[Biblioteczka zamkowa. W fotelu przy kubku kakao, z bardzo grubą książką na kolanach, siedzi Aradesh.]

[Aradesh] [lekko nostalgicznie] Przychodzi taki czas w życiu każdego, kto dotyka się pióra, że kartki papieru nie zapełniają się słowami… a przynajmniej nie tak skutecznie, jak byśmy tego chcieli. [patrzy chwilę na leżącą na kolanach książkę, podnosi ją] Aaaaale niektórzy z kolei miewają inaczej i jak się raz rozpiszą, to potem tysiącom stron opisów nie ma końca.

Niektórzy nawet posiedli umiejętność robienia tego w taki sposób, że innym się to podoba. Nie wszystkim jednak… Na przykład mi. [pokazuje książkę publiczności, na okładce widnieje napis ‘Władca Pierścieni’] A oto i książka takiego właśnie autora. [po chwili] W moim wykonaniu, zapraszam. [czytając] Kiedy pan Bilbo Baggins z Bag End oznajmił, że wkrótce zamierza dla uczczenia sto jedenastej rocznicy swoich urodzin wydać szczególnie wspaniałe przyjęcie…

[Kurtyna zapada. Po jakimś czasie podnosi się ukazując małą wioskę wydłubanych w pagórkach norek z drzwiczkami. Przy jednym takim obejściu z miotłą uwija sie niziołek o bosych owłosionych stopach pogwizdując wesołą piosenkę.]

[Aradesh] [zza sceny] …wszyscy mieszkańcy, sztuk tyle co w Łomży, byli wielce podekscytowani, albowiem wiedzieli, że na imprezie zapewne zobaczą popisy clowna, które z pewnością będą zabawne, o ile pan Bilbo zadba o odpowiednie ziele fajkowe. Należy bowiem wiedzieć, że palić zioło jest wesoło, wedle słynnej maksymy hobbitów.

[W tle rozlega się ‘O fortuna’ w wersji mniej donośnej, w której imponującą wstawkę instrumentalną zastępuje fletnia. Na scenie pojawia się Konstant Drachenfels w czarnej szacie maga.]

[Goro] Och jeny, kimże jesteś przybyszu?
[Aradesh] Zapytał niziołek, przestraszony widokiem kogoś tak wysokiego.
[Konstant Drachenfels] Nie poznajesz mnie? Jestem Gandalf Czarny, przyjechałem chałturzyć na weselu urodzinowym Bilbo.
[Goro] Och, to wspaniale! A co pokażesz?
[Konstant Drachenfels] [oglądając paznokcie] No tego to nie mogę zdradzić, ale ponieważ jestem największym magiem, jaki kiedykolwiek stąpał po ziemi, masz jak w banku, że nic więcej od kapiszonów. Czy Bilbo jest może w domu?
[Goro] A owszem jest…
[Konstant Drachenfels] [przerywając] Nie, tumanie, nie ma! Całą niespodzianką tych urodzin jest to, że ma was totalne gdzieś i idzie sobie stąd w siną dal! [nagle, jakby był zdziwiony własnymi słowami, puka się dwoma palcami w skroń] Wybacz… Chyba to cholerne jasnowidzenie znowu mi się włączyło. Muszę iść z tym do przeglądu. [wzrusza ramionami] No trudno, stało się. Możesz teraz iść opłakiwać stratę najdroższego przyjaciela, a ja pójdę do Frodo, bo muszę go wysłać na jakąś bezsensowną wyprawę, z której nie ma możliwości, aby wrócił.

[Nagle z pobliskiej norki, uchylając jej małe drzwiczki wychodzi niziołek, który dziwnie wyglądem przypomina Elijah Wooda.]

[Frodo] [przyjaźnie] Gandalfie! Tu jestem!
[Konstant Drachenfels] [do siebie] Cholera, „Gandalfie”… Jedyny mag w historii, przy którego imieniu „Gargamel” brzmi groźnie. [do hobbita] Frodo! Witaj! Chciałbym ci coś powiedzieć.
[Frodo] Dobrze, wejdźmy do środka.
[Konstant Drachenfels] [pod nosem] Nie mała cholero, bo durna postać, którą gram nie potrafi nauczyć się schylać od siedmiuset lat.
[Frodo] [nastawiając lekko spiczastych uszu] Co proszę?
[Konstant Drachenfels] Nic, nic. Pogadajmy tutaj, jest ładna pogoda, a ja mam klaustrofobię.
[Frodo] [zdziwiony] Wielki Czarnoksiężnik, który…
[Konstant Drachenfels] Tak [z naciskiem] mam klaustrofobię. Przyszła z wiekiem.
[Frodo] Z wiekiem?
[Konstant Drachenfels] [lekko poirytowany] Z wiekiem. Jedni dostają Parkinsona, drudzy klaustrofobii. Wróćmy do tematu.
[Frodo] A co to jest ten „Parkinson”?
[Konstant Drachenfels] Nie tego tematu!
[Frodo] [pokazując „dyskretnie” głową Goro] Chyba nie możemy tutaj swobodnie rozmawiać.
[Konstant Drachenfels] [unosi brew] Bo?
[Frodo] [pokazując jeszcze dyskretniej] Bo niepowołane osoby mogłyby się dowiedzieć nie tego co trzeba.

[Konstant patrzy na lekko przymulonego Goro, który jest w połowie czynności zwanej „zasypianie ze wsparciem miotły”]

[Konstant Drachnefles] [wskazując kciukiem drugiego niziołka] Że niby, co? On? [po chwili] I co on niby zrobi? Puści gołębia pocztowego do najbliższego Nazgula?
[Frodo] Nazgu… czego?
[Konstant Drachenfels] Nieważne.

[Wielki Czarnoksiężnik wskazuje palcem Goro, po czym ów zostaje uderzony piorunem czarnej energii i pozostaje po nim tylko mała kupka popiołu. Miotła opada bezwładnie na ziemię.]

[Frodo] [przerażony] Na wszelkie zioło!!!
[Konstant Drachenfels] Nie, nie, wszystko w porządku. To tylko taka sztuczka.
[Frodo] Sztuczka?!
[Konstant Drachenfels] Ta. Taki czar. Nazywa się eee… „wakacje”. Ten, którego trafi wielki zły piorun mega śmierci jedzie na wakacje.
[Frodo] [wciąż lekko rozdygotany] Tak? I gdzie on teraz jest?
[Konstant Drachenfels] No jak to gdzie? Pod palmami! Pisze do ciebie kartkę.
[Frodo] Naprawdę?
[Aradesh] [zza sceny] Niziołki, mając w Śródziemiu opinię nielada szczwanych łotrzyków, wyróżniały się szczególną odpornością na obłudę.
[Konstant Drachenfels] [z kamienną twarzą] Tak. Wróćmy do meritum. [patrzy na niziołka] Do tematu.
[Frodo] [ponownie z uśmiechem na twarzy] Dobrze.

[Drahchenfels wyciąga z kieszeni pierścień i pokazuje go hobbitowi.]

[Konstant Drachenfels] [wzniosłym tonem] Jeden, by wszystkimi rządzić, Jeden by…
[Frodo] [przerywając] A nieeeee, ja za młody jestem. Zresztą tu we wiosce nie lubią, jak wiesz… tego… no… chłopiec z chłopcem…
[Konstant Drachenfels] Nie, do cholery. To magiczny pierścień.
[Frodo] [zaskoczony] Magiczny?
[Konstant Drachenfels] Tak.
[Frodo] O żesz kurza stopka! A co potrafi?! Strzela piorunami?!
[Konstant Drachenfels] [zaskoczony] E, no nie. Niezupełnie.
[Frodo] To może, daje władzę nad zwierzętami?
[Konstant Drachenfel] Nie. [przymyka jedno oko] Po co?
[Frodo] Wiem! Chroni przed wszelkimi obrażeniami!
[Konstan Drachenfels] No niezupełnie.
[Frodo] Acha, to taki pomniejszy magiczny pierścień?
[Konstant Drachenfels] [oburzony] Nie! Skąd! To najpotężniejszy pierścień! Jedyny!
[Frodo] Jedyny?
[Konstant Drachenfels] [zastanowiwszy się] No oprócz tych trzech elfickich… No i czterech krasnoludzkich. [przygląda się pierścieniowi] W sumie, jak się nad tym zastanowić, to „Władca Ciemności” chyba znalazł go w płatkach. Ale jest najpotężniejszy!
[Frodo] No dobrze, to co w końcu robi?
[Konstant Drachenfels] [kaszlnąwszy] Zryniewialnym.
[Frodo] Słucham?
[Konstant Drachenfels] [kaszl] Zryni [kaszl] e [kaszl] wialnym.
[Frodo] Nie zrozumiałem.
[Konstant Drachenfels] [poirytowany] Czyni cię niewidzialnym, no!
[Frodo] [zawiedziony] Acha.
[Konstant Drachenfels] Na chwilę…
[Frodo] A.
[Konstant Drachenfels] I moce ciemności mają na ciebie wtedy ciąg.
[Frodo] Uch.
[Konstant Drachenfels] [kiwając głową] Ej, ale nie jest taki zły… babcia sama uszyła, na zimę w sam… [mrugnąwszy oczami] Co, ja do cholery gadam?!

[Czarnoksiężnik zwraca się w kierunku kuluarów.]

[Konstant Drachenfels] Aradesh!
[Aradesh] [zza sceny] No?
[Konstant Drachenfels] Co to za badziewie ma być?!
[Aradesh] Nie poradzę, Tolkien nie lubił efektów.
[Konstant Drachenfels] No ale bez przesady! Nie mogę mu dać moich farb zmieniających rzeczywistość, albo…
[Aradesh] Przykro mi, Herr Drachenfels.
[Konstant Drachenfels] Co za bzdura.
[Aradesh] [ciszej] Dobrze, że jeszcze nie wiesz, że jako najpotężniejszy mag Śródziemia w ramach obrony przed oblężeniem potrafisz sprawić, że zaświeci ci się patyk.
[Konstant Drachenfels] Że jak?!
[Aradesh] Nieważne, kontynuujmy.

[Drachenfels zwraca się ponownie do hobbita.]

[Konstant Drachenfels] Dobra, słuchaj. Zostawmy temat pierścienia. [wpycha Frodowi pierścień do ręki] Masz go tu i nie zgub, bo inaczej nie dorwą cię wszystkie niebezpieczeństwa i wrogowie po drodze i będziesz się nudził.
[Frodo] …
[Konstant Drachenfels] Przejdziesz teraz boso pół kontynentu, wpadniesz do elfów na herbatę, zrobisz skrót pradawnymi kopalniami krasnoludów, gdzie żyją trolle, przeżyjesz kilka bitew, parę oblężeń, przemkniesz się obok armii demonów i orków, i uratujesz świat. Ok?
[Frodo] To brzmi bardzo… [chwilę myśli nad słowem] niewykonalnie.
[Konstant Drachenfels] Nie skąd. Nie ma ryzyka. Tylko upewnij się, żeby wziąć ze sobą otyłego kolegę, żeby opóźniał podróż, bo inaczej też będzie nudno.
[Frodo] [przejęty] I od powodzenia tej wyprawy zależy los świata?
[Konstant Drachenfels] [machnąwszy ręką] Tak, ale nie przejmuj się tym zbytnio. Na pewno wszystko się uda.
[Frodo] No dobrze, ale dlaczego ty sam, jako najpotężniejszy mag świata…
[Konstant Drachenfels] [kiwając głową, jakby przeczuwał to pytanie] Nie zadawaj trudnych pytań! Niziołek potrafi! Mnie łatwiej wypatrzeć, jak idę przez trawę! [po chwili] Mam karłofilię, dlatego!

[Kurtyna opada, wychodzi przed nią Aradesh.]

[Aradesh] [czytając] I tak oto dzielny Frodo ruszył na wyprawę. Niestety tuż za wioską dorwały go Nazgule, które jak się okazało, czują Jedyny Pierścnień nie tylko z drugiego końca kontynentu, ale również wtedy, gdy mają go tuż pod nosem w krzakach. Koniec. [po chwili] Morał: Palenie zioła powoduje karłowatość.

[Nagle na scenę wchodzi Wilhelm.]

[Wilhelm] [oburzony] Ej!
[Aradesh] Hm?
[Wilhelm] Co to za porządki?! Ja opowiadam interludium! Nie można tak zmieniać zasad! Co ty w ogóle odstawiasz?! Milion miesięcy nie piszesz nic, a jak już piszesz, to kończysz jeden akt po czterech scenach i od razu inter…
[Aradesh] [przerywając, do publiczności] A w kolejnym akcie – Wilhelm choruje!
[Wilhelm] [po chwili] No co ty gadasz? My demo… [nagle kicha] Co do?… [kicha][kicha] … [kicha]
[Aradesh] [do Wilhelma] Magia pióra, stary. [do widowni] Dobranoc Państwu.

autor: Aradesh

Przeczytaj informacje na temat wysyłania materiałów

Wynik rzutu:

Najczęściej pobierane materiały

# Plik Rozmiar pliku Pobrania
1 karta postaci 3 MB 3671
2 karta 2ed drachenfels 3 MB 3254
3 altdorf_night 4 MB 3234
4 vaevictis 433 KB 2726
5 Zapłata 54 KB 2724

Najwyżej oceniane materiały