[Wielki hol zamkowy. Gigantyczny żyrandol oświetla niezagospodarowaną w żadnym stopniu przestrzeń. Nic nie stoi na marmurowym oceanie tworzącym posadzkę, ściany są nagie. Jedynym urozmaiceniem są licznie występujące drzwi. W pewnym momencie rozbrzmiewa <O Fortuna> i na scenie pojawia się Konstant Drachenfels]

[Konstant Drachenfels] [rozglądając się, do siebie] Znakomicie. Podczas, gdy Wilhelm oprowadza śmiertelników, mogę trochę popracować. [po chwili] Do dzieła więc.

[Już unosi ręce, aby rozpocząć magiczne inkantacje, gdy wtem…]

[Głosy zza drzwi] Hej ho!, Hej ho!… Hej ho!

[Czarnoksiężnik opuszcza dłonie i zaskoczony kieruje spojrzenie w kierunki drzwi, zza których dobiegają grube, niskie, przyśpiewki. Po chwili te same drzwi otwierają się z hukiem i przekraczają je trzy rozbawione krasnoludy dzierżące kilofy i tobołki.]

[Gnorri] [do pozostałych dwóch krasnoludów] Ej! Patrzcie! [szeptem] zakuta pała…
[Yorri] Ha! Faktycznie!
[Konstant Drachenfels] [spoglądając od niechcenia na swą zaklętą rękawicę] A kim, za przeproszeniem, wy jesteście?
[Gnorri] Jestem Gnorri
[Yorri] Yorri
[Snorri] A ja Snorri!
[Konstant Drachenfels] [chłodno] Mhm… Znaczy się… Kolec, Bolec i Stolec?

[Nagle za przybyłą trójką wpada kolejny krasnolud.]

[Konstant Drachenfels] O, jest i Pierdolec.
[Borri] [do swych towarzyszy] A ten blaszany ryj, to kto?
[Snorri] A cholera wie, chyba Lord Vader.
[Yorri] Lord [poprawiając kolegę, z naciskiem] Snider to ten wymoczek pod Sylwanią mieszkający.
[Konstant Drachenfels] To będzie raczej Herr von Carstein.
[Gnorri] Jeden pies… Weź sprawdź, czy cię w Altdorfie nie ma, co synku? Wujkowie muszą popracować.
[Konstant Drachenfels] [ze stoickim spokojem] Och, doprawdy? A co, jeśli wolno spytać, macie zamiar robić?
[Yorri] [wbijając kilof w marmurową posadzkę] Złota szukać! A co innego?
[Konstant Drachenfels] [wciąż bez cienia emocji] Mhm, jak rozumiem obwieszczenie imperialne o fakcie, iż w Górach Szarych, gdzie się aktualnie znajdujemy, [z naciskiem] nie ma złota, nie robi na was większego wrażenia i uważacie je za spisek masońskohalfliński?
[Yorri, Gnorri, Snorri, Borri] [gromko] Ayuh!

[Po czym wszyscy czterej zaczynają z impetem rąbać w marmurową posadzkę.]

[Konstant Drachenfels] [do siebie] Nie no, nie odpuszczę sobie takiej okazji do rozrywki.

[Czarnoksiężnik odchodzi nieznacznie na stronę, szepcze magiczną formułę i pojawia się przed nim sporych rozmiarów beczka z napisem <PIWO>. Następnie Konstant przetacza ją w pobliże zapracowanych krasnoludów i odchodzi kilka kroków. Następnie pstryka palcami i z części marmurowej posadzki formuje się wykonany z tegoż materiału tron. Drachenfels siada spokojnie, zakłada nogę na nogę, podpiera dłonią podbródek i cierpliwie czeka na rozwój wydarzeń.]

[Yorri] [spostrzegłszy beczkę] Ej! Co to?
[Konstant Drachenfels] [głosem Wujka Dobrej Rady] Pomyślałem, że pracując tak ciężko, będziecie potrzebować orzeźwienia. Stąd też ten skromny prezent z piwnic zamkowych.
[Gnorri] Ha, zakuty, ale nie głupio gada. [do Snorriego] Snorri, idź no po kubki, nalejem se.

[Snorri rusza w kierunku krasnoludzkich plecaków.]

[Konstant Drachenfels] [w międzyczasie] A tak swoją drogą, jak się tutaj dostaliście, brama przecież jest zamknięta?
[Snorri] [grzebiąc w plecakach] Przez dziurę w murze.
[Konstant Drachenfels] [zdziwiony] My nie mamy dziury w murze…
[Gnorri] [bekając przeciągle, beztrosko] Już macie…

[Snorri przynosi kubki, natomiast Borri zamierza się kilofem na wieko beczki.]

[Borri] [uderzając silnie kilofem] No to sru!

[Wieko jednak nie puszcza. Pozostałe krasnoludy zaczynają chichotać.]

[Gnorri] Się chłopcze chyba zmęczyłeś, albo jakiś snotling podpieprzył ci śniadanie.
[Snorri] [klepiąc Borriego po bicepsie] Albo on snotlingowi, hehe.

[Borri czerwieniejąc na twarzy, zamierza się i uderza ponownie z większą siłą. Efekt jednak jest taki sam. Oporowi wieka towarzyszy gromki rechot pozostałych krasnoludów.]

[Konstant Drachenfels] [niewinnym głosem] Jakiś kłopot? Może pomóc?
[Yorri] [zaczepnie] Ta Borri, daj człowiekowi, może chociaż on śniadanie jadł.
[Borri] [przez zęby] Nie trzeba, zaraz puści.

[Krasnolud zaczyna uderzać szaleńczo w wieko, to jednak ani drgnie. Pozostali poszukiwacze złota tarzają się po podłodze w konwulsjach śmiechu.]

[Konstant Drachenfels] Może jednak?
[Borri] Dam radę!
[Konstant Drachenfels] No nie wątpię… W końcu dziurę w murze zamkowym zrobiliście, to beczka nie jest dla was wyzwaniem.
[Borri] O właśnie, masz rację!

[Borri zmierza ku plecakom.]

[Yorri] [wstając z podłogi] Co robisz Borek?
[Borri] [wyjmując ładunek prochu z torby] Mały wybuch na poluzowanie desek i wszystko będzie cacy…
[Snorri] O kurde, trzymajcie mnie, będzie wybuchał beczkę z piwem. [ponownie tarza się po podłodze]
[Gnorri] [zaniepokojony] E, ja nie wiem, czy to taki dobry pomysł.
[Borri] [podenerwowany] Zamknij się! Tylko mały ładunek, wiem co robię…

[Zanim wszyscy pozbierali się z podłogi Borri zainstalował niewielki ładunek. Krasnolud odpala krótki lont i cofa się tylko kilka kroków. Konstant Drachenfels, widząc to, zatyka uszy.]

[Borri] [pobłażliwie do Drachenfelsa] Nie bój się dryblasie, nie będzie…

[Nagle następuje potężna eksplozja, w której giną na miejscu wszystkie krasnoludy. Rozszarpane ich strzępy zostają rozrzucone w promieniu dobrych kilku metrów. Drachenfels oczywiście pozostaje niewzruszony w przyjętej poprzednio pozycji i wstaje dopiero, gdy po chwili opada dym.]

[Konstant Drachenfels] [spacerując po pobojowisku, do siebie] Tak… Beczka prochu z posępną blokadą, a tyle zabawy. [po chwili] Na czym to ja stanąłem? A tak…

[Czarnoksiężnik unosi ręce, ale w pewnym momencie zaczyna rozglądać się po pomieszczeniu. Jego wzrok pada kolejno na porytą posadzkę, wszechobecne szczątki krasnoludów i dziurę po wybuchu.]

[Konstant Drachenfels] [zdegustowany, opuszcza ręce] Ech, nie… Najpierw Wilhelm tu posprząta…

autor: Aradesh

Przeczytaj informacje na temat wysyłania materiałów

Wynik rzutu:

Najczęściej pobierane materiały

# Plik Rozmiar pliku Pobrania
1 karta postaci 3 MB 4197
2 karta 2ed drachenfels 3 MB 3567
3 altdorf_night 4 MB 3525
4 Zapłata 54 KB 3188
5 BookOfRats 1 MB 2999

Najwyżej oceniane materiały