[Dziedziniec zamkowy. Wilhelm po swojemu sprząta, to znaczy opiera się na miotle, natomiast Szatan, pod postacią kobiety, w czapeczce z monogramem “D” rozstawia straganik z kawą. W pewnym momencie przez bramę wkracza ubrany w niebieski mundurek facet z sarmackim, czarnym wąsem i dużą skórzaną torbą przewieszoną przez ramię.]

[Szatan] [do Wilhelma] Co to za smurf?
[Wilhelm] [splunąwszy] A diabli…
[Szatan] Khm.
[Wilhelm] A, pardon. A cholera go wie.
[Szatan] [oburzony] Znaczy co? Diabli równa się cholera, ta?!
[Wilhelm] Eh, masz piekielny okres, czy co? Odczep się.

[W międzyczasie pan w mundurku dociera do nich obu.]

[Franek] [lekko się ukłoniwszy] Dobry! Poczta!
[Wilhelm] [zaskoczony] O! Dawno nic nie dostaliśmy.
[Franek] Ha, no dzisiaj coś jest.
[Wilhelm] Super, pokaże pan.

[Listonosz wysypuje całą torbę listów i jedną paczkę.]

[Wilhelm] To wszystko z dzisiaj?!
[Franek] E, no… no tak.

[Demon bierze do ręki jedną kopertę.]

[Wilhelm] [do Szatana] Te, który dzisiaj?
[Szatan] Siedemnasty, a co?
[Wilhelm] Nie… [po chwili] Rok, bo ta data się od “tysiąc” zaczyna, a o ile się nie mylę, my już grubo w połowie drugiego tysiąclecia, kalendarza imperialnego, jesteśmy.
[Franek] [z zakłopotaniem] E, ta… No opóźnienia były.
[Wilhelm] Opóźnienia?! Przepraszam, co opóźnia przesyłkę o tysiąc lat?!
[Franek] E, strajk?
[Wilhelm] Kurde, strajk pokoleniowy?! Jakiś nowy rodzaj?! Na głodówkę następnym razem idźcie!
[Franek] No w sumie właśnie głoduję. Raczyłby łaskawy pan poczęstować kuriera kromką chleba, coby na drogę powrotną sił starczyło?
[Wilhelm] [przez zęby] Oczywiście.
[Franek] [zadowolony] O, dziękuję łaskawemu panu bardzo.

[Demoniczny sługa sięga do kieszeni, po czym wysypuje na dłoń Franka trochę pyłu.]

[Franek] E?
[Wilhelm] Chleb. Data produkcji adekwatna do przesyłki!
[Szatan] E, daj spokój Wilhelm. Jak będziesz źle traktował listonosza, to następny list zobaczysz za kolejne milenium. [do listonosza] Chodź pan, dam panu kawy.
[Franek] A dziękuję pięknej pani bardzo.

[Listonosz zasiada na krzesełku przy straganie. Wilhelm zaś zaczyna przerzucać pocztę.]

[Wilhelm] Ech, zobaczmy co tu mamy… [sięga po kolejne koperty] Hm, cesarz chce podatków na wojnę z Bretonią… Ta, teraz już wiemy czemu mu zabrakło wojska, te kilkaset lat temu.
[Szatan] I tak byście nie dali.
[Wilhelm] Ale świadomie! A w ogóle, to może byśmy dali! Ja tam Bretończyków bardziej nie lubię niż Imperiali.

[W międzyczasie Szatan nalewa panu Frankowi kubek gorącej kawy. Ów bierze solidnego łyka, chwilę później chwyta się za serce, spada ze stolika i zaczyna szamotać sie po ziemi. Nie spiesząc się Wilhelm i Szatan podchodzą i stają nad wijącym się po bruku listonoszu.]

[Wilhelm] [do Szatana, beznamiętnie] Te, chyba ma zawał.
[Szatan] [przyglądając się z ciekawością] Hm, no.
[Wilhelm] Byłeś na szkoleniu BHP może?
[Szatan] Nie bardzo.
[Wilhelm] No ja też musiałem pilnie się rozchorować… [listonosz purpurowieje na twarzy] Czyli raczej nie umiesz udzielać pierwszej pomocy, co?
[Szatan] Nie no umiem… [po chwili] Nie, czekaj, powiedziałeś “przemocy”?
[Wilhelm] [z naciskiem] Pomocy.
[Szatan] A… to nie.

[Pan Franek rozpaczliwie wyciąga w ich kierunku dłoń. Wilhelm robi z obrzydzeniem krok w tył.]

[Szatan] Co się boisz?
[Wilhelm] A nuż mnie czymś zarazi!
[Szatan] Przecież to zawał!
[Wilhelm] A ty co, kurde, lekarz jesteś? Jak tak, to mu pomóż.
[Szatan] No mówię, że nie umiem.
[Wilhelm] [wzruszając ramionami] No to kaplica.
[Szatan] Khm.
[Wilhelm] Oj, zamknij się.
[Franek] Hrgh… krgh…
[Szatan i Wilhelm] …
[Franek] Hrrrrr…
[Wilhelm] Te, długo umiera, co nie?
[Szatan] Strasznie… Może go dobić?
[Wilhelm] Nie, już chyba skonał.
[Franek] HRRRRRRGH!
[Wilhelm] [poirytowany] No dobra, dobij go.

[Szatan idzie po dzbanek. Następnie wraca i wylewa całą zawartość na głowę listonosza. Ów jeszcze chwilę drga, po czym kona.]

[Wilhelm] Ale z Ciebie sadysta…
[Szatan] No co? Jak widać kawa ma modyfikator +5 do skuteczności względem listonoszy, to po cholerę mam kombinować?
[Wilhelm] Fakt… [nagle, coś sobie przypomniawszy]
[Wilhelm i Szatan] [jednocześnie] Moja!
[Szatan] Nie ma Wilhelm, dusza jest moja, ja go zakatrupiłem!
[Wilhelm] A do kogo przyszedł, hę? Do mnie, zresztą ja ci kazałem go dobić.
[Szatan] Dobra, dobra, gramy w marynarza?
[Wilhelm] Ok…

[Nagle rozbrzmiewa “O Fortuna” i na scenę wkracza Konstant Drachenfels pod postacią dziecka.]

[Konstant Drachenfels] Co wy barany tu wyprawiacie?
[Szatan] Dzień dobry Herr Drachenfels, może kawy?
[Konstant Drachenfels] Dzieci nie piją kawy, imbecylu. Co to za trup?
[Wilhelm] Listonosz.
[Konstant Drachenfels] Czemu mój listonosz nie żyje, Wilhelm?
[Wilhelm] [pokazując palcem] Szatan go zabił!
[Szatan] … [pokrzywdzonym głosem] Nie prawda! Skąd miałem wiedzieć, że kawa listonoszom szkodzi?!
[Konstant Drachenfels] [gromko] Milczeć!

[Zapada grobowa cisza.]

[Konstant Drachenfels] [po chwili] Co przyniósł?
[Wilhelm] [pokornie] Jakieś listy sprzed milenium i paczkę.
[Konstant Drachenfels] Pokaż ją.

[Sługa przynosi Drachenfelsowi paczkę. Wielki Czarnoksiężnik otwiera, wewnątrz znajduje dużo białego proszku.]

[Wilhelm] O, ktoś pewnie panu ciasto przysłał… dawno temu.
[Konstant Drachenfels] [bierze trochę pyłu na język i smakuje] Ech, nie. To sproszkowany wirus Nurgla do wytrucia Imperium, który zamówiłem kilkaset lat temu. [ze zrezygnowaniem] Szlag, to roznosi się w przeciągu sekund.
[Wilhelm] Pf, no i? Ręka do góry, kto jest nieodporny na choroby!

[Wielki Czarnoksiężnik uderza sługę wierzchem rękawicy.]

[Konstant Drachenfels] Nasi goście młocie.
[Wilhelm] Ach, faktycznie.
[Konstant Drachenfels] Idź pozamiataj trupy. Szatan, kawy.

[Od autora: Wybaczcie, że musiałem w ten sposób zakończyć żywot aktualnych bohaterów, ale stwierdziłem, że sporo tracą wrzuceni wszyscy razem do jednego kotła i trudno wymyśla mi się z nimi sceny. Krótko mówiąc, postaci wzorowane na kumplach były na dłuższą metę pomysłem dosyć chybionym. Kajam się i postaram się wynagrodzić to nachodzącym Interludium i kolejnym aktem…
A w ogóle, to jeśli są jakieś życzenia względem owego interludium, to słucham tu, na mail, gg, czy gdzie tam Wam wygodnie.]

Koniec Aktu X.

autor: Aradesh

Przeczytaj informacje na temat wysyłania materiałów

Wynik rzutu:

Najczęściej pobierane materiały

# Plik Rozmiar pliku Pobrania
1 karta postaci 3 MB 3789
2 karta 2ed drachenfels 3 MB 3294
3 altdorf_night 4 MB 3285
4 vaevictis 433 KB 2769
5 Zapłata 54 KB 2763

Najwyżej oceniane materiały