[Komnata z poprzedniej sceny, czyli: biurko, Drachenfels, Bardul i drobna zmiana w postaci osoby siedzącej na przeciw Wielkiego Czarnoksiężnika. Mężczyzna ubrany jest w elegancka liberię, a przy tym jest nienagannie uczesany i ogolony. Ma około trzydziestu pięciu lat.]

[Konstant Drachenfels] [podpierając dłońmi brodę] Dobrze, zaczynajmy. Jak się nazywasz?
[Jan] Jan, Herr Drachenfels.
[Bardul] [zaskoczony, włącza się do rozmowy] To w końcu Jan, czy Herr Drachenfels?
[Konstant Drachenfels] [westchnąwszy] Bardul…
[Bardul] Bardul?! Myślałem, że ja jestem Bardul! Kim ja jestem?!
[Konstant Drachenfels] [patrząc na sługę ze zrezygnowaniem] Bardul, wyjdź i poczekaj na zewnątrz.

[Bardul nie rusza się, a po chwili rozgniewany podchodzi do Jana.]

[Bardul] [szturchając zaskoczonego człowieka] Słyszałeś co Pan powiedział?
[Konstant Drachenfels] Nie Bardul, to [z naciskiem] ty masz wyjść.
[Bardul] No przecież mu mówię, ale on się uparł!
[Konstant Drachenfels] Nie, zaraz, w ten sposób do niczego nie dojdziemy…

[Drachenfels mamrocze pod nosem magiczną formułę. Bardul znika.]

[Jan] [zaskoczony jeszcze bardziej] Gdzie on się podział?!
[Konstant Drachenfels] Rusza się bardzo szybko, gdy musi.
[Jan] Ale…
[Konstant Drachenfels] [niewinnie] Ciekawe jak tam liga Snotballa… Myślisz, że Middenheim ma jeszcze szanse na tytuł?
[Jan] Słucham? Eee… Nie wiem, chyba tak, chociaż Altdorf ma w tym sezonie mocny skład. Pan wybaczy, o czym mówiliśmy?
[Konstant Drachenfels] [spokojnie] O ludobójstwie.
[Jan] Ludobójstwie?!
[Konstant Drachenfels] Tak Janie. Jakie są twe zapatrywania odnośnie tej materii?
[Jan] Dosyć zaskakujące pytanie.
[Konstant Drachenfels] Tak, lubię gruntownie weryfikować kwalifikacje mojej służby. Więc?
[Jan] No, rzecz jasna… Jestem całkowicie przeciwny ludobójstwu, potępiam je jako sprzeczne z duchem cywilizacji i uważam, że nowe ustawodawstwo zaostrzające karę za ludobójstwo z powieszenia na spalenie na stosie jest jak najbardziej słuszne i stanowi pomnik współczesnej, nowatorskiej myśli legislacyjnej.
[Konstant Drachenfels] [zawiedziony] Hmm, to fatalnie. Muszę przyznać, że nie popieram takich wywrotowych poglądów.
[Jan] [zakłopotany] Znaczy ten, no… Powieszenie, też w sumie nie jest takie złe… I oszczędza się chrust!
[Konstant Drachenfels] Nie, nie rozumiemy się. Nie w tym rzecz. Nieważne. [po chwili] Następne pytanie. Czy posiada pan jakieś papiery potwierdzające kwalifikacje kata?
[Jan] Ależ skąd.
[Konstant Drachenfels] Hm, demonologa?
[Jan] Skąd!
[Konstant Drachenfels] To może chociaż nekromanty?
[Jan] Nigdy w życiu!
[Konstant Drachenfels] Janie, to co ty właściwie potrafisz?
[Jan] [odchrząkując z zadowoleniem] Sprzątać, gotować, podawać i usługiwać przy stole, wypełniać papiery podatkowe…
[Konstant Drachenfels] Żadnego wybebeszania niewinnych, porywania zamków i palenia dziewic?
[Jan] Nic z tych rzeczy.

[Konstant Drachenfels wciska przycisk ukryty pod blatem biurka. Podłoga pod krzesłem otwiera się, a Jan razem z nim wpada do ciemnej jamy. Po chwili słychać wrzaski i rytmiczne kłapanie paszcz krokodylów. Podłoga zamyka się, a w miejscu starego krzesła materializuje się nowe.]

[Konstant Drachenfels] Następny!

[Przez drzwi wchodzi uśmiechnięty halfling, ale nim zdąży na dobre przekroczyć próg…]

[Konstant Drachenfels] O nie, stop! Nie, nie, nie, żadnych kurdupli!
[Borek] Słucham?!
[Konstant Drachenfels] Precz, precz. Jak bym cię chciał zdzielić, to bym musiał cały czas się schylać! Won!
[Borek] [zatrzaskując drzwi] Rasista!
[Konstant Drachenfels] I żadnych więcej kurdupli! [po chwili] Następny!

[Do pokoju wpada jak burza niewysoki, łysawy facet w staromodnym roboczym, wytartym ubraniu, w ręku dzierżący… banjo.]

[Romek] [chrapliwym przepitym głosem, grając na banjo] Dzień dobry, cześć i czołem, pytacie skąd się wziąłem…

[Drachenfels robi gigantyczne oczy.]

[Romek] Jestem wesoły Romek, mam na podzamczu domek, a w domku świece, piec i czas… Zaśpiewam dla was jeszcze raz!

[Konstant zakłada ręce za głowę i uderza czołem w stół.]

[Romek] Jestem wesoły Romek, mam…

[Konstant nie podnosząc głowy z blatu wskazuje Romka palcem, z którego wylatuje promień czarnej energii, który spopiela muzykanta.]

[Konstant Drachenfels] [niepewnym już głosem] Następny.

[Wchodzi nieśmiała, drobna blondynka w błękitnej sukience.]

[Konstant Drachenfels] [rozsiadłszy się wygodniej w fotelu] No dobrze, proszę na miejsce mniej więcej, gdzie ta kupka popiołu się znajduje i proszę się przedstawić, a następnie przekonać jury do siebie.
[Agatka] [piskliwym głosikiem] Nazywam się Agatka, przyjechałam z Kaczych Dup Mniejszych i wykonam teraz znany wszystkim szlagier… [odchrząkuje i nagle głębokim barytonem] Deeeszczeeee nieeeeespokooojneeee pooootaaaargaaaaaały saaaad… a myyyy naaaaa teeeeej woooojnie, łaaadnych parę laaaat.
[Konstant Drachenfels] [obojętnym głosem] Niech zgadnę… Nie umiesz czytać i nie wiesz co było napisane na tabliczce przy wejściu?
[Agatka] [zawstydzona, znów piskliwie] No nie… Ale proszę pana, ja tak bardzo chcę zostać gwiazdą. Ja po prostu muszę być idolem! Niech pan mnie przepuści do następnego etapu, a przysięgam jak tu stoję, ze nauczę się czytać, obiecuję!
[Konstant Drachenfels] Nie, widzisz, to nie o to…
[Agatka] Może coś z innego repertuaru?! Potrafię o wiele więcej!
[Konstant Drachenfels] Nie, nie trzeba…
[Agatka] [z łzami w oczach] Niech mnie pan przepuści do następnego etapu!
[Konstant Drachenfels] Dobrze, eee, przechodzisz… Następny etap odbędzie się w Altdorfie za dwa miesiące. Do zobaczenia na miejscu.
[Agatka] Hura!!!

[Podskakując opuszcza komnatę. Drachenfels z nieprzytomnym wzrokiem stuka chwilę palcami po stole.]

[Konstant Drachenfels] Bardul!!! [po chwili] Szlag, zapomniałem…

[Czarnoksiężnik pstryka palcami i Bardul pojawia się w pomieszczeniu.]

[Bardul] Panie?
[Konstant Drachenfels] [przez zaciśnięte zęby] Idź i przyprowadź mi tu Wilhelma. Nie obchodzi mnie jak to zrobisz, masz mi go tu dostarczyć. Łap…

[Rzuca Bardulowi czarny medalion, którego ten oczywiście nie chwyta. Medalion natomiast sam lewituje z podłogi wprost na szyję krasnoluda, do której momentalnie przyrasta.]

[Konstant Drachenfels] To ochroni cię przed niebezpieczeństwami i zaprowadzi do Wilhelma. No i [z naciskiem] nie da się go zgubić. Nawet tobie się to nie uda. Ruszaj!

autor: Aradesh

 

Przeczytaj informacje na temat wysyłania materiałów

Wynik rzutu:

Najczęściej pobierane materiały

# Plik Rozmiar pliku Pobrania
1 karta postaci 3 MB 4337
2 karta 2ed drachenfels 3 MB 3733
3 altdorf_night 4 MB 3603
4 Zapłata 54 KB 3259
5 BookOfRats 1 MB 3195

Najwyżej oceniane materiały