Tym razem na forum #curse (nasz oficjalny kanał mIRCa) padł pomysł na sparodiowanie, a właściwie przeniesienie na łamy DT najlepszej komedii na świecie, tj. filmu Snatch. W tymże akcie zamierzam podjąć się tego projektu. Szczególne podziękowania dla Q, Evina, saameda i Qadro za pomoc i doping.

Miłego czytania. Ponieważ przez jakiś czas będę wolnym człowiekiem, możecie spodziewać się większej aktywności z mojej strony także na forum i tym blogu (nie, nie będę pisał o tym co mnie smuci, ani o tym co mi się przytrafiło w autobusie… no chyba, że będę). Anyway, enjoy i pozdrowienia dla stałych czytelników, a także wiernie nas publikującego serwisu drachenfels.pl.

Odnośnie sztuki. Zdaję sobie sprawę, że projekt jest eksperymentalny i każdy będzie miał inne wyobrażenie tego filmu, ale pamiętajcie, że jest to moja własna interpretacja i każdy może mieć swoją inną. Mimo to, zapraszam.

Zauważcie, że jedziemy mniej lub bardziej scenami z filmu, więc długość scen w tym akcie będzie zależała od tego, jak długa była dana sytuacja w filmie. To się będzie różnicowało. Krótsze sceny zrekompensują mam nadzieje częstsze updaty. Bardzo liczę na komentarze, więc mnie nie zawiedźcie.

Zaczynamy.]

Akt XII

Scena I

[Scena przedstawia nieduże pomieszczenie, w jakiejś suterenie, w której ledwo tli się świeca oblewając pokój nieśmiałym w pewnym sensie blaskiem. Przy prostym drewnianym stole siedzi duży, jak na swą rasę, łysy i gruby halfling, zaś naprzeciw niego miejsce zajmują dwaj ludzie. Jeden z nich jest lekko niedogolonym blondynem, drugi zaś niewysokim brunetem o trochę dziecięcych rysach twarzy. W pewnym momencie na blond-włosego człowieka pada światło wyróżniające go z reszty aktorów, a w tle słychać głos lektora.]

[Khemri] [głosem lektora, zza sceny] Nazywam się Khemri. Śmieszne imię jak na obywatela Imperium, wiem. Moi rodzice poznali się, gdy o mały włos nie rozjechała ich karawana z Arabii, a konkretniej królestwa Khemri właśnie. Przynajmniej Arabowie twierdzili, że stamtąd właśnie byli. [z nutką refleksji] Niewielu ludzi nazwano po karawanie. To Clay. [światło pada na niewysokiego bruneta] Mówi ludziom, że jego imię pochodzi od miecza góralskich wojowników Claymore’a, ale ja wiem, że dostał imię po nie aż tak słynnym baletmistrzu z Bretonnii. To mój partner. Nie znaczy to, że chodzimy razem na spacery w bezchmurne wieczory. Po prostu staram się go chronić, a on stara się mi w tym przeszkadzać. Ogólnie daję mu w kość z tego powodu. Nie, ale poważnie, to jest mi niczym brat. [światło pada ponownie na Khemri’ego] Co wiem o diamentach? Organizuję walki gladiatorów. Szło mi całkiem nieźle, aż do zeszłego tygodnia, gdy nagle… [chwila ciszy] Co wiem o diamentach? Nie pochodzą czasem z Gór Szarych?

[Kurtyna opada. Po dłuższej chwili oczom widowni ukazuje się górskie obozowisko wydobywcze. W tle widać kilka namiotów i wejście do kopalni. Bliżej natomiast biegnie do wspomnianego obozu brukowana ścieżka. Pilnuje jej dwóch krasnoludów z podstawionymi irokezami uzbrojonych w topory. Przy stołach, w samym obozie, obficie zarzuconych szlachetnymi kamieniami, siedzi jeszcze czterech przedstawicieli niewysokiej rasy, którzy jednak bardziej wyglądają na inżynierów, czy też kupców, niż wojowników. W pewnym momencie na ścieżce pojawia się czterech halflingów ubranych w szaty kapłańskie halflińskiej bogini handlu, którzy żywo dyskutują.]

[Boro] Himek, weźcie mnie no posłuchajcie, co?
[Himek] [od niechcenia, z wyraźnie żydowskim akcentem] A mamy wybór?
[Boro] Nie chciałbym zostać opacznie zrozumiany. Historia Sigmara… Piękna opowieść, ale czy można oczekiwać, że dorosła osoba w nią uwierzy?

[Niziołki dochodzą do posterunku strażników. Krasnoludy rozpoczynają przeszukiwanie, ale mają problem ze sprawdzeniem obszarów ukrytych pod masywnymi togami przybyszy.]

[Strażnik] [patrząc podejrzliwie] …
[Boro] No co? Mam spuścić sukienkę?!
[Strażnik] [patrzy po kolegach, potem po halflingach, potem na swój topór, przymierza wzrokiem topór do halflingów] Dobra, możecie iść.

[Minąwszy strażników niziołki kontynuują dyskusję.]

[Boro] To przyjemna historyjka, ale jej popularność wynika tylko i wyłącznie z błędu w przekazie.
[Himek] Że jak?
[Boro] Skrybowie zapisali ją po tym jak przez wieki była przekazywana w postaci opowieści ludowych. Od chaty do chaty, z pokolenia na pokolenie historia się zmieniała, a co najważniejsze jedno słowo, a raczej wyrażenie.
[Himek] Mianowicie?
[Boro] “Miliony i pierdyliony”.
[Himek] …
[Boro] Nie, mówię poważnie. Historia głosi, że w przełęczy Sigmar swoim młotem utłukł “miliony i pierdyliony” goblinów. Wynika to z prostego błędu w przekazie, gdzie słowo “kilka” zastąpiono “milionami i pierdylionami”. To częsty błąd zwłaszcza, gdy ktoś idzie na ryby i ta jedna konkretna sztuka mu się zerwała. Z rozmowy na rozmowę ryba rośnie i tak samo jest z trupami zielonoskórych. Co chwila liczba się zwiększa i zwiększa, czyniąc z prostego wieśniaka największego zabójcę uber-śmierci w historii i bum, co mamy? Religię całego cholernego Imperium.

[W pewnym momencie docierają do wejścia do jednego z namiotów, gdzie krasnoludy oglądają kamienie szlachetne. Jeden z inżynierów zrywa się na powitanie.]

[Jorri] Himek!

[W tej jednak chwili, halflingi zaczynają ściągać rude kędzierzawe peruki i zdejmować szaty kapłańskie, pod którymi każdy z nich ma podwieszony obrzyn lub samopał. Jeden z nich natomiast prostuje się i okazuje krasnoludem trzymającym nieco przycięty garłacz.]

[Jorri] [z przerażeniem] Himek?!
[Czteropalcy Boro] [nagle z akcentem z Księstw Granicznych] Na ziemię! Na ryj, na ziemię!

[Himek uderza kolbą jednego z krasnoludów. Dwóch pozostałych bandytów wychodzi na zewnątrz upewnić się, że strażnicy z gościńca niczego nie słyszeli.]

[Czteropalcy Boro] [mierząc do inżyniera] Gdzie jest kamień?
[Jorii] …

[Himek wymierza innemu krasnoludowi cios kolbą w nos, leje się krew.]

[Czteropalcy Boro] Gdzie jest kaaaamieeeeń?
[Jorii] …

[Himek zaczyna okładać ofiarę bez opamiętania. Wpada w prawdziwą halflińską furię, Jorri dostaje jednym z fruwających zębów w twarz.]

[Jorri] Dobra! Dobra! Dam wam!

[Himek przestaje katować krasnoluda. Jorri podchodzi zaś do olbrzymiej skrzyni. Zdejmuje z niej wielką kłódkę i wymawia słowo zdejmujące czar “posępnej blokady”. Następnie wyjmuje ze środka diament wielkości pięści i podaje go Czteropalcemu Boro.
Opada kurtyna. Po pewnym czasie ponownie idzie w górę. Halflingi jadą odkrytym wozem leśną drogą.]

[Himek] [do Czteropalcego Boro] Kiedy odpływa twoja barka rzeczna do Marienburga?
[Czteropalcy Boro] W południe.
[Himek] Oddaj spluwę.
[Czteropalcy Boro] …
[Himek] Strażnicy nie przepuszczą cię z nią przez śluzę.

[Boro z nieufnym spojrzeniem rozładowuje obrzyna, po czym oddaje broń Himkowi.]

[Himek] [z drwiącym uśmiechem] W Marienburgu… Jak będziesz chciał się uzbroić idź na ulicę Jarmarczną trzynaście.
[Czteropalcy Boro] Co tam jest?
[Himek] [wciąż z uśmiechem] Borys.
[Czteropalcy Boro] Borys?
[Himek] On załatwi ci, co tylko będzie ci potrzebne.

autor: Aradesh

Przeczytaj informacje na temat wysyłania materiałów

Wynik rzutu:

Najczęściej pobierane materiały

# Plik Rozmiar pliku Pobrania
1 karta postaci 3 MB 4374
2 karta 2ed drachenfels 3 MB 3763
3 altdorf_night 4 MB 3622
4 Zapłata 54 KB 3276
5 BookOfRats 1 MB 3225

Najwyżej oceniane materiały