a będzie ci dane.
[Wilhelm] [odwracając głowę] Przykro mi mała, jak będę miał potrzebę, to skoczę do burdelu.
[Szatan] [lekko zbity z tropu] Nie to miałam na myśli! Mogę spełnić twoje [z naciskiem] każde życzenie.
[Wilhelm] [nieufnie] Ta? W zamian za co?
[Szatan] Autograf!
[Wilhelm] Autograf?
[Szatan] Mhm, kolekcjonuję autografy. [wyciągając pergamin] Chlapnij mi tu podpisik, a w zamian spełnię twoje najskrytsze marzenie.
[Wilhelm] Za podpis?
[Szatan] Tak, za sam podpis.
[Wilhelm] Masz ten, tego… [lecz zanim kończy Szatan wciska mu w dłoń pawie pióro.] Mhm, a ten no… [i podsuwa kałamarz] No dobra.

[Wilhelm podpisuje dokument.]

[Szatan] [zachwycony] Znakomicie! A teraz słucham. Jakie masz życzenie? Wyjaw swe najskrytsze pragnienie, a ja je spełnię.

[Wilhelm pokazuje konspiracyjnie Szatanowi, aby się nachylił. Przysuwa usta bezpośrednio do jego ucha.]

[Wilhelm] [nagle głosem tysiąca potępionych dusz] KAWY!!!

[Szatan spada z krzesła przygniatając przypadkiem węża.]

[Szatan] [powstrzymując bicie serca] Kawy?!
[Wilhelm] [juz spokojnie] Mhm, kawy… Taki bardzo, ale to bardzo konkretny dzbanek czarnej, sypanej i tak mocnej, żebym miał po niej oczy jak złote monety. A wlej mi tam mleka, to wyrwę ci krtań i rzucę świniom na pożarcie.

[Szatan lekko zbity z tropu wyjmuje spod płaszcza rzeczony dzbanek i stawia przed Wilhelmem.]

[Wilhelm] [patrząc z zachwytem] No! To ja rozumiem! [z aprobatą do Szatana] Czym ty się zajmujesz na co dzień?
[Szatan] [beznamiętnie] Jestem księciem ciemności, władam piekłem i zastępami wszystkich potępionych dusz.
[Wilhelm] Ta? Szkoda…
[Szatan] Dlaczego?
[Wilhelm] Moim zdaniem marnujesz się. Powinnaś otworzyć kawiarnię.
[Szatan] Kawiarnię?!
[Wilhelm] Mhm. Zrobiłabyś fortunę. Zwłaszcza, że frajerujesz się i rozdajesz kawę za autografy.
[Szatan] Ha ha! A widzisz! Nabrałem cię!
[Wilhelm] Słucham?
[Szatan] [pokazując pergamin demonowi] Podpisując cyrograf zaprzedałeś mi swoją nędzną duszę!
[Wilhelm] [zasmucony] Ta? A którą?
[Szatan] Jak którą?
[Wilhelm] No bo mam przy sobie kilka i nie wiem, którą będę ci musiał oddać. [proszącym głosem] Ale nie duszę tego zabawnego halflińskiego demonologa, co? Lubię ją i napracowałem się żeby mu ją wydrzeć.
[Szatan] Co ty gadasz?! Twoją własną! Gdy umrzesz, twoja dusza będzie moja na wieczność!
[Wilhelm] [oddychając z ulgą] Aaa! W ten sposób. To spoko.
[Szatan] <Spoko>?
[Wilhelm] Ta, ja robię tak jak ty cały czas… [patrząc na Szatana z politowaniem] Ale używam śmiertelników. Bo z demonami widzisz jest ten problem, że nie bardzo umierają.
[Szatan] [nieprzytomnie] Znaczy ty jesteś demonem?
[Wilhelm] Ta. A tak przy okazji, to dam ci kilka wskazówek. Nie obiecuj śmiertelnikowi od razu wszystkiego. trza się targować i dopisywać ile się da drobnym drukiem, jeśli wiesz o co mi chodzi…
[Szatan] Ale…
[Wilhelm] A ta gadka z duszami potępionych…
[Szatan] Co z nią?!
[Wilhelm] No pytałaś się Morra i Khainea co oni na to? Trzeci gracz na rynku, to trochę już nieuczciwą konkurencją w usługach pogrzebowych zalatuje, nie uważasz?
[Szatan] …
[Wilhelm] [popijając łyk kawy] Słuchaj, ale kawa pierwsza klasa… Z piekła rodem normalnie. Mówię ci, zastanów się nad przekwalifikowaniem.

[W tym momencie do karczmy wchodzi Bardul z czarnym medalionem na szyi i podchodzi do Wilhelma.]

[Wilhelm] [zaskoczony] O, cześć Bardul, co je…

[Nagle z medalionu wynurza się pancerna rękawica Drachenfelsa i chwyta demona za gardło, po czym wsysa go dosłownie do wewnątrz. Po kilku chwilach, rękawica wciąga również Szatana. Bardul drapie się w głowę i wychodzi z karczmy. Karczmarz, do tej pory milcząco przyglądający się wszystkiemu, mdleje. Motłoch natomiast patrzy w kufle i z przerażeniem zaczyna wypluwać <zatrute, halucynogenne> piwo. Kurtyna opada i po jakimś czasie podnosi się. Oczom widowni ukazuje się dziedziniec zamkowy, na którym przy studni, znajduje się niewielkie stoisko z kilkoma stołeczkami. Za ladą z kilkoma dzbankami stoi Szatan w postaci kobiety z czapeczką na głowie opatrzoną monogramem D. Nad stoiskiem widnieje napis <Kawa z Piekła Rodem Herr Drachenfelsa(R)>

Koniec aktu VIII.

autor: Aradesh

Przeczytaj informacje na temat wysyłania materiałów

Wynik rzutu:

Najczęściej pobierane materiały

# Plik Rozmiar pliku Pobrania
1 karta postaci 3 MB 4340
2 karta 2ed drachenfels 3 MB 3739
3 altdorf_night 4 MB 3606
4 Zapłata 54 KB 3262
5 BookOfRats 1 MB 3201

Najwyżej oceniane materiały