Role Playing Game (czyli gra z podziałem na role) pojawiła się już dawno, praktycznie w czasach tolkienowskich, ale swoją właściwą formę (przyjmując, że RPG może przyjmować właściwe formy…) uzyskała razem z nastaniem komputerów domowych.

W tym miejscu spotkam się, z pewnością, z atakiem graczy RPG nie korzystających w ogóle z komputera i od razu usprawiedliwiam swoją wypowiedź: Nic, ale to nic, nie zastąpi atmosfery jaka panuje podczas tradycyjnej sesji RPG i innych karcianych batalii – żadna maszyna. (Korzystając z okazji, pozdrawiam całą drużynę uczelnianych graczy Warhammera). Obecność jednak komputera wprowadza do świata magii i miecza nowe czynniki – nieprzewidywalność oraz element losowy i „szybko obliczeniowy”, co znacznie urealnia przebieg gry. Pozbycie się właśnie tego ciężaru matematycznego jest znacznym ułatwieniem i można wtedy skupić się już całkowicie na konkretnej fabule.
Minusem komputerowych RPG-ów jest, podobnie jak w sytuacji książka-ekranizacja książki, narzucony obraz twórców. I to zarówno pod względem wizualnym jak i dźwiękowym. Mimo to, właśnie dzięki elektronicznym wydaniom RPG, gry tego typu zdobyły sobie dzisiejszy rozgłos i uznanie.
Z uznaniem tym, zresztą jak i z wszystkimi innymi dyscyplinami, bywa różnie – kwestia osobistych upodobań…
Od czego jednak się zaczęło? Pominę etap rozwoju karcianego i słownego a zacznę od MUD-ów. To w MUD-ach (grach tekstowych) po raz pierwszy zastosowano nieliniową fabułę, a więc gra nie miała określonego jednego zakończenia, lecz kilka, w zależności od dokonanych wyborów gracza. MUD-y pojawiły się na pierwszych komputerach osobistych (Spectrum, Atari, Commodore, Amiga), jako proste programy tekstowe, wprowadzające gracza za pomocą komunikatów w fabułę gry.
Później nadszedł czas na eRPeGi wykorzystujące graficzne i muzyczne możliwości ówczesnych maszyn. I tu nastąpił przełom. Starzy wyjadacze pamiętają zapewne długie godziny spędzone przy „Elvirze”, a później z nastaniem Amigi na dziesiątkach świetnych eRPeGów potrafiących przykuć do monitora na całe noce. To Amiga „wypromowała” ten rodzaj gier.
Skupiając się na ewolucji jaką prze-chodziły RolePlay-e Amigi, możemy zauważyć, że platforma ta stała się w ogóle protoplastą dzisiejszych gier na PC.
Najpierw gry z tzw. grafiką skokową (Eye Of The Beholder, Dungeon Master, Ishar, Black Crypt, Blade Of Destiny…) wprowadziły realizm FPP (First Person Perspective), czyli widok oczyma bohatera. Potem do głosu doszła grafika wektorowa (Legends of Valour), z „płynnym” przesuwem obrazu. W tym miejscu następuje rozłam – firma id Software wypuszcza Doom’a (1993) i powstają (jakże popularne dziś) shootery – gry na zasadzie „zabij ich wszystkich”.
RPG jednak nie zatrzymało się w tym miejscu i ewoluowało dalej. Na wektorowe wieloboki nałożono tekstury. Później doszedł do głosu rendering i… gry przestały być już takie jak dawniej.
Dziś RolePlay-e dzielą się na kategorie i podkategorie: Pierwszy podział, ze względu na czasowe umiejscowienie fabuły, dzieli gry na typowe krucjaty magii i miecza, czyli przeszłość (np. Baldur’s Gate) oraz na tzw. CyberRPG – RolePlay-e dziejące się w przyszłości (np. Fallout). Ponadto istnieje także podział uwzględniający perspektywę z jakiej widzi grę sam gracz (First Person Perspective, rzut izometryczny, Third Person Perspective, oraz, bardzo rzadko już dziś spotykane, rzuty 2D). Dalszy podział uwzględnia fabułę: liniową, wielowątkową, cykliczną, lub tzw. fabułę programowalną.
Ewolucję wieńczą gry coraz bardziej wyłamujące się z korzeni RPG – czyli przygodówki/RPG i strategie/RPG. To gry które istniały od zawsze, ale z RPG czerpały najwartościowsze soki. Gry te posiadają elementy RPG, ale zrezygnowano w nich z klasycznych cech (np. magia, rozgrywki turowe) na rzecz prostoty „obsługi” gry.
Od kilku lat nie wdrożono nowej kategorii RPG, a zaczęto wręcz wracać do poprzednich rozwiązań. Bardzo popularne są dziś gry posiadające rzut izometryczny z enginem (silnikiem programowym) pozwalającym uruchamiać nowości na stosunkowo starym sprzęcie. Jaka jest więc przyszłość RolePlay-ów? Zdecydowanie skieruje się ona w stronę multisesji sieciowych. Praktycznie każda nowa gra tego gatunku posiada już opcję Multiplayer’a. Czyżby więc RPG zmierzało znów w kierunku kontaktów bardziej międzyludzkich?
Zasada jest prosta: maszyna, choć wiernie odgrywająca powierzone jej role, nie zastąpi naturalnych reakcji ludzi. Wyobraźnia ma tą przewagę, że nie potrzeba jej programisty do tworzenia utopijnego świata, a jedynie wolny wieczór, kilku znajomych, ołówek, kartkę i parę litrów kawy… Może właśnie dzięki Internetowi uda się skutecznie połączyć zalety obliczeń komputerowych z realnością gier klasycznych.
Mimo długich poszukiwań, nie dotarłem jeszcze do mojej Mekki, jeśli chodzi o idealny gatunek RPG. Fakt faktem, nowe eRPeGi mają świetnie dopracowaną grafikę i zwalającą z nóg muzykę, ale i tak lubię zajrzeć czasem do starych amigowskich światów magii i miecza. Bo ten akurat rodzaj gier, w przeciwieństwie do wszystkich innych, na pierwszym miejscu stawia klimat, a dopiero daleko później głębię kolorów i rozdzielczość.
Jedno jest pewne, nieprędko szukać przestanę.

Sylwek Wróbel
orth@drachenfels.pl

Przeczytaj informacje na temat wysyłania materiałów

Wynik rzutu:

Najczęściej pobierane materiały

# Plik Rozmiar pliku Pobrania
1 karta postaci 3 MB 3954
2 karta 2ed drachenfels 3 MB 3361
3 altdorf_night 4 MB 3352
4 Zapłata 54 KB 2823
5 vaevictis 433 KB 2820

Najwyżej oceniane materiały