[Sala zamkowa. Na podłodze wymalowana czarnymi i czerwonymi kwadratami szachownica wymiarów około szesnaście na szesnaście metrów. Po jednej stronie w roli pionków szkielety, po drugiej chłopi z okolicznych wiosek, wieże to trolle i odpowiednio pomniejsze drzewce, w roli gońców rycerze chaosu i rycerze zakonni, laufry to magowie chaosu i kapłani Sigmara, króla i królową po stronie „czarnych” stanowią demon i deomnetka, po stronie „białych” szlachcic, który nie miał dzisiaj szczęścia i zapuścił się na polowaniu znacznie poza swoje włości, nieopatrznie zahaczając o ziemie władcy tegoż zamku, wraz z małżonką.

„Figury” wydają są żywe, aczkolwiek unieruchomione. Na podeście przy północnej ścianie stoi stół, na którym znajduje się miniatura tej samej szachownicy oraz kilka butelek mocneg trunku i kubki. Przy stole po stronie „białych” siedzi Wilhelm, na przeciw niego zaś inny demon. Ma komicznie duży, zakrzywiony nos, również posiada rogi, ale poskręcane, które w oryginalny sposób biegną przy skroniach ku dołowi, wyglądając nieomal jak pejsy. Na głowie ma małą, okrągłą, szkarłatną czapeczkę, a na palcu pierścień z tym, że opatrzony sześcioramienną gwiazdą, a nie pentagramem.]

[Ignatz] No i powiedz no mnie Wilhelm, jak się Tobie tutaj żyje w tem zamku?

[Wilhelm patrzy na swego rozmówce, ciągnie łyk z kubka, wzdycha]

[Wilhelm] No niby nie tak źle. Praca jak praca…
[Ignatz] Bo ja cie powiem Wilhelm, że mnie różne słuchy dochodzą ostatniemi czasy.
[Wilhelm] Jakie słuchy?
[Ignatz] A no na ten przykład takie, że podobno nie tylko dałeś się spętać temu, co cię przyzwał, ale także nawet nie zażądałeś duszy za swoje usługi.

[Wilhelm drapie się ze zdenerwowaniem po karku]

[Wilhelm] Nie, no bo widzisz… to, eee, nie jest takie proste…
[Ignatz] No powiedz no mnie Wilhelm, co nie jest takie proste? Się ma śmiertelnika, się on gryzda pentagram, się on inkantuje, się przyzywasz ty i mówisz do tegoż śmiertelnika: „Panie złoty, tak owszem, wszelkie demoniczne życzenia, panie złoty, ale chlapnij mi tu pan podpisik, że za to wszystko ja biera pana nędzna, nic nie warta, której pan złoty nawet nie widzisz, dusza i robimy interes.”
[Wilhelm] No tak, tak, ale… no bo widzisz… bo u nas to, to trochę inaczej wygląda…

[Wilhelm przesuwa figurę na szachownicy. Oba demony zwracają się w stronę sali, gdzie nagle jeden chłop i jeden szkielet zaczęły się ruszać. Szkielet natychmiast biegnie na zdezorientowanego chłopa dzierżącego widły i tnie go przez głowę swoim mieczem. Chłop pada martwy na ziemię, szkielet natomiast zajmuje jego kratkę i nieruchomieje.]

[Wilhelm] [z westchnieniem] Uwielbiam przegrywać w tę grę.
[Ignatz] No, ale wróćmy do meritum.
[Wilhelm] Do cholery Ignatz, czego ty ode mnie chcesz?!
[Ignatz] Wiesz, Wilhelm, ja to w zasadzie nic. Mnie to w sumie wszystko jedno, że tobą jakiś człowiek pomiata… ale inne demony… inne demony patrzą na to z innej strony. „On nam wszystkim złe imię psuje!” powiadają, „To hańba!” powiadają. I ja nie wiem czy nie mają trochę racji. Wilhelm, ty weź się opamiętaj, to tylko człowiek…
[Wilhelm] [ponownie już z demonicznym spokojem] Tylko człowiek mówisz Ignatz?
[Ignatz] Jako żywo, tylko człowiek…
[Wilhelm] Dobra Ignatz, to ja mam dla ciebie propozycję… załóżmy się.
[Ignatz] [z wyraźnym zainteresowaniem w głosie] O co chcesz się zakładać Wilhelm?
[Wilhelm] O to, że nie uda ci się ukraść duszy Konstantowi Drachenfelsowi, ani nic mu zrobić w żadnej innej mierze.
[Ignatz] A stawka?
[Wilhelm] A stawka… Będziesz mógł zebrać wszystkie dusze z naszej małej gry w szachy.
[Ignatz] [z lekkim rozczarowaniem w głosie] No nie wiem…
[Wilhelm] Dobra Ignatz, powiem ci tak… jeśli ukradniesz Drachenfelsowi duszę, to możesz sobie każdą duszę w tym pieprzonym zamku zabrać.
[Ignatz] Każdą?
[Wilhelm] Każdą.
[Ignatz] A jeśli ty wygrasz? Co z tego chcesz mieć?
[Wilhelm] [z wyraźnym rozbawieniem] Satysfakcję… Ciebie i tak tu już nie będzie żebyś mógł spłacać długi.
[Ignatz] Zakład stoi! Gdzie jest czarnoksiężnik?
[Wilhelm] W salonie. To pomieszczenie nad nami.

[Demony podają sobie ręce. Ignatz wychodzi. Wilhelm pozostaje przy stole, ogląda prze jakiś czas swoje pazury. W pewnym momencie bierze do ręki „swojego” króla i gońca przeciwnika i ustawia ich naprzeciw siebie, po czym znudzonym wzrokiem obserwuje jak na dużej szachownicy rycerz chaosu gania przerażonego szlachcica. Gdy już ma dekapitować nieszczęsnego człowieka z piętra dochodzi przeraźliwy wrzask. Jest on na tyle silny, że z małej szachownicy spadają wszystkie figury, co kończy się jedną wielką masakrą na tej drugiej. Wilhelm przeciąga się, poprawia mankiety, wstaje, zakłada ręce, czeka.]

[Konstant Drachenfels] [z wyższego piętra] Wilhelm!
[Wilhelm] Tak Panie?!
[Konstant Drachenfels] Napal w piecu… porządnie!
[Wilhelm] Tak Panie!

[Pogwizdując ‘Twisted Nerve’ Kill Bill OST, z uśmiechem na twarzy, Wilhelm opuszcza salę.]

autor: Aradesh

Przeczytaj informacje na temat wysyłania materiałów

Wynik rzutu:

Najczęściej pobierane materiały

# Plik Rozmiar pliku Pobrania
1 karta postaci 3 MB 4339
2 karta 2ed drachenfels 3 MB 3735
3 altdorf_night 4 MB 3606
4 Zapłata 54 KB 3261
5 BookOfRats 1 MB 3197

Najwyżej oceniane materiały