[Niewielkie pomieszczenie, mniej więcej trzy na trzy metry. Pod ścianą stoi biurko zawalone doszczętnie papierzyskami, przy których zasiada Gerhard dzierżący w ręku pióro, mozolnie nim gryzmoląc. Przy przeciwległej ścianie, pionowo postawiona jest zaś trumna.]

[Gerhard] [do siebie] No nie są to najbardziej komfortowe warunki pracy. Miałem dostać komnatę, którą zamieszkiwał niegdyś jakiś hrabia, a dostałem schowek na miotły z trumną… Wcale mi się to nie podoba. [po chwili, podczas pisania] A ten papier jest w ogóle śliski, a atrament przysycha.

[Nagle do pokoju wpada Saamed, wciąż dosiadający kota. Impet trzasku drzwi powoduje, iż Gerhard popełnia malowniczego kleksa.]

[Gerhard] [odwracając się w stronę drzwi] Szlag! Napaprałem kleksa…
[Saamed] Czeeeeeeść.
[Gerhard] [lekko zdziwiony] E, cześć. Kim jesteś?
[Saamed] [machnąwszy kapeluszem z dzwoneczkami] E, tym no… Ten co no… Konie poi!
[Gerhard] Stajenny?
[Saamed] Tak właśnie, jestem rycerzem!
[Gerhard] Słucham?!
[Saamed] [po chwili] Opowiem ci dowcip!
[Gerhard] Ale…
[Saamed] Będzie śmieszny! Słuchaj… [mlasnąwszy] W Mousillion pewien imigrant halfliński zgłasza się do pracy w sklepie z ciuchami, nie?
[Gerhard] E, no?
[Saamed] [wsparłszy łokieć na łbie kota, który leniwie ziewa] “Z jakich stron pochodzisz?” – pyta przyszły chlebodawca. “Jestem Bretończykiem!” – odpowiada halfling, nie?
[Gerhard] No…
[Saamed] “A gdzie się urodziłeś?”. “W Praag”. “To jak możesz być Bretończykiem, skoro urodziłeś się w Praag?!”, nie?
[Gerhard] No…
[Saamed] Na co halfling: “A gdybym się urodził w stajni, to byłbym koniem?”.
[Gerhard] …
[Saamed] [potrząsając dzwoneczkami] Hahahaha! Świetne!
[Gerhard] E, taaaak, powiedzmy. Więc jesteś nadwornym błaznem, tak?
[Saamed] [oburzony] Sam jesteś głupi!
[Gerhard] [zawstydzony] Nie, nie! Nie o to mi chodziło…
[Saamed] To nie jestem głupi?
[Gerhard] Oczywiście, że nie!
[Saamed] [podejrzliwie] A skąd to wiesz, hę? Śledzisz mnie?!
[Gerhard] Co proszę?!
[Saamed] No właśnie, o co prosisz?
[Gerhard] Co?
[Saamed] To ja się pytam, nieładnie odpowiadać pytaniem na pytanie.
[Gerhard] [skołowany] Ja już nic nie wiem…
[Saamed] [z pełną powagą] Hm, no to jesteś głupi.
[Gerhard] …

[Gnom, przekracza próg pomieszczenia.]

[Saamed] Ty, a co to za trumna?
[Gerhard] Nie wiem, była tu zanim…
[Saamed] Twoja?
[Gerhard] Nie! Skąd?!
[Saamed] [ładując się do środka trumny] Hm, lubisz trupy? Jesteś nekrofilem?
[Gerhard] Co takiego?!
[Saamed] A żyjesz?
[Gerhard] Oczywiście!
[Saamed] To po cholerę ci trumna? Coś kręcisz.
[Gerhard] [przez zęby] Słuchaj no…
[Saamed] Posłuchałbym, ale mama mówiła, żebym [z naciskiem] z nieznajomymi trupojebcami nie rozmawiał.
[Gerhard] Tego za wiele!

[Człowiek zatrzaskuje wieko, więżąc gnoma wewnątrz.]

[Saamed] [z wewnątrz] Ej!
[Gerhard] [odwracając się z powrotem do papierów] Wypuszczę cię, jak nauczysz się zachowywać przyzwoicie.

[Nagle słychać pukanie z wewnątrz trumny. Gerhard ignoruje je. Pukanie ponawia się i ponownie zostaje zignorowane… I ponownie… I ponownie… I ponownie.]

[Gerhard] [poirytowany] Co?!
[Saamed] Nie mówi się “co?” tylko “kto tam?”.
[Gerhard] …
[Saamed] Powiedz “kto tam?”.
[Gerhard] …
[Saamed] Powiedz “kto tam?”.
[Gerhard] …
[Saamed] Powiedz “kto tam?”.
[Gerhard] [przez zęby] Cholera jasna…
[Saamed] Powiedz “kto tam?”. Powiedz… Powiedz… Powiedz…
[Gerhard] [nie wytrzymując] Kto tam?!
[Saamed] [chłodno] Co ty, durny jesteś? To trumna, nie drzwi!

[Człowiek nerwowo uchyla ponownie wieko.]

[Gerhard] [wskazując drzwi] Wynoś się!
[Saamed] [rozglądając się] Ej! Ja jestem w trumnie! To znaczy, że nie żyję! [histerycznie] Aaaaaa!!!
[Gerhard] Jakbyś nie żył, to byś się nie darł!
[Saamed] [momentalnie się uspokoiwszy] Masz rację… [przytulając się do łydki rozmówcy] Uratowałeś mi życie!

[Gerhard chwyta gnoma za wszarz i dosłownie wyrzuca go z pomieszczenia. Kot leniwie wychodzi za swoim panem. Skryba zatrzaskuje drzwi.]

[Gerhard] [siadając z powrotem na krzesło, masując skronie, do siebie] Cholera jasna, gadające meble, szalone gnomy… Ten zamek jest nawiedzony…
[Kałamarz] [konspiracyjnie] Psst! Psst!
[Gerhard] [załamany, patrząc na kałamarz] No nie, znowu…
[Kałamarz] [grubym głosem] Te, nie wiem, jak ci to powiedzieć, ale…
[Gerhard] …
[Kałamarz] Bo tego, ale…
[Gerhard] [zmęczonym głosem] No wykrztuś to z siebie, moja ty nowo objawiona chorobo psychiczna.
[Kałamarz] Bo widzisz… Piszesz piórem pawia chaosu… Po pergaminie z ludzkiej skóry… Krwią dziewicy…

[Gerhard blednie.]

[Kałamarz] [kontynuując] …zostawiasz kleksy w kształcie symbolu Chaosu… w komnacie wampira… bezczeszcząc jego trumnę…

[Skryba z wrzaskiem wybiega z pomieszczenia.]

[Kałamarz] [do siebie już] …w Zamku Drachenfels na dodatek… To się nie ma co dziwić, że pojawiają się upierdliwe gnomy… Co nie? [po chwili, z nutką refleksji] No i gadające kałamarze, oczywiście.

autor: Aradesh

Przeczytaj informacje na temat wysyłania materiałów

Wynik rzutu:

Najczęściej pobierane materiały

# Plik Rozmiar pliku Pobrania
1 karta postaci 3 MB 3954
2 karta 2ed drachenfels 3 MB 3361
3 altdorf_night 4 MB 3352
4 Zapłata 54 KB 2823
5 vaevictis 433 KB 2820

Najwyżej oceniane materiały