[Sypialnia Drachenfelsa. Wielki Czarnoksiężnik śpi w swoim olbrzymim łożu z czarnym baldachimem. Nagle gdzieś po Zamku rozlega się donośne kichnięcie, a zaraz po nim następne.]
[Konstant Drachenfels] [otwierając jedno oko, zaspanym głosem] Co do cho… [zamyka oko i zasypia ponownie]
[Kolejne kichnięcie. Drachenfels otwiera szeroko oczy.]
[Konstant Drachenfels] [przez zęby] Ktoś dzisiaj zemrze.

[Słychać kolejne coraz głośniejsze kichnięcia. Drachenfels wychodzi spod kołdry, ma na sobie krwistoczerowną jedwabną piżamę. Przeciąga się. Ponownie rozlegają się kichnięcia.]

[Konstant Drachenfels] [do siebie, mrukliwym głosem] Na śniadanie będzie kawa z cukrem i szczyptą holocaustu…

[Wielki Czarnoksiężnik pstryka palcami, ale nic się nie dzieje. Patrzy zdziwiony na palce.]

[Konstant Drachenfels] Szlag, jestem tak zmęczony, że nawet czar ‘ubieranie się’ mi nie wychodzi.

[Kurtyna opada. Gdy ponownie unosi się, oczom widowni ukazuje się kuchnia zamkowa. Przy wielkim stole siedzi Wilhelm i rozgrzewa ręce o kubek ziółek. Ma czerwony nos i załzawione oczy. W pewnym momencie kicha. Tuż potem drzwi otwierają się z hukiem. W progu staje Konstant Drachenfels w swej piżamie i miękkich kapciach.]

[Konstant Drachenfels] [z westchnieniem] Cholera… Z jakiegoś powodu czułem, że to będziesz ty.

[Wilhelm spogląda spode łba, następnie rzuca spojrzenie na podłogę i bierze łyk z kubka.]

[Wilhelm] [lekko przestraszony] Wiem co pan powie.
[Konstant Drachenfels] Doprawdy?
[Wilhelm] [biorąc kolejny łyk] Mhm. Powie pan, że jestem demonem i jako taka istota nie mogę zachorować, przez co rozumie się także, że nie mogę nigdy, ale to przenigdy mieć cholernego kataru. Acha, przed tym wszystkim doda pan zapewne ‘ty debilu’.
[Konstant Drachenfels] [chłodno] No brawo. To teraz powiedz mi [z naciskiem] debilu [Wilhelm patrzy z wyrzutem] skoro to wszystko tak dobrze wiesz, dlaczego na wszystkich Mrocznych Bogów udajesz, że masz katar i budzisz mnie? Jesteś ukrytym masochistą, Wilhelmie?
[Wilhelm] Ale ja wcale nie udaję! [kicha]
[Konstant Drachenfels] Poważnie? To jak to ma się do tego, co przed chwilą powiedziałeś?

[Demon wodzi chwilę wzrokiem po podłodze.]

[Konstant Drachenfels] No słucham.
[Wilhelm] [niepewnie] No… Nie wiem.
[Konstant Drachenfels] [ziewa i przeciera oczy] No i co ja mam z tobą niby zrobić?

[Wilhelm kicha.]

[Konstant Drachenfels] [przez zęby] Przestań kichać do diabła. Nie jesteś śmierdzącym demonem Nurgla! Jakbym chciał śmierdzącego demona Nurgla za sługę, to bym sobie takiego wziął.
[Wilhelm] [wycierając nos w rękaw] Nie wiem, może ja mam alergię, albo co…
[Konstant Drachenfels] Psychiczny jesteś, ot co! [po chwili] Mamy w Zamku ducha psychiatry przecież. Z nim idź pogadaj, a nie ze mną.
[Wilhelm] On… [kicha] On tylko powie, że to wina mojej matki!
[Konstant Drachenfels] Matki też nie masz… Jesteś manifestacją sił Chaosu…
[Wilhelm] To samo mu mówię! A on swoje.

[Nagle demon kicha tak mocno, że śluz z jego nosa ląduje na kapciach Drachenfelsa.]

[Konstant Drachenfels] [zaciągając rękawy, przez zęby] Słuchaj, ty naprawdę chyba nie masz lepszego sposobu na wejście w XIII akt niż w kawałkach [nagle patrzy na śluz].
[Wilhelm] [z przerażeniem w oczach] Nie chciałem!
[Konstant Drachenfels] [z zamyśleniem] Hm…

[Wielki Czarnoksiężnik podchodzi do demona. Ten kuli się i zakrywa głowę rękoma.]

[Wilhelm] [kuląc się bardziej] Przepraszam.
[Konstant Drachenfels] [kładąc Wilhelmowi dłoń na czole] Milcz i przestań się chować.
[Wilhelm] [zaskoczony] E, co pan robi?
[Konstant Drachenfels] Hm… Otwórz ryj i powiedz ‘a’.
[Wilhelm] [wybałuszając oczy] Słucham?
[Konstant Drachenfels] Ryj szeroko, język na zewnątrz i gadaj ‘a’.

[Demon spełnia polecenie. Drachenfels ogląda wnikliwie jego gardło.]

[Konstant Drachenfels] Wilhelm… Ty jesteś chory.
[Wilhelm] [kicha] Poważnie?
[Konstant Drachenfels] [marszczy czoło] Bez sensu.
[Wilhelm] Ha, mówiłem panu!
[Konstant Drachenfels] Zamknij się.

[Nagle Wielki Czarnoksiężnik zaczyna pstrykać palcami.]

[Wilhelm] [rozglądając się dookoła] E, co pan czaruje, bo nie widzę?

[Drachenfels pstryka ‘mocniej’.]

[Wilhelm] Panie?
[Konstant Drachenfels] Próbu… [nagle z jego palców wystrzeliwuje promień energii, ale omija Wilhelma i uderza w ścianę].
[Wilhelm] [zaskoczony, patrząc na wypaloną dziurę w murze] E, czy pan właśnie… spudłował?
[Konstant Drachenfels] [patrząc na swoje ręce] Wilhelmie, czy wiesz jaki dzisiaj jest dzień?
[Wilhelm] E, dzień ‘już mnie kurde dzisiaj nic nie zdziwi’?
[Konstant Drachenfels] Tak, to robocza nazwa. Jest zrównanie Morrslieba, Mannslieba i Słońca, a oś przechodzi dokładnie przez Zamek.
[Wilhelm] O kurcze, to się chyba musi zdarzać naprawdę rzadko, co?
[Konstant Drachenfels] Po prawdzie, to nie zdarza się zupełnie nigdy, ale czasami Tzeentch lubi się wygłupiać i zmieniać orbity planetom.
[Wilhelm] No dobra, ale co to oznacza?
[Konstant Drachenfels] [spokojnie] Że na co najmniej dobę, straciliśmy większość naszych mocy.

[Wilhelm otwiera szeroko usta, po czym kicha.]

[Wilhelm] To dlatego mam katar?
[Konstant Drachenfels] Tak, geniuszu.
[Wilhelm] Czyli nie jestem psychiczny.
[Konstant Drachenfels] [ziewa] Jesteś, tylko nie na tej podstawie po prostu.
[Wilhelm] [z zamyśleniem] Ale zaraz…
[Konstant Drachenfels] [do siebie] Ta, teraz się zacznie…
[Wilhelm] [powoli zbliża się do Drachenfelsa] To znaczy, że nie ma pan już większości swych mocy magicznych?
[Konstant Drachenfels] …
[Wilhelm] [podwija rękaw] I to znaczy, że w sumie ja tu jestem zakatarzonym demonem, ale panu można spuścić łomot jak dajmy na to… zwykłemu śmiertelnikowi?
[Konstant Drachenfels] …
[Wilhelm] [staje twarzą w twarz z Drachenfelsem i obnaża szpony] No to się zaba…

[Nagle Wielki Czarnoksiężnik wymierza Wilhelmowi soczystego kopniaka z bambosza w krocze. Demon pada jak rażony gromem i się zwija.]

[Wilhelm] [z wielkim bólem w głosie] Ugh…
[Konstant Drachenfels] [przewracając oczami] Czego się nauczyłeś?
[Wilhelm] [przez zęby] Że dalej z pana kawał skurczybyka i ma pan cały arsenał magicznych przedmiotów, które najwyraźniej swych właściwości nie utraciły i wciąż działają na demony?
[Konstant Drachenfels] Jak na przykład?…
[Wilhelm] Magiczne kapcie +2 do miękkości?
[Konstant Drachenfels] Zuch przygłup. Pozbieraj się i zrób mi kawę. Jakoś musimy po prostu przetrzymać ten dzień. Przypomnę sobie jak wyglądają schody i takie tam.
[Wilhelm] [zbierając się z podłogi] Uch, dobrze, że żadni łowcy przygód nie…

[Nagle słychać skrzypniecie zawiasów bramy zamkowej.]

[Ewidentnie łowcy przygód] Hej tam?! Jest tu kto w tym Zamczysku?!
[Wilhelm] [patrząc na Drachenfelsa] Ups?

autor: Aradesh

Przeczytaj informacje na temat wysyłania materiałów

Wynik rzutu:

Najczęściej pobierane materiały

# Plik Rozmiar pliku Pobrania
1 karta postaci 3 MB 3727
2 karta 2ed drachenfels 3 MB 3264
3 altdorf_night 4 MB 3248
4 vaevictis 433 KB 2742
5 Zapłata 54 KB 2740

Najwyżej oceniane materiały