[Korytarz zamkowy, gdzieś głęboko w podziemiach. Mnóstwo drzwi z jednej i drugiej strony. Nie ma tu już żadnego dywanu, a jedyną, ewentualną ozdobą są wiekowe świeczniki, rzucające mętnym światłem złowrogie cienie. W pewnym momencie na korytarz wkracza drużyna bohaterów tj. Hogni, Maksymilian, Ewa, Tilvryniell i Elisan.]

[Hogni] [do Tilvryniella] Weź wąskodupcu jeszcze raz mi wytłumacz, dlaczego przyzwałeś felernego demona, który zeżarłszy elfa, zaczął toczyć pianę z ust i rzucać się po podłodze?
[Tilvryniell] Nie mam bladego pojęcia. Może elf był nieświeży, nie wiem.
[Hogni] Nie wiem czy elf był nieświeży, ale z pewnością wiem, kto tu jest niekumaty.
[Tilvryniell] Ty mały…
[Elisan] [przerywając] Powiedz lepiej pączuszku, dlaczego jeszcze błądzimy po tych korytarzach? Im prędzej dojdziemy do celu, tym szybciej cię wypatroszę.

[Krasnolud przystaje przy jednych drzwiach.]

[Hogni] Moje krasnoludzkie zmysły jaskiniołaza podpowiadają mi, że za tymi drzwiami jest zejście na dół.
[Maksymilian] Jaskiniołaza? To nie jest cholerna jaskinia!
[Ewa] [chłodno] Zamknij się Maks. Miało nie być kłótni. [do Elisan] Otworzysz?
[Elisan] Jeśli to będzie toaleta, to utopię w niej kurdupla…

[Elisan zaczyna majstrować przy zamku, gdy nagle rozlega się głos.]

[Drzwi] Ej! Przestań!

[Elfka odskakuje przestraszona.]

[Elisan] Gadające drzwi?
[Drzwi] Co ty, lewatywę mi robisz, czy jak?
[Tilvryniell] Ukaż się demonie.
[Drzwi] Demon cię spłodził… ale dobrze.

[W drzwiach pojawia się eteryczna, ludzka twarz.]

[Drzwi] Zadowolony?
[Hogni] Czym ty kurde niby jesteś?
[Drzwi] Karuzelą… Drzwiami, a na co cholera wyglądam?
[Ewa] Dobrze, miło nam, a teraz nas wpuść.
[Drzwi] Nie!
[Ewa] Dlaczego?
[Drzwi] Bo mi się nie podobacie.
[Hogni] Dosyć tego, Tilvryniell rozwiej palanta.
[Tilvryniell] Z przyjemnością.

[Elf szepce magiczną formułę, ale zanim kończy, obrywa nagle drzwiami, które otwierając się z rozmachem, trafiają go w głowę i ogłuszają, po czym pospiesznie zamykają się.]

[Hogni] [patrząc na elfa] Jesteś bezużyteczny.

[Drużyna odsuwa się od drzwi.]

[Drzwi] Nie podskakujcie, nie z takimi jak wy sobie radziłem.
[Hogni] No teraz jesteśmy poza zasięgiem, a nie tylko długouchy umie tutaj czarować.
[Drzwi] [głosem stylizowanym na mafijny] Słuchaj koleś… Znasz zamek?
[Hogni] [zaskoczony] Co znam?
[Drzwi] Nie co, a kogo. Zamek. Znasz zamek? Nie? A może chcesz go poznać?
[Hogni] Co ty do cholery pieprzysz?!
[Drzwi] [gwiżdżąc] Te Zamek, pokaż mu.

[W tym momencie drewniana belka urywa się z całkowicie kamiennego sufitu i uderza krasnoluda w głowę ogłuszając go.]

[Drzwi] I co, dalej jesteś taki cwaniak?
[Elisan] [po chwili] Bardzo imponujące.
[Drzwi] Tak, tak, dziękuję…
[Ewa] [przytakując] Mały nawet nie wiedział, co go rypnie.
[Elisan] [kiwając głową] Mhm, pełen profesjonalizm.
[Drzwi] [lekko zawstydzone] No kurcze, się gra, się ma…
[Ewa] Mhm. Słuchaj, w ogóle, co taki fajny facet jak ty robi w takim zaplutym miejscu jak to?
[Drzwi] [nostaligicznym głosem] Ech, miałem wypadek.
[Maksymilian] Dorwał cię szalony stolarz iluzjonista?
[Drzwi] Nie, nie wyszedł mi jeden czar.
[Maksymilian] Jaki czar?
[Drzwi] [po dłuższej chwili] Teleportacja…
[Maksymilian] A co to ma do… [po chwili, wybuchając śmiechem] O cholera, wteleportowałeś się w drzwi?!
[Drzwi] To nie jest śmieszne! Każdemu się mogło przydarzyć!
[Ewa] [z przejętym wzrokiem] Mhm, masz rację.
[Elisan] [parskając śmiechem] Nie, przepraszam Ewo, nie mogę. Jak można być taką pierdołą?!
[Ewa] Elisan! [szeptem do elfki] Bo nas nigdy cholera nie wpuści.

[Elfka milknie, ale ledwie dławi w sobie śmiech.]

[Maksymilian] Ej, ej, a wyobraźcie sobie jak on na przykład rzuca czar <obieranie kartofli>, albo <gotowanie wody>. Ciekawe ilu jego towarzyszy poległo od tych czarów obranych ze skórki lub ugotowanych żywcem?
[Drzwi] [poirytowane do granic możliwości] Przestań natychmiast!
[Maksymilian] Albo tę, no, kulę ognia… Niejednemu się pewnie krocze zajęło.
[Drzwi] Dosyć!

[Spada kolejna belka, która z kolei posyła na deski Maksymiliana.]

[Ewa] Ech, świetnie.
[Elisan] Zaraz… Przypomniałam sobie coś. [głośno] Wilhelm!

[Ewa patrzy pytająco, Wilhelm pojawia się zaś na końcu korytarza.]

[Elisan] No co? Miał być na nasze usługi.
[Wilhelm] [podchodząc leniwie do elfki] Pani raczyła drzeć gębę?
[Elisan] No, no, nie spoufalaj się.
[Wilhelm] Raczy pani wybaczyć, ja tu tylko sprzątam. [patrząc na trzech nieprzytomnych] Zalali pałę i trza ich odnieść?
[Ewa] Nie, nie o to chodzi. Drzwi nas zaatakowały!
[Wilhelm] [patrząc z politowaniem] Co, przeciąg był i huknęły? [w kierunku drzwi] Złe drzwi, niedobre drzwi, a fuj!
[Elisan] Nie, one żyją!
[Wilhelm] Nie no, ja wiem, że kornik je toczy nie na żarty, ale bez przesady…
[Elisan] Ech, po prostu je otwórz.
[Drzwi] Ha! Musisz najpierw uczynić sekretny rytuał, aby złamać zaklęcie zamknięcia!
[Elisan] O! Widzisz? Mówią.
[Wilhelm] Panienka wybaczy, ale panienka ma tzw. przysłychy. Może to od tego samego trunku, który powalił czcigodnych panów?
[Elisan] [zniecierpliwiona] Po prostu otwórz te cholerne drzwi.
[Drzwi] Najpierw rytuał!

[Demon ciągnie za klamkę, drzwi otwierają się.]

[Drzwi] Niewiarygodne! Znał rytuał!
[Elisan] Co do cholery?
[Wilhelm] Panienka raczy zapamiętać na przyszłość… Najpierw ciągniemy za klamkę, a potem ewentualnie rozbrajamy zamek. Nigdy odwrotnie…

[Mroczna elfka siada na podłodze z otwartymi ustami.]

[Ewa] [zaglądając zaciekawiona] A swoją drogą, co to za komnata.
[Wilhelm] [odchodząc] Kibel łaskawa pani, kibel…
[Elisan] Argh!!!

autor: Aradesh

Przeczytaj informacje na temat wysyłania materiałów

Wynik rzutu:

Najczęściej pobierane materiały

# Plik Rozmiar pliku Pobrania
1 karta postaci 3 MB 4339
2 karta 2ed drachenfels 3 MB 3735
3 altdorf_night 4 MB 3606
4 Zapłata 54 KB 3261
5 BookOfRats 1 MB 3197

Najwyżej oceniane materiały