[Cóż ja będę wiele mówił… Zamkowa biblioteczka, stoliczek, książeczka, fotel i Wilhelm… z łańcuchem przytroczonym do obroży na szyi.]

[Wilhelm] [poprawiając obrożę] Dzień dobry Państwu. Z przyczyn ode mnie niezależnych jestem zmuszony [poprawia łańcuch] kłaść podwaliny pod nową subkulturę i jej image, aż Herr Drachenfels stwierdzi ostatecznie, że więcej nie ucieknę.

[Wchodzi Szatan w postaci kobiety niosąc kubek parującej kawy. Idąc garbi się lekko i przeklina pod nosem. Kładzie kubek na stoliku mocno weń nim uderzając. Wciąż przeklinając wychodzi.]

[Wilhelm] [za odchodzącym Szatanem] Dzięki żaba! [bierze łyk] Ach… to się nazywa kawa. Oby nigdy nie zniesiono niewolnictwa i plantacji. [biorąc książkę ze stolika] W każdym razie, w dzisiejszym interludium odkurzymy starą i znaną bajkę zatytułowaną “Cierpienia niewolnicy Izaury”, znaną pod roboczym tytułem “Crazy Latina Maid Lolitas”, a w niektórych barbarzyńskich krajach wydaną również pod perwersyjnym i dwuznacznym tytułem… “Kopciuszek”.

[Scena obraca się ukazując podwórze i jakiś całkiem sporych rozmiarów domek. Na podwórzu wsparta na miotle stoi piękna, czarnooka i takożwłosa, smukła mroczna elfka.]

[Wilhelm] [zza sceny] W roli Kopciuszka kapłanka Khainea, Likallit.
[Kopciuszek] [do siebie przygryzając lekko wargę] Szlag… Jak to było… Cholera…
[Wilhelm] [zaczynając narrację] Biedny, umorusany Kopciuszek. Całymi dniami przy robocie, w pocie czoła…
[Kopciuszek] No na wszystkich mrocznych bogów, przecież jeszcze siedemdziesiąt lat temu pamiętałam to zaklęcie! Muszę zacząć jeść mniej masła, skleroza mnie dopada…
[Wilhelm] [patetycznie] Ani chwili odpoczynku, wciąż przy żmudnych, ciężkich pracach. Sierotka nie miała łatwego życia.
[Kopciuszek] Hargana… Nie, nie Hargana, to by było bez sensu… Skup się dziewczyno! Jak to szło?
[Wilhelm] Jedynym jej przyjacielem natura, jedyną jej towarzyszką…
[Kopciuszek] [histerycznie] No do jasnej cholery jak się rzucało czar “latanie> na miotle”?! Przecież musze się wyrwać z tej nory, bo zwariuję!
[Wilhelm] E…Tak, w każdym razie, kilkanaście lat temu znaleziona jako niemowlę…
[Kopciuszek] [za siebie] Właściwie, to miałam wtedy 217 lat i po prostu zachlałam podczas orgii krwi, jaką urządzaliśmy w pobliskiej wiosce, przez co spóźniłam się na statek do domu i z braku lepszych pomysłów, poszłam do pierwszego lepszego domostwa, gdzie ze względu na to, że mnie nie rozumieli, stwierdzili, że jestem niepełnosprytna.
[Wilhelm] …
[Kopciuszek] Tak więc…
[Wilhelm] [z frustracją] Cicho bądź! Jesteś sierotka i jest ci ciężko! Nie jesteś żądnym krwi potworem i z całą pewnością, nie próbujesz stąd odlecieć na miotle!
[Kopciuszek] [chłodno] Czy ty jesteś jakimś narratorem specjalnej troski, ze swoją własną prywatną, wyimaginowaną równiną astralną?
[Wilhelm] Jasna cholera… Po co ja się z tobą użeram. [kontynuując narrację] Natenczas na scenę wchodzą dwie przyłatane, brzydkie siostry Kopciuszka, które zeń namiętnie szydzą.

[Na scenę wchodzi brzydka dziewczyna w szlacheckich szatach.]

[Wilhelm] [poddenerwowany] Dwie powiedziałem!
[Kopciuszek] [beztrosko] Głodna byłam…
[Wilhelm] Ech, nieważne, jedna też styknie.
[Brzydka siostra] [szyderczo] Ha ha! Znowu pracujesz jak halfling w niedzielę!
[Kopciuszek] …
[Brzydka siostra] Pewnie słyszałaś, że dzisiaj wieczorem jest bal u hrabiego? I wiesz co? Ty nie idziesz! Ha ha ha ha ha!
[Kopciuszek] [poprawiając uchwyt na trzonku miotły] …
[Brzydka siostra] A wiesz dlaczego?! Bo jesteś głupia, o! [wytyka język] I brzydka!
[Kopciuszek] [przez zęby] Na’Kratahan keresar kintoren ka derna.
[Wilhelm] Co na nasze oznacza: “Wypruję ci flaki, urwę łeb i…” [nagle zorientowawszy się co mówi] Tfu! Kopciuszek wcale tak nie mówi! Kopciuszek mówi: “O ja biedna.”!
[Kopciuszek] I co jeszcze…
[Wilhelm] [poirytowany] Niech Kopciuszek natychmiast powie “O ja biedna”!
[Kopciuszek] Hargzah!
[Wilhelm] Ej! Sama się… [przerywając] No nieważne… W każdym razie Kopciuszkowi zrobiło się przykro.

[Siostra odchodzi.]

[Wilhelm] Zaczęła więc płakać.
[Kopciuszek] … [po chwili, ignorując Wilhelma] Dobra, mała, skup się, jak szło to zaklęcie…
[Wilhelm] [do siebie] Cholera, tak to jest jak się fundusze na aktorów kończą. [do widowni] Ale w jej cierpieniu postanowiły ulżyć jej moce nadprzyrodzone i nie mam tu na myśli pioruna od pradawnego wieśniaka.

[Na scenę po chwili wchodzi… Wilhelm.]

[Wilhelm] [do widowni] Jak już mówiłem mamy pewne braki kadrowe.
[Kopciuszek] [ze zniechęconą miną] A ty, to niby, co masz być?
[Wilhelm] [radośnie] Jestem twoim demonem chrzestnym!
[Kopciuszek] Na wszystkich mrocznych bogów…

[Za sceną słychać wertowanie kartek]

[Sharankiel] [zza sceny w roli narratora] Ucieszył się Kopciuszek i wyjawił swojemu demonowi chrzestnemu, że najbardziej na świecie to by chciał kucyka, a w drugiej kolejności iść na bal do hrabiego.
[Kopciuszek] Chyba żeście na łeb upadli.
[Wilhelm] Nie martw się Kopciuszku! Pójdziesz na bal!
[Kopciuszek] Daj mi lepiej tego kucyka, to zrobię z niego kabanosy na drogę, bo z tego co widzę wracam z buta do domu.
[Wilhelm] [szeptem do Kopciuszka] Zamknij się i współpracuj. [na głos] Najpierw trzeba zadbać o twój wygląd!

[Demon pstryka palcami w wyniku czego, ubranie elfki zamienia się w piękną suknię balową… koloru różowego.]

[Kopciuszek] O k… [dźwięk gwizdka zza sceny] Chyba cię [gwizdek]. Zaraz ci [gwizdek] do [gwizdek] jak zaraz mnie [gwizdek] nie ubierzesz normalnie!
[Sharankiel] [ciężko dysząc] Tak się ucieszyła, gdy zobaczyła suknię, że aż ją trzeba było ocenzurować.
[Wilhelm] Ok, czas na transport.
[Kopciuszek] [ewidentnie już wkurzona] No do tego łacha ze szmatexu, to by chyba tylko pasowała, nie wiem… karoca z dyni, kurde.
[Wilhelm] [z uśmiechem na ustach] No widzisz, jak chcesz to potrafisz. Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem!

[Demon pstryka. obok niego pojawia się karoca… z dyni kurde.]

[Kopciuszek] [z przerażeniem w oczach] O nie!
[Wilhelm] [zbliżając się niebezpiecznie] Ależ tak…
[Kopciuszek] Ani mi się waż!

[Wilhelm podchodzi bliżej.]

[Kopciuszek] [unosząc miotłę] Ani kroku bliżej! Mam miotłę i nie zawaham się jej użyć!

[Kurtyna opada. Po kilku chwilach, wychodzi przed nią lekko poobijany Wilhelm.]

[Wilhelm] [wyjmując kartkę] Ekhm, epilog. [czytając z kartki] Co prawda, w wyniku doznanych upokorzeń Kopciuszek popełnił, zanim jeszcze dojechał na miejsce, rytualne seppuku, harakiri, czy inne samobójstwo… Ale nic nie szkodzi, bo bal i tak odbywał się u hrabiego Drachenfelsa i i tak nikt żywy stamtąd nie wrócił.

[Na scenę wychodzi goblin Sharankiel.]

[Wilhelm] A oto i nasz narrator B z morałem.
[Sharankiel] [poprawiając okulary] Morał: Róż jest do chrzanu, a prawidłowa formuła czaru “latająca miotła” to: “Abrakadabra bzium!”.
[Wilhelm i Sharankiel] Dobranoc Państwu.

autor: Aradesh

Przeczytaj informacje na temat wysyłania materiałów

Wynik rzutu:

Najczęściej pobierane materiały

# Plik Rozmiar pliku Pobrania
1 karta postaci 3 MB 4374
2 karta 2ed drachenfels 3 MB 3763
3 altdorf_night 4 MB 3622
4 Zapłata 54 KB 3276
5 BookOfRats 1 MB 3225

Najwyżej oceniane materiały