[Zamkowa sala balowa, która aktualnie ma służyć za miejsce spotkania dla nowoprzybyłych gości. Mniej więcej na środku olbrzymiego pomieszczenia stoi samotnie Lord Dark Morgoth 666. Po chwili bezruchu unosi głowę do góry, przygląda się żyrandolowi, na którym płoną sporych rozmiarów świece, marszczy się z niezadowolenia, po czym zaczyna silnie dmuchać, próbując je zgasić… bezskutecznie. Po jakimś czasie Wilhelm wprowadza do komnaty Konstantyna i Ur’Ulryka.]

[Wilhelm] [do Lorda Dark Morgotha 666] Khm, khm Herr Konstantyn [mamrocząc] nazwiska nie pamiętam [wyraźnie] Wielki Mistrz Zakonu Rycerzy Panter oraz Ur’Ulryk [do siebie] to chyba imię, nazwisko i ksywa zarazem [na głos] Wielki Mistrz Zakonu Również Zoologicznego. Panowie, oto Lord Dark Morgoth 666 Wielki Mistrz…
[Konstantyn] [wchodząc Wilhelmowi w zdanie, niepewnie] Kacper?

[Rycerz w czarnej zbroi robi krok do tyłu.]

[Lord Dark Morgoth 666] [ciut cieńszym głosem niż zwykle] E, eeee, eee… Musiał mnie pan z kimś pomylić, mam na imię…
[Konstantyn] [z dziwnym uśmieszkiem] Heh, nie, nie stary poznaję Cię, nawet w tych fikuśnych włoskach. Nazywasz się Kacper.
[Lord Dark Morgoth 666] [wyraźnie zbity z tropu] Yyy.
[Wilhelm] [unosząc brew] Czy ktoś mógłby zarzucić mały spoiler, bo nie bardzo maniana, czy jak to mówią w Praag?
[Konstantyn] [podchodząc do czarnego rycerza, obejmując go ramieniem, na co ten wyraźnie się przygarbia] Uczęszczaliśmy z Kacprem na ten sam uniwersytet, co nie… Szczurek?
[Wilhelm] Szczurek?
[Konstantyn] A to takie przezwisko, jakie daliśmy Kacprowi. Zawsze siedział taki zaniedbany z lekka i niedogolony.
[Lord Dark Morgoth 666] …
[Wilhelm] Rozumiem, a co studiowaliście waszmościowie?
[Konstantyn i Ur’Ulryk] [jednocześnie] Jak to co?! Snotball!
[Wilhelm] [z naciskiem] Studiowaliście snotball? Grę w kopanie głowy snotlinga po boisku?
[Ur’Ulryk] [wyraźnie ożywiony wspomnieniami] No to i jakieś inne tam bzdury, ale nie bardzo się nimi zajmowaliśmy.
[Konstantyn] No, przeważnie przygotowywaliśmy się do wielkiego meczu z Middenheimem. Pamiętasz waść, jak was złoiliśmy na siódmym roku?
[Ur’Ulryk] Pf, ja potwarzałem ten rok dwa razy i w pozostałych wygraliśmy my, więc jest 2:1 dla Białych Wilków.
[Konstantyn] Pf i tak Pięści Imperatora mają najwięcej tytułów.
[Ur’Ulryk] No jakoś ostatnio to wam nie idzie za dobrze.
[Wilhelm] [do Morgotha] Waść też grał w snotball całe “studia”?
[Konstantyn] [ironicznie] Kacper?! Gdzie tam… On miał [z naciskiem] ważniejsze zajęcia, co nie Szczurek?
[Lord Dark Morgoth 666] [szurając butem po posadzce] …
[Konstantyn] Kacper studiował mocno [prześmiewczo] literaturę. Niewiasty lecą na literaturę, co Kacper? [trącając go lekko pięścią w głowę, na co ów się odsuwa] Lecą, lecą.
[Ur’Ulryk] Hyhy, kujon.
[Konstantyn] Mhm, na balach uniwersyteckich Kacper zawsze miał ważniejsze rzeczy do roboty, na przykład dwunastogodzinny maraton polerowania miecza.
[Ur’Ulryk] [głośno się śmiejąc] Hyhy, pewnie jeszcze do tego drewnianego.
[Konstantyn] Ba, pewnie jeszcze ma ślady po drzazgach! Pokaż no ręce Kacper.
[Lord Dark Morgoth 666] [szeptem do siebie] Wca-wcale nie.
[Konstantyn] No więc kiedy ja, [wypinając klatę] kapitan drużyny, zajeżdżałem na białym rumaku pod żeńskie dormitorium, z lutnią w dłoniach…
[Wilhelm] [do siebie] I zwiniętą pończochą w kalesonach.
[Konstantyn] Umilałem czas białogłowom [mruga porozumiewawczo do Ur’Ulryka], to Kacper startował swojego zagłodzonego osła [robiąc maślane oczy], bo Kacper to z plebejuszy w ogóle jest i jakąś świniopaskę po tyłku klepał.
[Ur’Ulryk] [dodając] Jak jej miedziaka rzucił!

[Obaj parskają śmiechem.]

[Lord Dark Morgoth 666] [wciąż lekko niepewnym głosem] Ej! Mirabela miała bardzo bogate wnętrze!
[Ur’Ulryk] Na pewno nie bogate tobą! [przybija piątkę Konstantynowi]

[Morgoth purpurowieje na twarzy, po czym lekko niezdarnie dobywa miecza i kieruje go w kierunku Ur’Ulryka.]

[Lord Dark Morgoth 666] [przez zęby] Natychmiast cofnij to panie!
[Ur’Ulryk i Konstantyn] Uuu!
[Konstantyn] Cholera, Kacper ale jaja, masz prawdziwy miecz!
[Ur’Ulryk] Mama waszmościowi zrobiła?
[Lord Dark Morgoth 666] To miecz zakonny Herr Ignorancie i mówi się “waszmości”!
[Konstantyn] [szyderczo, do Ur’Ulryka] Uh, uważajcie panie, jego gramatyka jest ostra niczym brzytwa!
[Ur’Ulryk] Hyhy.
[Lord Dark Morgoth 666] Ortografia jak już!

[W międzyczasie rozlega się “O Foruna” i do komnaty wkracza Konstant Drachenfels, ale wydaje się to zauważyć tylko Wilhelm. Rycerze zajmują się sobą.]

[Konstant Drachenfels] Co się dzieje, Wilhelmie?
[Wilhelm] [podchodząc do Wielkiego Czarnoksiężnika] Hm, jakby to ująć… Wspominają dawne czasy. Okazuje się, że czarnuch był jakimś tam ichnim popychadłem w szkole.
[Lord Dark Morgoth 666] [stojąc w pewnej odległości od czarnoksiężnika i jego sługi] Cholera jasna! Przestańcie się ze mnie nabijać!
[Ur’Ulryk] Nie no, te kalesony są bardzo mroczne.
[Konstantyn] Tak, niewiasty na pewno uciekają, aż się za nimi kurzy.

[Nagle.]

[Lord Dark Morgoth 666] [głosem przypominającym ryk smoka] DOSYĆ!!!

[Komnata zaczyna drżeć natomiast amulet, który Morgoth nosi na szyi błyska czarnymi wyładowaniami elektrycznymi, po czym sylwetka rycerza zaczyna rosnąć i przekształcać się. Dwaj pozostali rycerze, pobladnąwszy nieco, wycofują się pod drzwi mijając niewzruszonego Drachenfelsa i niemal znudzonego Wilhelma. Kiedy transformacja dobiega końca, na środku komnaty znajduje się wielkie, przerażające, czarne smoczysko.]

[Konstantyn] [do Ur’Ulryka] E, chodu?
[Ur’Ulryk] Nigdy!

[Smok ryczy.]

[Ur’Ulryk] [niepewnie] E… Chodźmy tylko gdzie indziej, przegrupować się.

[Obaj mistrzowie zakonni pospiesznie opuszczają komnatę. Ewidentnie poirytowany smok natomiast zbliża wielki, uzębiony potężnymi kłami pysk do twarzy Herr Drachenfelsa.]

[Lord Dark Morgoth 666] [pod postacią smoka] Grr!
[Konstant Drachenfels] [pstrykając palcami, chłodno] Sam jesteś ‘grr’.

[Po pstryknięciu Morgoth natychmiast wraca do pierwotnej postaci. Gdy orientuje się w sytuacji znajduje się na kolanach robiąc głupie miny. Widząc to podnosi się natychmiast i otrzepuje się.]

[Lord Dark Morgoth 666] [z zawstydzeniem] E, przepraszam.
[Konstant Drachenfels] [uprzejmie] Ależ nie ma za co, zmiennokształtność wpływa na humorek.
[Lord Dark Morgoth 666] [widząc, że Wilhelm patrzy na niego spode łba] Ciebie także przepraszam.
[Wilhelm] [mamrocząc] Cholerny druid sierota…

[Drachenfels strzela go otwarta dłonią w kark.]

[Wilhelm] [poprawiając się] Znaczy się, nie ma za co! Idę poszukać po kurnikach pana kolegów!

autor: Aradesh

Przeczytaj informacje na temat wysyłania materiałów

Wynik rzutu:

Najczęściej pobierane materiały

# Plik Rozmiar pliku Pobrania
1 karta postaci 3 MB 3731
2 karta 2ed drachenfels 3 MB 3270
3 altdorf_night 4 MB 3253
4 vaevictis 433 KB 2747
5 Zapłata 54 KB 2744

Najwyżej oceniane materiały